Shadows of York

Początek 2017 roku w tym prawie stu trzydziestu ośmiotysięcznym miasteczku w hrabstwie North Yorkshire należał raczej do umiarkowanie spokojnych. Poza atakiem demona Vermithralla mieszkańcy nie mogli narzekać na niebezpieczeństwa, a ów atak był winą młodego, krnąbrnego czarownika, który popełnił kilka błędów. Problemy bardzo szybko zostały rozwiązane i nikt już nawet o tym nie pamięta. York nie jest dużym miastem, jednak w tym miejscu właśnie nagromadziło się całkiem sporo przedstawicieli różnych ras, a także kilkadziesiąt lat wstecz powstał na tych ziemiach Instytut. Wydawać mogłoby się, że w takim miejscu jak to nie może dziać się nic niedobrego. Większość przyziemnych i podziemnych mylnie zakłada, że sytuacja jest opanowana i nic złego się nie stanie, w końcu od wielu lat nie było problemów z pogodzeniem wszystkiego, dlaczego nagle miałoby się to zmienić?
W maju bieżącego roku zgłoszone zostało zniknięcie jednego z członków sfory wilkołaków. Miał pojawić się w umówionym miejscu, a tego nie zrobił i ślad po nim zaginął. Członkowie sfory szukali go przez niemal dwa tygodnie, a później zgłosili to do osób, które mogłyby pomóc. Ślad się urwał, żadnego zapachu, odbitego śladu buta, zupełnie tak, jakby w pewnym momencie przeszedł przez portal i zniknął. Tak właśnie uznano i sprawę zamknięto, najwyraźniej młodzieniec pognał szukać lepszego miejsca na świecie. Nikt nie zadawał pytań, zdania były podzielone, jednak nikt nie chciał się odzywać. Najbliższe osoby zaginionego spierały się, aby nie przestawać szukać, bo to nieprawdopodobne, że zniknął. Nie do nich jednak należała decyzja.
Miesiąc później kolejna osoba zniknęła, tym razem była to wampirzyca, całkiem doświadczona i wiedząca prawie wszystko o Świecie Cieni. Jej zniknięcie było szokiem, tym bardziej że parę dni później znaleziono ciało. Nie jej, chłopaka ze sfory Wilkołaków, całkowicie zdewastowane, w połowie gnijące, z robactwem wychodzącym z ciała. Dochodzenie w tej sprawie zatrzymało się w momencie, kiedy znalezienie jakichkolwiek śladów stało się niemożliwe. Nie działały czary tropiące ani inna magia, a przecież odszukanie winowajcy było zadaniem priorytetowym.
Kolejne tygodnie przyniosły masowe zniknięcia podziemnych i pojawianie się kolejnych zwłok, wampirzyca, która zginęła jako druga i kilka kolejnych osób, jednak już nie w kolejności porwań. Nie było na nich śladu ugryzień, rozszarpań czy innych dowodów, które mogłyby świadczyć o tym, w jaki sposób zginęli. Sytuacja wydawała się patowa, a Nocni Łowcy, z powodu braku dowodów nie mogli pomóc w żaden sposób, co wywołało niezmierną irytację. Ludzie ginęli przez ostatnie kilka miesięcy i nikt nie wie dlaczego…

Dlaczego nie podjąć by się eksperymentu? Skoro Valentine mógł eksperymentować z krwią Demona i Anioła, dlaczego nie mielibyśmy spróbować? Dlaczego oni mają to wszystko, tę moc i potęgę, a nam zostały jakieś ochłapy, jakbyśmy byli jedynie bezpańskimi psami przywiązanymi do łańcucha, któremu ktoś rzuca resztki!

Stoją naprzeciw siebie i debatują głośno, wyrażając swoją nienawiść syczącym głosem. Plucie jadem weszło im w krew, a powodem wszystkiego była nieopanowana zazdrość. Przyszło im być pół podziemnymi, którzy odziedziczyli jedynie część swoich mocy. W ich zawładniętych tym nienawistnym uczuciem umysłach zrodził się pomysł, aby zrobić coś w kierunku polepszenia swojej sytuacji. Pragnęli więcej, chcieli osiągnąć to, co mogą osiągać podziemni, ale nie jest im to dane z powodu niepełnej krwi. Gardząc przyziemnymi, zaczęli pertraktować, szukać, aż znaleźli odpowiedzi. Znaleźli rozwiązania i rozpoczęli największy i najgorszy eksperyment. Chcieli poprawić swój żywot i wykorzystując podziemnych i przyziemnych, prowadząc na nich liczne badania dojść do stanu, w którym będą mogli uzyskać pełną moc, jaką daje im dana rasa. Nie zadowalali się ochłapami i resztkami, nie chcieli myśleć o sobie jak o gorszym sorcie, dlatego zaczęli eksperyment, który okazał się bardzo krwawy. Jeden z Czarowników wezwał Demona, wiedział, że jedynie nieczysta moc będzie w stanie sprawić, żeby cały mechanizm zadziałał poprawnie. Pierwsze próby były brutalne, a ich skutki tragiczne. Rozważali wszystkie opcje, a Wielki Demon karmił się bólem, cierpieniem i uciekającą nieśmiertelnością. Widząc agresję i nienawiść, jakie rodziły te poczynania, niektóre z osób, które wyraziły chęci wzięcia w tym udziału, zaczęły się wycofywać. W całym tym przedstawieniu cierpienia dostrzec mogły, że bycie podziemnym to nie same pozytywne aspekty, a w tym wszystkim woleliby jednak pozostać zwykłymi ludźmi. Część osób odłączyła się i pod wodzą innego człowieka podjęła próby rozwiązania sprawy i odebrania sobie tych mocy. Przesiąknęli nienawiścią do wszystkich podziemnych i to na nich postanowili tylko eksperymentować, chcieli im odebrać całkowicie moce i dojść do takiego etapu, aby mogli tego samego dokonać na sobie i w pełni uwolnić się od palącego ich problemu.
Faerie zupełnie przypadkiem dowiedziały się o całym przedsięwzięciu i jako żyjący w zawiłych relacjach z Clave postanowiły nie mieszać się w to. Nie były zachwycone samym systemem działaniu obu grup, ale nie chciały pomagać Clave i Nocnym Łowcom, którzy w ich mniemaniu narobili dostatecznie wiele szkód. Z drugiej strony wywęszyły w tym niezłą okazję do poprawienia swojego stanu, mają odpowiednie informacje, a dzięki temu mogłyby rozegrać wspaniałą grę polityczną na swoją korzyść. Królowa Faerie z uśmiechem obserwuje rozwijającą się sytuację i nie żałuje umarłych. Obserwuje też Clave i Nocnych Łowców w York, zastanawia się, dlaczego właśnie w tym miasteczku ktoś wpadł na ten szalony pomysł, godny zrealizowania. Tyczy się to całego podziemia, tyczy się to wszystkiego, co ma związek ze Światem Cieni.

Fabuła na forum rozpoczyna się 30 października 2017 roku. Po kilku dniach od pojawieniu się w sforze umiera wilkołak. Według ugrupowania popierającego zostanie podziemnymi, jest to pierwszy udany eksperyment, który miał szpiegować dla nich w szeregach sfory York. Chłopak umiera, a nim dochodzi do pogrzebu, jego ciało przybiera ohydną postać, gnije i niszczeje, ledwo w ciągu kilku godzin od śmierci. Wszyscy zastanawiają się, dlaczego doszło do czegoś takiego, ktoś wiąże tę sytuację z odnajdywanymi zwłokami, które były w podobnym stanie rozkładu. Panika, która od kilku miesięcy była tłumiona, zdaje się przybierać coraz większe rozmiary. Nikt nie jest bezpieczny, nie wiadomo co może przynieść kolejny dzień. Kilka osób spakowało swój dobytek i zniknęło w Yorku, wiedząc, że to być może jedyna szansa na znalezienie bezpiecznego miejsca. Nocni Łowcy w Instytutu w York są postawieni w stan gotowości i biorą czynny udział w rozwiązywaniu tej zagadki. Uda im się? Czy w Yorku znów będzie bezpiecznie?

shadow-york.wxv.pl

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz