ylo wywiad administracja

Ponad trzy lata temu pisałam recenzję forum, które postanowiło skrzyżować świat zwierzęcy ze światem ludzkim. Mowa o Ylo. Forum to postanowiło zaskoczyć nasz rynek PBFów i przetrwało naprawdę sporo czasu, a co więcej nic nie wskazuje na to by chyliło się ku końcowi. To dość specyficzne połączenie, bo o ile kiedyś takie fora były powszechnie spotykane, o tyle teraz już coraz rzadziej można na tym samym tworze zagrać i człowiekiem i zwierzęciem. Ylo przez ten czas bardzo się zmieniło. Drastyczne przeobrażenia dotyczą nie tylko szaty graficznej, ale także sposobu gry i przedstawienia świata. Forum się rozbudowało, a ja postanowiłam porozmawiać na jego temat z administracją i dowiedzieć się jak teraz prezentuje się Ylo i jak się na nim bawią gracze.

Jass: Jak pogodzić na forum grę ludźmi oraz zwierzętami?
James Moore: Myślę, że w przypadku Ylo to nic trudnego. To wychodzi u nas naturalnie i przez lata istnienie obok siebie świata ludzkiego oraz zwierzęcego nie sprawiło kłopotu.
Zwierzęta trwają przy ludziach od zawsze, więc ich tematyka dobrze wpasowuje się w realia Ylo. Na forach często można spotkać wzmianki w postach o zwierzętach posiadanych przez ludzkie postacie, więc dlaczego nie iść o krok dalej i nie dać możliwości rozwinięcia tego tematu? Ylo jest utrzymane w klimacie second life, więc staramy się tam odzwierciedlić prawdziwe życie. Dlatego gracze mają w opisywaniu relacji międzygatunkowych naprawdę ułatwione zadanie, bo nie jest trudno grać gatunkiem, który dobrze się zna. Wystarczy przenieść do gry to, co widzi się wokół siebie na co dzień. Czytamy w regulaminie o zachowaniu realizmu oraz o zasadzie oddawania między gatunkami relacji czy poziomu komunikacji, który znamy z prawdziwego życia - i to dla nas jasne. Nie musimy się nad tym zbyt długo rozwodzić, zastanawiać, jak poradzimy sobie z tym w praktyce. Mamy na forum jedynie koty i psy, a te towarzyszą nam na co dzień i prawie każdy miał z nimi jakąś styczność. Znamy ich wygląd, sposób zachowania, możliwości intelektualne i przyjmujemy na forum za oczywiste to, co widzimy przez całe życie: nasz kot nie czyta książek, husky kuzyna nie wali browara przed telewizorem, a owczarek alzacki pana z naprzeciwka nie zasuwa po parku na rowerze, więc jeśli dostajemy informację, że mamy trzymać się realizmu, takie pomysły nawet nam nie przychodzą do głowy - ma być jak w życiu? Okej, czyli ten radosny piesek, którego historia kołacze nam się po głowie, nie zostanie wybitnym poetą, tylko będzie sobie biegał za piłeczką.

Jass: Jakimi zwierzakami oprócz psów i kotów można być na forum?
James Moore: Żadnymi innymi. Kiedy tworzyliśmy Ylo, obok psów i kotów istniały również konie i chociaż funkcjonowały one tylko jako dodatek, dopuszczaliśmy możliwość rozwinięcia forum w typowo "stajenny" charakter. Właściwie rzuciliśmy zwierzęta do forumowego świata w formie eksperymentu i nie mieliśmy pojęcia, czy to się przyjmie, czy będzie zainteresowanie takimi postaciami. Obserwowaliśmy, jak to się będzie rozwijać i z czasem zdecydowaliśmy o wyeliminowaniu koni, bo mimo początkowego zainteresowania szybko stały się na forum gatunkiem całkiem wymarłym, a graczy prowadzących ludzkie postacie nie pociągały wątki jeździeckie. Za to koty i psy spotkały się z dużym zainteresowaniem, więc mimo upływu lat i zaniknięcia trendu na PBF'ach, by tworzyć wielogatukowe fora, nadal są u nas i nie należą do rzadkości.
Na razie nic nie zapowiada zmian, ale nie wiem, jak to będzie wyglądać w dalszej przyszłości. Od około dwóch - trzech lat zainteresowanie zwierzęcymi postaciami spada. Wciąż jest mnóstwo osób, które lubią i chcą grać psami czy kotami, ale już mało kto traktuje je jako konta główne, na których rozwinięciu szczególnie się skupia. Istnieje raczej tendencja, by podchodzić do nich w formie dodatku. Wątki typowo zwierzęce istnieją cały czas, ale jest ich mniej niż kilka lat temu. Dlatego możliwe, że w dalekiej przyszłości zrezygnujemy w ogóle z kotów i psów, bo zainteresowanie nimi spadnie do zera, jak w przypadku koni. Ale na razie nie musimy się tym martwić i jeśli ktoś chce pobawić się w grę czworonogiem, może śmiało tworzyć takie postacie i na pewno znajdzie na forum swoje miejsce.

Jass: Na czym skupia się fabuła Ylo?
James Moore: Mogłabym w tym momencie rozpisywać się na temat malowniczego, nadmorskiego miasteczka, które przyciąga swoim urokiem, rozkocha każdego i brnąć dalej w teksty rodem z turystycznych broszurek... ale myślę, że nie tędy droga, bo to nic ciekawego :) Ylo to średniej wielkości miasto leżące w północno-wschodniej części Anglii i tam rozgrywa się cała akcja forum – staramy się przykładać do oddania na forum brytyjskich realiów, a tematyka? Jak to second life, jest to w głównej mierze codzienne życie, z tą tylko różnicą, że poszerzone o wątek zwierzęcy.
Myślę, że zamiast na zarysie akcji forum, warto raczej skupić się na naszym podejściu do fabuły, które może wyglądać na trochę niekonwencjonalne. Postawiliśmy na spokojną i naprawdę luźną rozgrywkę, a jedyne ograniczenia nałożone na użytkowników to te wynikające z regulaminu, zasad realizmu oraz usytuowana miasta w Wielkiej Brytanii. Dajemy graczom swobodę w kreowaniu swoich postaci oraz ich życia (w granicach zdrowego rozsądku), a wydarzeń fabularnych urządzamy mało. Czasem odzywa się w tematach fabularnych Mistrz Gry, ale to raczej lekkie zdarzenia losowe, żeby nie psuć nikomu pomysłu na fabułę. To nie są skomplikowane zadania, które wymagają spędzenia na forum długich godzin czy większego nakładu pracy. Takie luźne podejście do fabuły wynikło samoistnie, z biegiem lat, gdy czas wolny graczy mocno się skurczył. Ylo dopasowało się do ich oczekiwań i teraz funkcjonuje jako miejsce, w którym można dać upust swojej wenie, ciesząc się wolnością twórczą ograniczaną jedynie przez zasady logiki i umiejscowienie miasta w czasie oraz przestrzeni.

Jass: Czy są organizowane jakieś eventy bądź dodatkowe atrakcje?
James Moore: To dla mnie trudny temat. Lubię stawiać na kreatywność i często zdarzają się dni, gdy pojawia mi się w głowie sto pomysłów, więc tworząc Ylo liczyłam na spełnianie się w prowadzeniu eventów i ubarwianiu fabuły jako Mistrz Gry. Tematyka forum sama w sobie daje pewne możliwości - w końcu wystarczy się rozejrzeć lub włączyć telewizyjne wiadomości, żeby zobaczyć, jak wiele dzieje się wokół nas i jak dużo wydarzeń można zaadaptować na forum, przy tym istnienie świata zwierzęcego też poszerza opcje o eventy czy wszelkie atrakcje dla czworonogów... ale użytkownicy forum dość szybko sprowadzili mnie na ziemię.
Początki istnienia Ylo przypadały na czas, gdy większość z nas była jeszcze dzieciakami w wieku licealnym i spędzaliśmy na forum całe dnie. Wtedy działo się dużo, wątki szybko gnały naprzód i aż prosiło się, żeby ubarwiać grę eventami. Ale im dłużej forum funkcjonowało, tym chłodniej przyjmowane były przez graczy pomysły kolejnych wydarzeń, wszyscy coraz bardziej skupiali się jedynie na tworzonych przez siebie wątkach, aż przyszedł moment – kiedy to ostatni duży event ciągnął się przeszło rok – gdy uznaliśmy zgodnie, że duże wydarzenia na Ylo tak naprawdę nikogo nie interesują. Od użytkowników dostałam informację, że skoro zdarza się, że brakuje im czasu nawet na regularne odpisywanie w tematach fabularnych, to obowiązkowe eventy prędzej im grę utrudnią niż sprawią przyjemność, do nieobowiązkowych natomiast raczej się nie zgłoszą, bo wolą zająć się rozegraniem tego, co zaplanowali dawno temu niż pakować się w nowe wątki. Eventy stały się niepotrzebne. I na tym skończyły się moje ambicje w tym temacie ;) Uznałam, że to gracze mają tworzyć forum i wyznaczać ogólny kierunek jego rozwoju, nie ja i dostosowałam się do ich oczekiwań. Przy PBF'ie o prostej fabule administracja daje tylko szkielet forum i zbiór zasad, osadza fabułę w pewnych realiach, ale reszta pozostaje plastyczna i formuje się z czasem, dzięki działaniom użytkowników. Dlatego nikogo nie uszczęśliwiamy na siłę i mamy na Ylo luźną, nieskrępowaną rozgrywkę, której żadne duże wydarzenia nie stawiają na głowie. Stabilizacja, w której staramy się uniknąć stagnacji.
Obecnie na Ylo funkcjonuje Mistrz Gry, zwany u nas Tłem wydarzeń, który od czasu do czasu ostrożnie ingeruje w sesje graczy. Użytkownicy nie chcą absorbujących eventów, więc ograniczamy się też do delikatnego zarysowania rzeczywistości, w której poruszają się postacie i tutaj staramy się inspirować prawdziwymi zdarzeniami z Wielkiej Brytanii. To tylko nakreślenie wydarzeń w tle, do których gracze mogą, choć nie muszą nawiązać w swoich postach lub, jeśli coś im się bardzo spodoba, rozwinąć wątek z pomocą Mistrza Gry. Ale nie znajdzie się na Ylo nic intensywnego, wymagającego dużego nakładu czasu czy wysiłku.

Jass: Przykładacie dużą wagę do realizmu. Czy nie jest sprzeczne z zasadą realizmu zezwalanie postaciom na przebywanie w trzech miejscach na raz?
James Moore: Tak to może wyglądać, ale zaryzykuję stwierdzenie, że bez dopuszczenia takiej opcji Ylo by od dawna nie istniało. Nasza PBF'owa konwencja zmusza nas do wielu umowności i stosowania rozwiązań nieidealnych, dla których nie ma alternatyw – choćby sesje ciągnące się tygodniami, a czasem i miesiącami, co w moim odczuciu jest dużo bardziej kłócące się z realizmem niż multilokacja. A już szczególnie na forach, na których upływ czasu z założenia pokrywa się z tym ze świata rzeczywistego. Bo jak to, postać pojawia się w jakimś miejscu w styczniu, a wychodzi z niego w marcu, choć z treści postów wynika, że minęło zaledwie kilka godzin? Dalej od realizmu to już stać nie może, a jednak tak na forach funkcjonujemy, bo inaczej po prostu się nie da. Przyjmujemy jako oczywiste, że minęło jednak te kilka godzin, a nie dwa miesiące i nie powoduje to zgrzytu w fabule. Ja podobnie traktuję multilokację, która faktycznie może namieszać, ale przy odrobinie kontroli jest dużym ułatwieniem dla graczy. Dla nas możliwość przebywania postaci w trzech miejscach jest właśnie tym rozwiązaniem nieidealnym, które traktujemy jako konieczność. Prawie wszyscy jesteśmy dorośli, wielu z nas pracuje, studiuje, ma nawał obowiązków, niektórzy z nas mają dzieci... nasze tempo pisania jest wolniejsze niż przed laty, a nie wszyscy są dostatecznie cierpliwi, żeby się z tym pogodzić. Przez Ylo przewinęło się trochę osób, które nie chciały używać multilokacji i jeśli pojawiały się jakieś konflikty, w zasadzie zawsze nakręcane były przez nie: bo ktoś się zalogował, ale nie odpisał, bo jemu się nudzi, bo ile można czekać... czy ktoś lubi takie sytuacje? Ja z własnego doświadczenia zabieganej matki wiem, że gdy znajdzie się w końcu ten czas na forum, to chce się tylko w spokoju i przyjemnej atmosferze oddać swojemu hobby, a nie mierzyć z pretensjami zniecierpliwionych malkontentów. Bez tej dogodności ciężko by nam było się zgrać.
Istnieją PBF'y, na których nie da się dopuścić do przebywania w więcej niż jednym miejscu. Choćby wszelkie fora fantasy. Są bardzo rozwinięte fabularnie, często posiadają rozbudowane systemy punktowe, najczęściej mają swoje wątki przewodnie i wydarzenia, wokół których toczy się życie większości postaci. Tam akcja musi być zwarta, bo inaczej cała fabuła traci sens, więc multilokacja nie ma prawa bytu. Lecz na SL'ach zakazanie jej to moim zdaniem strzał w kolano. To nie jest ten typ forum, na którym postać wchodzi do tematu w jednym kawałku, a wychodzi bez ręki, nogi czy z innymi trwałymi zmianami rzutującymi na całą jej przyszłość, więc przy zachowaniu zasad logiki nie ma przeszkód przed rozpoczęciem symultanicznie drugiej sesji. A za to można szybciej i przyjemniej rozwijać zaplanowane wątki. Podstawą jest porządek czasowy, który zachowujemy na Ylo – jeśli postać wchodzi w drugie czy trzecie miejsce, to przyjmujemy, że akcja rozgrywa się później niż w poprzednim, więc to nie jest rozdwojenie postaci. To oczywiście rozwiązanie umowne, ale jak wspominałam, takich w świecie PBF'ów nie brakuje. Mamy też nałożone ograniczenie, w myśl którego jeśli w trwającej sesji dzieje się coś, co może zmienić znacząco stan fizyczny, psychiczny, życiową sytuację postaci (czy jakkolwiek inaczej silnie wpłynąć na jej przyszłość) to nie stosujemy multilokacji, aby uniknąć możliwych niespójności. Trzymając się tych zasad, udaje nam się uniknąć fabularnych dziwactw, a multilokacja nie jest przy tym koniecznością i jeśli ktoś nie chce jej używać – ma do tego pełne prawo. Byle tylko później nie narzekał ;)

Jass: Jaka atmosfera panuje na forum?
James Moore: Przede wszystkim jest spokojnie. Może to kwestia zgrania się, bo jesteśmy ze sobą naprawdę długo, a może luźnego profilu forum, ale panuje u nas łagodna atmosfera i przez te wszystkie lata, mimo setek użytkowników, którzy u nas zagościli, nieliczne nieprzyjemności pojawiły się dawno temu i to z powodu zaledwie dwóch osób - myślę, że to malutko jak na forum funkcjonujące od prawie sześciu lat. Z wieloma użytkownikami znamy się od dawna i niektórzy z nas mieli nawet okazję poznać się w prawdziwym życiu, więc sporo o sobie wiemy i czujemy się swobodnie. Myślę, że dzięki temu potrafimy współpracować bez psujących atmosferę konfliktów, a ja, jeśli chodzi o uspokajanie awantur i rozdzielanie warczących na siebie graczy, nie mam jako administrator nic do roboty. Wśród userów panuje też otwartość, nie ma niepokojącej tendencji zbijania się w grupki ani odrzucania nowych użytkowników. Dzięki temu gra nam się razem naprawdę przyjemnie.

Jass: Forum istnieje już kilka lat na scenie PBFowej. Czemu najbardziej zawdzięcza swój długi żywot?
James Moore: Tak, w marcu Ylo będzie obchodzić szóste urodziny i pewnie jak na forum tego typu to rzeczywiście długo... ale ja nie jestem w stanie zdradzić „recepty na długowieczność”. Nie mam pojęcia, czemu Ylo zawdzięcza tyle lat życia. Sądzę, że to w dużej mierze wynik naszych założeń z okresu tworzenia forum. Byliśmy wtedy garstką osób, którym po kilku latach gry, z dnia na dzień i bez słowa zamknięto pewne forum, do którego się przywiązaliśmy. Odczuwaliśmy przez to frustrację i postanowiliśmy stworzyć coś własnego, czego nikt nam odbierze z powodu spadku popularności czy jakiegoś widzimisię i gdzie będziemy mogli kontynuować fabularne wątki tak długo, jak tylko zechcemy. Powiedzieliśmy sobie, że nie zamkniemy Ylo, dopóki nie opuści go ostatni chętny gracz i tego się trzymamy. Około rok po otworzeniu forum przyszedł głęboki kryzys i w większości wykruszyli się ci, z którymi je tworzyłam, ale wciąż było te kilka osób, które chciały pisać, więc popchnęliśmy to jeszcze raz naprzód i... jakoś tak do dziś się kręci.
Możliwe, że po części powodem długowieczności Ylo jest nasze przywiązanie do stworzonego świata i postaci. Moje najstarsze postacie, przeniesione jeszcze z innego forum, w tym roku skończą dziesięć lat, a wciąż mam na nie mnóstwo pomysłów i nie chcę ich porzucać. Myślę, że wiele osób podobnie do mnie przywiązało się do prowadzonych przez siebie wątków. Innym powodem może być atmosfera, o której wcześniej wspominałam – jest spokojnie, nie ma presji, więc dobrze czujemy się ze sobą i cały czas chce nam się na Ylo wracać. Nie jest nas dużo, nie zabiegamy o popularność, nie mamy parcia na ściągnięcie na forum milionów, nawet przeciwnie – żyjemy sobie trochę na uboczu i dobrze nam razem, a kameralny nastrój też wielu zachęca. Z czasem zaczęliśmy odczuwać dość osobisty stosunek do forum i myśleliśmy nawet kiedyś o przekształceniu Ylo w prywatnego PBF'a, na którym będziemy grać w zamkniętej grupie, ale ten pomysł jest bardzo daleki realizacji. Nadal pojawiają się nowi użytkownicy, którym Ylo przypada do gustu i planują zostać, więc pozostawiliśmy je otwarte dla wszystkich i pewnie ten stan rzeczy utrzyma się jeszcze długo. Wychodzimy z założenia, że jeśli ktoś jeszcze do nas dołączy to super, ale nie potrzeba nam tego do szczęścia i świetnie bawimy się w swoim gronie. Myślę, że to wszystko po troszku wpływa na długie istnienie forum. Ale przede wszystkim wydaje mi się, że Ylo znalazło się po prostu w dobrym miejscu i czasie. Trafiło na osoby, które właśnie takiej formy rozgrywki potrzebowały. I dlatego trwa sobie nadal.

Jass: Dla kogo przeznaczone jest Ylo? Bardziej dla zwolenników second life'ów, w których gra się ludźmi czy bardziej dla użytkowników zwierzęcych PBFów?
James Moore: Ylo przede wszystkim przeznaczone jest dla osób szukających miejsca, gdzie bez skrępowania i nadmiernej ingerencji w ich plany będą mogli wyżyć się fabularnie. Dla tych, którzy lubią luźną rozgrywkę, nie chcą wchodzić w rozbudowane uniwersum i którym zależy na samokreatywności lub – tak jak my przy zakładaniu forum – poszukują stabilnego miejsca, gdzie dostaną możliwość spokojnego kontynuowania ulubionych wątków. Do innej grupy odbiorców Ylo nie trafi, niezależnie czy będą to fani second life'ów czy forów zwierzęcych.
A do kogo Ylo bardziej przemówi? Myślę, że bliżej nam do SL'a i ludzkie postacie dają większe możliwości graczom, co zresztą widzę po nowych użytkownikach. Większość osób zaczynających od postaci zwierzęcej prędzej czy później tworzy konto człowieka i skupia się na nim. Ale są wyjątki i samo to, że granie czworonogami mimo upływu lat wciąż dla niejednego jest atrakcyjne, traktuję jako dowód, że zwierzakiem też na Ylo można się odnaleźć i prowadzić udaną rozgrywkę. Poza tym możliwość rozwinięcia wątku zwierzaka może być dla graczy namiastką zwierzęcych PBF'ów, których istnieje coraz mniej, a w przeszłości wielu z nas miało z nimi przygody. Dlatego na pewno sporo osób z sentymentalnym uśmiechem wejdzie w skórę psiaka czy kota i będzie to dla niego świetna zabawa.

Dziękuję za rozmowę.
Jass

Additional Info

  • Data publikacji: Środa, 22 Luty 2017

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz