Bloodlines 1920

Wietrzne Miasto, Chicago. Konflikty pomiędzy Spokrewnionymi utrzymują się tutaj od przeszło stu lat, jeszcze od czasów przed oficjalnym założeniem tego miasta, kiedy dwójka Matuzalemów toczyła tu ze sobą krwawą batalię. W obecnych czasach potyczki między wampirami są znacznie bardziej subtelne i mniej destrukcyjne. Jednakże w Chicago wciąż egzystują świadkowie stosunkowo niedawnych, pamiętnych nocy, które skutkowały spopieleniem niejednego Kainity w pożarze w 1871 r. Patrząc teraz wstecz, wiedząc kto stał za wieloma niechlubnymi działaniami na przestrzeni dekad w połowie dziewiętnastego wieku, można łatwo wywnioskować, że agresywne, polityczne zagrywki toczyły się właściwe od samego początku, kiedy Maxwell, przedstawiciel klanu Brujah został pierwszym Księciem Chicago. Walka o władzę i wpływy są, naturalnie, częścią egzystencji wampirów. Jyhad to niebezpieczna, aczkolwiek bardzo wciągająca gra, angażująca zarówno starszych oraz młodszych Kainitów. To nie tylko walka o przetrwanie, ale również o zaistnienie, o wpisanie swojego imienia w karty historii, o władzę, wpływy i prestiż. Często jest to gra tak subtelna, skryta za kurtyną pozorów, za fałszywymi uśmiechami i nieszczerymi uściskami dłoni, że pionki biorące w niej udział nie są nawet świadome tego, w co zostały wciągnięte, nieczęsto pozostając w błogiej niewiedzy do czasu własnego uniesienia lub unicestwienia. Będąc sterowanymi przez znacznie bardziej doświadczonych graczy mogą bowiem doczekać się pochwał i wdzięczności od swoich pracodawców. Tym samym zwiększają swój prestiż i wpływy lub mogą zginąć z rąk ich przeciwników, jedynie usuwających przeszkadzający pionek przeciwnika z planszy.

Była to spokojna, lutowa noc podczas której trudno było uświadczyć mocniejszego zrywu wiatru. Półksiężyc błyszczał za przesuwającymi się, niedużymi obłokami. Pogoda dopisywała; była to idealna noc na spacer, spotkanie z kochanką, wizytę w speakeasy, czy też na biznesową rozmowę. Niepozorny Pierce-Arrow Model 66 przemierzał właśnie boczne uliczki miasta, kierując się na północ, do industrialnej części miasta. Za kierownicą siedział siwiejący, aczkolwiek elegancki mężczyzna o zadbanym, krótkim zaroście. Liczył sobie co najmniej pięćdziesiąt lat na karku, odziany był w ciemny garnitur oraz kapelusz. W pewnym momencie zza jego pleców dobiegł głos pasażera.
Image Ta uliczka, zawróć tutaj, omiń osiedle, a potem kieruj się już bezpośrednio na północ, do magazynu.
Był to chłodny, niski głos i surowa komenda wyprostowanego na tylnym siedzeniu, skąpanego w mroku, ubranego w uniwersalny, czarny garnitur osobnika o nieco bladej skórze, siedzącego w bezruchu. W drodze na miejsce przeznaczenia pojazd zrobił wedle instrukcji niejedną nawrotkę, przejechał przez wiele ciasnych, odosobnionych uliczek i zrobił kilka mocniejszych skrętów kierując się na północ przez West Town i Logan Square, gdzieś w stronę Irving Park. Pasażer był ostrożny, bardzo ostrożny. Chciał się upewnić, że nikt nie siedzi mu na ogonie. Gdziekolwiek prowadziły go interesy, zależało mu na tym, by nikt niepowołany o nich nie wiedział.

Egzystencja Spokrewnionych jest brutalna, pełna nie tylko krwi, ale również nieustających konfliktów, zdrad i walki o własną egzystencję. Neonaci, z biegiem czasu, wraz z kolejnymi nieprzyjemnymi doświadczeniami zdają sobie sprawę, że w tej potencjalnej wieczności nie znajdą przyjaciół. Mogą liczyć jedynie na tymczasowych, wzajemnie wysługujących się sprzymierzeńców, użytecznych dla siebie jedynie tak długo, jak pomagają sobie nawzajem w osiągnięciu swych celów. Nieumarła egzystencja wampirów toczy się na ogromnej szachownicy, której są częścią czy tego chcą czy nie Jedyną ucieczką od niej jest bowiem Ostateczna Śmierć. Póki ich nieżycie trwa, muszą walczyć o swoje miejsce w tym mrocznym świecie, nawet jeśli miałby to być spowity w mroku zakamarek z dala od innych. Kainici są samotnikami, którzy jednak, jak na ironię, potrzebują siebie nawzajem, lecz wyłącznie po to, by w niespodziewanym momencie wbić sobie sztylet w plecy gdy przestaną być dla siebie użyteczni, gdy nie spełnią oczekiwań lub gdy znajdzie się ktoś lepszy do danego zadania. Na tej długiej, wyboistej drodze naprzemiennie sojusznicy stają się rywalami, a rywale sojusznikami. Budowa pozycji w tak wrogim, brutalnym świecie pełnym gniewnych przeciwników za każdym zakrętem i na każdym kolejnym stopniu jest niezwykle trudnym zadaniem. Nigdy nie wiesz, kiedy coś pójdzie nie tak i staniesz się tylko kupką popiołu, a twoje imię pójdzie w niepamięć, tak jak i twoje dawne i możliwie przyszłe osiągnięcia. Ktoś zawsze będzie pierwszy, ktoś zawsze pociągnie za spust. Wampiry ciężko pracują, by nie stać się odbiorcą tej politycznej kuli wystrzelonej prosto w ich serca. Niektórzy Spokrewnieni starają się jedynie unikać ognia nieprzyjaciela, podczas gdy inni aktywnie ogniem odpowiadają lub dokonują strzału jako pierwsi, starając się zniszczyć wroga, a może nawet i go zaskoczyć, nim ten zniszczy ich.

Cel podróży został osiągnięty. Automobil dojechał do odosobnionego, otoczonego płotem, kompleksu magazynowego, gdzie na próżno doszukiwać się było śladów aktywności o tej porze. Na zewnątrz, gdzieś z boku stały dwie, puste ciężarówki, a nieopodal, w rogu znajdowały się poukładane palety. Dojeżdżając do samego budynku dostrzec można było za metalową, przesuwaną bramą ledwie rzażące się światło. Pod samą bramą znajdował się wysoki mężczyzna o ostrych rysach twarzy, który na widok podjeżdżającego pojazdu oraz szofera, który posłał mu sygnał skinięciem głowy, przesunął bramę na tyle, by pojazd mógł przejechać.
Wewnątrz stały zaparkowane inne pojazdy, pomiędzy którymi znajdował się zielonkawy National Highway Six Touring, a także Packard Twin Six, czy powszechnie znany Ford T. Wnętrze tego przestronnego magazynu było nieznacznie oświetlone. Na jego zawartość składały się głównie piętrzące się pod ścianami drewniane skrzynie o różnych wielkościach. Środek był jednak pusty, przeznaczony do swobodnego przemieszczania się pracowników oraz najpewniej znajdujących się na zewnątrz ciężarówek. To tutaj, dookoła centralnej części magazynu stały owe samochody, pomiędzy którymi w półmroku stała grupa mężczyzn spoglądających na nowo przybyłego, rozmawiając między sobą i kiwając głowami.

Pierwszy Książę Wietrznego Miasta przez ponad dwie dekady był atakowany z cienia przez nieznanego agresora posługującego się marionetkami, zdecydowanego, by pozbyć się lokalnej głowy Camarilli. Sprawca i powód jego knowań zostały poznane dopiero wiele lat później. Nie można z całą pewnością orzec, czy niezdolność jego wyśledzenia i schwytania wynikała ze sprytu sprawcy, czy być może nieudolności i niekompetencji poszczególnych członów lokalnych władz Camarilli. Być może zaangażowanych w te ataki było więcej nieumarłych, tego nie wiadomo. W konfliktach wampirów, w ich nieustannych bataliach politycznych, jest ogromne pole dla kreatywności. Kainici wykorzystują wszelkie możliwe narzędzia, by piąć się w górę; śmiertelników, ghuli, innych Spokrewnionych. Dążą konsekwentnie po trupach do celu. Pokazy siły fizycznej nie są jednak częste. Zamiast tego stosowane są przeciwko rywalom informacje, które mogą ich pogrążyć. Używane do szantażu, do zablokowania ruchu przeciwnika, do zamknięcia mu ust Czasami prosto i bez oporów do zniszczenia jego reputacji, do pozbawienia go solidnego gruntu pod nogami i sprawienia, by stał się nikim. Ostateczna Śmierć dla niektórych może okazać się mniejszym złem, gdy alternatywą jest utrata wszystkiego, na co pracowało się latami, dekadami... Lub dłużej. Śmierć polityczna w nieumarłej egzystencji może być dużą przeszkodą, gdy upływ czasu nie ma tak dużego znaczenia dla tych, którzy pociągają za sznurki.

Pierwszy wysiadł szofer, by następnie zrobić dwa kroki w stronę tylnych drzwi celem otwarcia ich pasażerowi. Odczekał aż jegomość wysiądzie z samochodu. Zza drzwi powoli wynurzyła się smukła sylwetka wysokiego, wyprostowanego mężczyzny W tym momencie grupa na przedzie zamilkła, zwracając swą całą uwagę ku przybyszowi. Wysiadając poprawił swoją marynarkę i obsunął kapelusz, ruszając w stronę zebranych mężczyzn. Drzwi zostały za nim zamknięte, a szofer stanął przy pojeździe z rękami złożonymi za plecami w oczekiwaniu na swojego pana. Cała grupa stała w półmroku, zaś ich twarze skrywał cieńw rzucany przez nakrycia głowy., Każdy miał na sobie podobny, choć nie tej samej jakości, uniwersalny garnitur w kolorze czarnym. Wszystko wskazywało na to, że było to potajemne spotkanie, którego uczestnicy zadbali o to, by nie wyróżniać się nazbyt i nie zwracać na siebie uwagi.
Image Ufam, panowie, że zadbaliście o zatarcie za sobą śladów. Liczę na to, że nie czekają na nas żadne przykre niespodzianki.
Chłodny, pozbawiony emocji głos cicho rozbrzmiał, powodując różne reakcje. Widać było w tym momencie wymowne kiwnięcie głową, można też było z innej strony usłyszeć prychnięcie. Wreszcie jeden z zebranych odpowiedział niemalże równie wypranym z emocji głosem, choć było to zdecydowanie wymuszone, jakby w ogóle nie pasujące do tego osobnika.
Image Naturalnie, nie ma powodu do obaw. Wszyscy kierowaliśmy się twoimi instrukcjami. Nikt nie wie o tym spotkaniu.
Nowo przybyły mężczyzna, zdający się być organizatorem, popatrzył po reszcie, mierząc ich ostrożnie wzrokiem, kiwając głową w aprobacie za wykonanie przez grupę poleceń.
Image Wyśmienicie, to dobre wieści. Nie marnujmy więc czasu...

Wielu pamięta słynny Wielki Pożar na początku lat siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku, który strawił hektary zabudowań, pochłaniając życia śmiertelników oraz istnienia wielu wampirów - w tym autora ogniska, który, jak dziś wiadomo, był Malkavianinem i zginął wraz ze swoim dziełem - co wymusiło restrukturyzację władz Camarilli. Lodin z klanu Ventrue przejął funkcję Księcia i wkrótce ujawnił swoją prawdziwą naturę pokazując jak daleko sięgały jego ambicje. Gdy po przejęciu władzy przypuścił szturm na Ventrue spoza jego linii krwi, większość jego Potomków została zniszczona, a on sam schwytany. To w tym momencie udało się ujawnić, że był on sprawcą zamachów minionych nocy. nader wielkie ambicje Lodina sprowadziły go tym samym na koniec jego drogi, gdy usłyszał ostateczny wyrok i został z rozkazu Rady Primogenu zniszczony przez Szeryfa, szybko doczekując się następcy. Od tamtego czasu pomiędzy Spokrewnionymi w Chicago zapanował względny pokój i nie pojawiło się więcej kataklizmów ani wojen na taką skalę, jaką było widać w tamtym destrukcyjnym okresie. Miasto zostało odbudowane, a wampiry nawiązały, miejscami niespodziewaną, współpracę. Oczywiście każdy z tych nieumarłych realizuje własne plany, budując swoją pozycję, poszerzając wpływy, a także walcząc z wrogiem nie pragnącym niczego więcej jak obalić ustanowiony porządek Camarilli. W istocie, Sabbat powoli zaczął dawać o sobie znać dekady temu, co spowodowało szybką reakcję Księcia, posyłającego Szeryfa do rozprawienia się z problemem. Mając Nosferatu za Księcia, jedno czego na pewno można się spodziewać to nader skuteczne funkcjonowanie sieci informacyjnej i błyskawiczne wykrywanie takich zagrożeń. Oczywiście, z drugiej strony budzi to pewne obawy w kwestii personalnych zagrywek na arenie polityczno-gospodarczej Spokrewnionych. Można mieć jedynie nadzieję, że Książę nie jest wszechwiedzący lub przynajmniej, że zignoruje poczynania małej płotki chcącej zaistnieć w tym świecie mroku. Każdy bowiem zaczynał podobnie, gdzieś na dnie, błądząc po omacku lub powoli realizując konkretny plan działania.

Kompletna teraz grupa zebrała się w kręgu, spoglądając po sobie, by po chwili skupić wzrok na organizatorze spotkania. gdy było widać, że wszyscy nadstawili uszu, osobnik kontynuował, przechodząc do sedna.
Image Jak zapewne sami tego uświadczyliście, aktywność naszego przyjaciela zaczęła wywierać pewne niechciane rezultaty. Jego działalność stała się szkodliwa dla naszych interesów.
Słuchacze skinęli głową, wyraźnie zgadzając się ze słowami mówcy, który dalej brnął ze swoją przemową.
Image Przez pewien czas zdawało się, że wszystko przycichnie i rozejdzie się po kościach. Nasze założenia okazały się być błędne. Nabrali rozpędu i teraz nic nie wskazuje na to, by mieli się zatrzymać.
W odpowiedzi na te słowa jeden ze zgromadzonych postanowił rzucić coś od siebie, choć w jego głosie było słychać znacznie mniejsze opanowanie. Nie ukrywał swoich emocji, a przynajmniej nie tak jakby chciał.
Image Zatrzymać? Cholera, lada moment wtargną do sali z żądaniami, by zasiąść przy stole, a dobrze wiesz co to dla nas oznacza, zwłaszcza jeśli to on zostanie przez nich wybrany.
Prowadzący spotkanie uniósł nieznacznie dłoń, lekko ją otwierając w geście sugerującym, by jego towarzysz opanował emocje, po czym odpowiedział na nerwową wypowiedź.
Image Owszem, jestem w pełni świadomy możliwych konsekwencji i rozważam istniejące rozwiązania tego problemu.
Zgromadzeni spojrzeli wymownie po sobie. Kolejny z nich włączył się w rozmowę, nie targany jednak emocjami jak jego kolega, a mówiący spokojnym, choć nieco surowym tonem.
Image Dobrze wiesz, co musimy zrobić. Jako zjednoczona grupa z nim na czele stanowią zbyt duże zagrożenie dla nas i naszych planów. Nie będziemy w stanie ich kontrolować.
Po tych słowach przewodniczący grupy podumał przez dłuższą chwilę, rozważając możliwe scenariusze i słowa dzielących się swoimi opiniami członków grupy.

Ostatecznie jednak los każdego nieumarłego krwiopijcy leży w rękach kogoś innego. Każdy wampir, jakkolwiek usilnie pragnie wierzyć, że jest niezależny i wolny, a jego los należy do niego samego, zawsze ma nad sobą kogoś, kto nim kieruje. Zawsze jest ktoś, komu trzeba się przypodobać, komu trzeba zrobić przysługę i przed kim trzeba się upodlić, byleby móc kontynuować swoją egzystencję i coś osiągnąć. Ci, którzy spełniają się w swojej roli mają szansę piąć się w górę, a butne jednostki, o ile nie mają silnego wsparcia, nie egzystują zbyt długo. Czasami nawet ci uważający się za potężnych i nietykalnych mogą spotkać Ostateczną Śmierć, jeśli staną się zbyt aroganccy, pewni siebie i mało ostrożni. Nawet ostrożność i silne wsparcie nie zawsze wystarczą, gdy przeciwnik ma cierpliwość, środki i plan. Przekonało się o tym wielu Kainitów, jak chociażby pierwszy Książę Chicago czy Potomek lokalnego Szeryfa. Jyhad to niebezpieczna gra, cicha wojna, która trwa nieustannie od zarania dziejów, pochłaniając egzystencje wielu nieumarłych, i będzie trwać aż do ostatecznych nocy, gdy nadejdzie Gehenna, kończąc znany wszystkim świat. Oczywiście niechybny koniec świata nie jest czymś, co trapi umysły młodych Spokrewnionych. Ci, w większości, rozkoszują się błogą niewiedzą, skupiając się na bardziej przyziemnych sprawach. Wielu z nich nie doczeka z resztą końca świata, gdyż prędzej zabiją ich własne ambicje, brak ostrożności, lub jedno z wielu zagrożeń, jakie czają się w mroku. Poza wieloma niezliczonymi liniami krwi Spokrewnionych, dookoła istnieje wiele różnych stworzeń, które są Kainitom nadzwyczaj wrogie i śmiertelnie niebezpieczne. Oczywistym jest, że najpewniej ostateczną śmierć zada wampirowi inny Spokrewniony, aniżeli przykładowo Kitajczyk czy Lupin, jednak są to zagrożenia, których nikt nie bagatelizuje mimo zajadłych walk między sobą.

Wszyscy zebrani byli świadomi jakie kroki należy podjąć, by powstrzymać nową, rosnącą siłę przed zaburzeniem obecnego porządku. Czasu było niewiele i musieli rozstrzygnąć to w tym miejscu i w tej chwili. Mężczyźni przez chwilę spoglądali po sobie w milczeniu, dając sobie wymowne sygnały wspólnego zrozumienia. Po chwili wewnętrznych przemyśleń przewodniczący grupy powiódł wzrokiem po zebranych i odrzekł.
Image Zatem tak właśnie zrobimy. Jednak ma być to dobrze zorganizowana, czysta robota. Żadnych świadków ani jakichkolwiek śladów, które mogłyby doprowadzić do któregokolwiek z nas. W tej sytuacji nie ma miejsca na niedopatrzenia ani błędy. Zrozumiano?
Mężczyźni pokiwali głowami wyrażając zrozumienie polecenia, które właśnie otrzymali.
Image Oczywiście. Zajmiemy się tym. Będziemy informować cię na bieżąco.
W odpowiedzi na to lider grupy uniósł nieznacznie głos widocznie wzburzony rzuconym pomysłem o kontakcie.
Image W żadnym wypadku. Po zakończeniu tego zebrania nie będzie już żadnych spotkań ani kontaktu w tym temacie, przynajmniej do czasu, gdy będzie pewne, że nie dostaniemy rykoszetem. Chcę jedynie wiedzieć kiedy będzie po wszystkim. Użyjcie niezrzeszonego śmiertelnika do przekazania mi wiadomości.
Cokolwiek planowano, nadzwyczajne środki ostrożności sugerowały, iż było to coś, co mogło potencjalnie rozniecić niemały ogień. Można było niemalże odnieść wrażenie w tej napiętej atmosferze, której zebrani próbowali usilnie nie podnosić, że ostateczna śmierć była preferowana ponad odkrycie tych knowań. To jedynie oznaczało, że scenariusz porażki uwzględniał coś gorszego od zakończenia egzystencji.
Spotkanie zakończyło się bardzo szybko, a jego uczestnicy nie marnując czasu skierowali się do swoich automobili i wkrótce opuścili teren magazynu, choć nie jednocześnie, a w niemałych odstępach czasu, rozjeżdżając się w różnych kierunkach.

Zajadłe walki między Spokrewnionymi w Chicago choć są obecne, to sprowadzają się tak naprawdę jedynie do spięć pomiędzy kilkoma klanami. Krzykacze, czyli klan Brujah o skłonnościach anarchistycznych, niemalże otwarcie wyraża wrogość wobec Ventrue. Na podłożu tego trwającego od kilku dekad konfliktu leży między innymi przepaść ideologiczna. Jej podstawą jest, prosto mówiąc, starcie prostego ludu, w tym klasy robotniczej, pragnącego wolności i lepszych warunków życia, z kapitalistycznym molochem narzucającym swoje zasady i tłumiącym powstania. Najbardziej widocznym starciem w tej linii znany był jako Strajk Pullmana. Warto tutaj wspomnieć też o problemach na tle rasowym, gdzie czarnoskórzy, również Spokrewnieni, walczą o lepsze traktowanie. Arystokraci nie są jednak jedynymi, z którymi ściera się klan Brujah. Pierwotne podejrzenia Krzykaczy, czy nawet oskarżenia o domniemane unicestwienie Księcia Maxwella przez Szeryfa z klanu Toreador, wznieciły ogień między młodymi wampirami z tych dwóch klanów. Gdy wyszło na jaw, za sprawą odkrycia prawdziwego sprawcy - Lodina - że oskarżenia były bezpodstawne, sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej. Nieprzyjazne nastawienie młodych Brujahów wobec innych klanów tylko się nasiliło wraz z zaginięciem Primogena Baine'a na krótko po jego niepokojącym objawieniu. Zastanawiając się głębiej nad tym problemem można dojść do wniosku, że odniesione przez Krzykaczy straty w pewien sposób usprawiedliwiają ich postawę. Patrząc raz jeszcze w stronę klanu Ventrue można zauważyć, że zdarzają się drobne tarcia między nimi, a Malkavianami. Nic nie wskazuje jednak na to, by było to coś poważnego. Podczas gdy konflikt Ventrue i Krzykaczy, czy w większości przyjazne relacje Nosferatu i Malkavian zdają się być niemalże naturalne, tak aktywna współpraca Czarowników, czyli klanu Tremere, z Nosferatu powoduje pewne zaskoczenie i mieszane uczucia. Pewnym jest jednak, że niewątpliwie mają oni sobie nawzajem wiele do zaoferowania. Można również zastanawiać się nad Toreadorami, którzy są przyjaźnie nastawieni do Malkavian. Rozumiejąc jednak powód, jakim jest Primogen skutecznie wypierający z miasta Sabbat, wszelkie wątpliwości ustępują. Patrząc z kolei na traktowanie Arystokratów przez Nosferatu można odnieść wrażenie, że Ventrue otrzymujący domeny w centrum miasta są w pewien sposób przez nich faworyzowani, choć trudno zrozumieć dlaczego. Interesująca jest także kwestia klanu Gangrel, gdzie można zaobserwować pewne poruszenie i zapoczątkowanie nietypowej dla nich aktywności politycznej.

Trudno nie odnieść wrażenia, że coś wisi w powietrzu, zwłaszcza widząc zwiększony napływ Słabokrwistych (Thinbloodów), o których mówi się, że są zwiastunem zbliżającej się Gehenny...

bloodlines.pl

Related items

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz