Story of Magic

Umówmy się - magia jest wszędzie, a większość ludzi jest na nią kompletnie ślepa. Poruszają się po pustym świecie, pogrzebani w melancholii życia codziennego. Nowojorczycy wcale na tym polu się nie wyróżniają.
Istnieją jednak na świecie miejsca, które otwierają biedakom oczy, pokazując im do czego są zdolni. Jednym z takich miejsc jest *Brakebills*. Szkoła magii, znajdująca się na północ od Nowego Jorku, ściągająca do siebie z całego świata adeptów z potencjałem magicznym. W jednej chwili zmywasz naczynia, w drugiej stoisz przed ogromnym gmachem uniwersytetu, w oczekiwaniu na egzamin. Jeśli go zdasz, twoje życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Pełne wsparcie finansowe, wiele ciekawych lekcji i zupełnie nowy świat do odkrycia. Jeśli natomiast nie masz wystarczająco potencjału magicznego by zdać, twoja pamięć o wszystkim co zaszło, zostanie skasowana.
Pomiędzy szarymi mieszkańcami Nowego Jorku, kroczą także magicy określani jako *guślarze*. Są to głównie “odpadki” z różnych magicznych szkół, lub tacy, którzy odkryli swoją magię całkowicie sami. Zbierają się w mniejsze grupy, by razem poznawać magię i tworzyć własne zaklęcia. Mimo, że są samoukami, nie należy ich lekceważyć - system przyjmowania do Brakebills nie jest idealny, a po guślarzach należy spodziewać się niespodziewanego. Są przebiegli, sprytni, często też bezwzględni. Zresztą, trudno im się dziwić; gdy chociaż raz rozsmakowaliście się w magii, nie sposób z niej zrezygnować.

---

Pierwszego października z pierwszych stron gazet krzyczał tylko jeden nagłówek: Zmasakrowane ciała dwóch kobiet w tunelach metra. Sprawa wydawała się o tyle dziwna, że na żadnych nagraniach zebranych ze stacji nie widać było ofiar. Tak jakby dosłownie zmaterializowały się w miejscu, w którym je znaleziono. Po mordercy również nie znaleziono żadnego śladu: żadnego DNA, żadnych pozostawionych po sobie rzeczy, dosłownie nic. Policja odnalazła jedynie zwłoki, przez co sama stała w ślepym zaułku. Na pierwszy rzut oka sprawa powinna zostać zamknięta przez braku dowodów, jednak zyskała taki rozgłos, że funkcjonariusze i detektywi nie mogli tak po prostu się poddać. W tej historii jest jednak drugie dno, a mianowicie fakt, że patrzymy na nią przez pryzmat osoby nieświadomej, nieobdarzonej wiedzą, przyziemnej. Jeśli spojrzymy przez kolorowe szkiełka magików, znajdziemy przynajmniej kilka możliwych scenariuszy i sposobów na podrzucenie ciał. Dowiemy się także, że pośród władzy w nowojorskim departamencie policji są absolwenci Brakebills.
Nawet oni jednak nie zdają sobie sprawy z tego, kto odpowiadał za masakrę, a wiedza o działaniach magicznych generowała więcej pytań, niż podawała odpowiedzi.

Listopad 2020

Dwa tygodnie po tym wydarzeniu nastąpił kolejny, tajemniczy atak. Ciało, tym razem mężczyzny, zostało podrzucone w dokładnie tym samym miejscu, co poprzednie dwa. Pośród przyziemnej policji i mediów zawrzało. Na policję coraz silniej naciskano, by znaleźć sprawcę, bądź sprawców morderstw. Co bardziej spostrzegawczy uczniowie Brakebills mogli zauważyć dziekana, który kontrolował stan protokołów ochronnych, umiejscowionych wokół całego kampusu w dzień po ogłoszeniu informacji o nowej ofierze. Ponadto zostało ogłoszone, że do odwołania uczniowie po godzinie dwudziestej pierwszej nie mogą opuszczać swoich dormitoriów. Profesorowie wyjątkowo tego pilnowali.

Guślarze również nie próżnowali. Przywódczyni Alpha Ophiuchi zorganizowała obowiązkowy trening bojowy. Każda postać należąca do tej sekty musi w ciągu najbliższych dwóch miesięcy przeprowadzić taki trening. Jeżeli nie ma akurat dostępnego mentora, magicy mogą ćwiczyć między sobą.
Beta Librae co prawda nie przygotowała żadnych nowych obostrzeń związanych z obecną sytuacją, aczkolwiek każdy w sekcie mógł poczuć, że atmosfera jest bardziej napięta, a William, przywódca, postawił wszystkich obeznanych w magii wiedzy, do codziennego sprawdzania protokołów ochronnych wokół azylu.


story-of-magic.forumpolish.com

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz