Uczta dla Wron

Gdy na tron wstąpił czternastoletni syn Aegona III, pokolenie walczące w Tańcu Smoków doczekało się już dzieci. Kolejne pokolenie, do którego należał także nowy król, Daeron I Targaryen, nie doświadczyło wojny – było nią jednak karmione przez własnych rodziców, podtrzymując niechęć zrodzoną ponad dwadzieścia pięć lat temu. Młody Smok przyrzekł sobie dokończenie dzieła swojego wielkiego przodka. Choć nazywał się Lordem Siedmiu Królestw, był nim jedynie tytularnie. Uważając taki stan rzeczy za niedopuszczalny, szybko ułożył plan podboju Księstwa Dorne. Gdy sceptycy zarzucali mu dziecięcy wręcz optymizm – w końcu sztuka ta nie udała się nawet wtedy, gdy Targaryenowie posiadali żywe smoki – odpowiadał dumnie, że jest jedynym smokiem, jaki potrzebny jest do zwycięstwa. Wojownicy ze wszystkich stron Siedmiu Królestw stawili się na wezwanie, by wraz z królem zapisać się na kartach historii. Dornijczycy zdawali się być zaskoczeni atakiem – w pośpiechu opuszczali swe siedziby i za wszelką cenę unikali bezpośredniej walki, woląc rozpłynąć się w gorących piaskach. Flota morska pod dowództwem Alyna Velaryona skutecznie uniemożliwiała dostarczenie pomocy na drugi brzeg Zielonej Krwi, zaś oddziały piechoty zdobywały opuszczone twierdze. Jedynie rok wystarczył, by Daeron I odniósł swoje wielkie zwycięstwo – Słoneczna Włócznia skapitulowała po dniach zaciętej walki.

Czternastu wysokourodzonych jeńców, którzy powrócili z królem do Królewskiej Przystani w pierwszym księżycu 159, miało być gwarantem posłuszeństwa lordów Dorne. Tymczasową władzę nad prowincją, w charakterze namiestnika, powierzono lordowi Tyrellowi. Dornijczycy nie mieli zamiaru złożyć broni. Przez sześć długich lat ruch oporu względem nowej władzy rósł w siłę, atakując nie tylko oddziały wojsk Siedmiu Królestw, a także samego Namiestnika Południa. Gdy ten zatrzymał się w siedzibie rodu Qorgyle w piątym księżycu 164, przeprowadzono udany zamach na jego życie. Wieść o śmierci znienawidzonego lorda Lyonela wystarczyła, by w jeden dzień zniszczyć cały wysiłek Młodego Smoka. Wojska korony znów wyruszyły na Południe, by wspomóc w boju swych oddanych wojów. Początkowe zwycięstwa dawały nadzieję na ustabilizowanie sytuacji, niestety w trakcie kolejnych walk pod koniec roku życie straciło wielu wielkich rycerzy, powodując ogólne poruszenie wśród wielkich i małych rodów. Dopiero wówczas pozostający w stolicy król zdecydował się osobiście dołączyć do walk, licząc na przechylenie szali na korzyść Żelaznego Tronu. W pierwszym księżycu 165 od Podboju Aegona władca podjął się prób rozpoczęcia rozmów pokojowych. W trakcie podróży pod pokojowym sztandarem zostaje napadnięty przez swych wrogów, w wyniku czego traci życie w wieku dwudziestu dwóch lat.

Żelazny Tron nigdy nie pozostaje pusty na długo - wraz ze śmiercią Daerona I Targaryena na jego miejsce wstąpić miał najstarszy brat zmarłego, Baelor Targaryen. Królewski krewny nie był dobrze znany ani możnym Westeros, ani nawet samej stolicy kontynentu. Dotychczas swe dni spędzał raczej z dala od zgiełku dworu, przebywając wśród posągów Siedmiu i oddając wielogodzinnym modlitwom w sepcie Królewskiej Przystani. Właśnie rzekoma pobożność mężczyzny była jedyną informacją na jego temat, która początkowo krążyła po Siedmiu Królestwach wraz z imieniem Targaryena. Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo. Już pierwsze z decyzji nowego króla okazały się w najlepszym wypadku dość kontrowersyjne. Zdrada Dornijczyków i mord przez nich dokonany miały pozostać bezkarne. Zamiast wykorzystania znajdujących się w opiece Korony zakładników do wymierzenia sprawiedliwości, zdecydowano o ich powrocie w rodzinne strony, a sam Baelor I towarzyszył im w wędrówce pieszej, ukończonej w trzecim księżycu tego roku. Następnie, ku rozbawieniu lordów Dorne, podjął się przejścia przez wypełniony żmijami dół, by uwolnić uwięzionego w klatce ponad nim krewnego. To, w połączeniu z długim marszem, niemalże doprowadziło do śmierci władcy - czego niektórzy zaczęli mu z resztą życzyć. Najwyraźniej jednak gorliwość w wierze zapewniła młodemu mężczyźnie przychylność Siedmiu. Wraz z szóstym miesiącem 165 roku po Podboju zakończyła się rekonwalescencja władcy i mógł on rozpocząć podróż powrotną do Królewskiej Przystani, gdzie nastąpić ma koronacja.

Choć wojna objęła działaniami dalekie Południe, to i inne regiony zmagały się z problemami, w mniejszym lub większym stopniu nią wywołanymi. Śmierć lorda Starka w Dorne nie tylko wstrząsnęła rodem Namiestników Północy, ale poważnie zachwiała ich relacjami z rodami chorążymi. Najbardziej widoczne pogorszenie nastąpiło w stosunkach z Boltonami, którzy już wcześniej niejednokrotnie testowali cierpliwość swych zwierzchników kolejnymi wyskokami. Mówi się, że lochy Dreadfort raz jeszcze rozbrzmiewają krzykami torturowanych ludzi, a nowe skóry dołączyły do ich kolekcji. Nowy lord Winterfell nie zdaje się skłonny, by zająć się problemem, właściwie ciężko jest mówić o jego faktycznym zaangażowaniu w nadzorowaniu regionu. Pozostający po zabitym w bitwie lordzie Burzy dziedzic świętował ledwo siedem dni imienia, a co za tym idzie, należało wyznaczyć osobę sprawującą władzę w jego imieniu. Głównymi kandydatami okazała się matka dziecka i wdowa po lordzie Baratheon, a także jego młodszy brat. Relacja między nimi uległa znacznemu pogorszeniu w ciągu ostatniego roku, a nawet współdzielona nienawiść względem Dorne nie wydaje się być w stanie uspokoić sytuacji. Lata, które upłynęły od czasów terroru Czerwonego Krakena, pozwoliły obu stronom na częściowe zregenerowanie sił i przygotowanie się do kolejnych konfliktów. Brat obecnego Lorda Żelaznych Wysp wciąż pełnił funkcję błazna Lannisterów, co stanowiło cierń w boku Greyjoyów, który gotowi są w końcu usunąć. Lord Loreon Lannister nie marnował czasu, podejmując kolejne próby zapewnienia sobie względów morskich najemników, mających bronić Casterly Rock i Lannisportu w miejsce kompletnie zniszczonej floty Złotych Lwów. Dorzecze zdaje się w końcu cieszyć względnym spokojem, choć śmierć syna lorda Kermita w Dorne nie pozwala na powrót do życia bez trosk. Zza Wąskiego Morza nadeszły wieści o podróży ser Oscara Tully wraz z rodziną, której celem jest Riverrun. Spotkanie rozdzielonych przed laty braci może okazać się kluczowe dla dalszych losów regionu. Tyrellowie jedynie przez krótką chwilę cieszyli się tytułem Namiestników Południa - to ich wojska w największym stopniu ucierpiały w czasie zakończonego klęską Podboju, a chęć zemsty jest w Reach widoczna niemal na każdym kroku. Choć Dolina nie uchowała się od strat w czasie Podboju, ale to nie śmierć jednego z synów lorda stanowi aktualnie najgorętszy temat, a napięcia między Orlim Gniazdem i Gulltown. Zajmujące je gałęzie Arrynów od dawna spoglądały ku sobie z niesmakiem - ci pierwsi cieszą się większym uznaniem, ale coraz częściej miewają problemy z zaopatrzeniem oraz zawartością skarbca, podczas gdy ci drudzy zarabiają na handlu, jednocześnie pozostając w cieniu swych krewnych.

Na królewskim dworze coraz wyraźniej rysują się stronnictwa sprzyjające królowi lub też wręcz przeciwnie, postrzegające go jako zagrożenie dla dobrobytu Siedmiu Królestw. Rozdarta jest tak dynastia rządząca, jak i otaczająca ją służba czy dworzanie. Słowa i obietnice padają gęsto, coraz częściej znacząc również listy wysyłane do nawet najdalszych regionów kontynentu. Jednocześnie każdy z nich odczuł przegraną wojnę czy to przez utratę sił wojskowych, co ośmieliło kolejne bandy rabusiów, czy też uszczuplenie dobytku. Na Stopniach wciąż szaleją essoscy piraci, ciał większości poległych nie udało się sprowadzić, a w wirze ostatnich wydarzeń zagubiono kilkanaście, wydawać by się mogło bezcennych artefaktów. Ptasie skrzydła wciąż pozostają jedynymi zdobiącymi niebiosa, a na ziemiach pod nimi coraz częściej rozbrzmiewają śpiewy ku czci Siedmiu i dźwięki ostrzenia mieczy.

ucztadlawron.forumpolish.com

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz