Lorne Bay

      Historia tych ziem sięga tysięcy lat wstecz, kiedy to pierwsi Aborygeni osiedlili się w Australii, jednak za datę założenia miasta przyjmuje się nie tak odległy rok 1770. Wówczas właśnie okręt Endeavour pod kierownictwem Jamesa Cooka osiadł na mieliźnie, zmuszając załogę do zejścia na ląd. Jak się okazuje, to co z początku miało być jedynie poszukiwaniem pomocy przy naprawie żaglowca, pozwoliło ludziom Cooka zgromadzić ogrom informacji dotyczący tutejszej ludności, fauny i flory, które z czasem stały się decydującym czynnikiem odpowiadającym za kolonizację tych ziem. Z początku współpraca brytyjskiej załogi z Aborygenami odbywała się w bardzo ograniczonym stopniu. Rdzenni mieszkańcy nieufnie patrzyli na przybyszów z morza i bardziej, niż im pomagać, chcieli się ich pozbyć, jednak jak w wielu przypadkach, ciekawość zwyciężyła. Źródłem porozumienia miała być niepozorna, młoda dziewczyna imieniem Lorraine, córka plemiennego znachora. Zafascynowana przybyszami nie odmawiała im pomocy, chętnie dzieląc się wiedzą o tutejszych ziołach i zwierzętach, w zamian za opowieści o świecie, którego nie znała. Dzięki niej bariera językowa między załogą a Aborygenami zaczęła się zacierać, jej lud zaczął przychylniej patrzeć na Brytyjczyków, a ona sama… wierzyła, że tak jak ona pokazuje im swoje ziemie, tak oni zabiorą ją do Anglii. Młody naukowiec, który pełnił główną nić porozumienia między Lorraine a załogą, wbrew sprzeciwom samego Cooka, dostał od Josepha Banksa jasne polecenie - obiecać jej wszystko w zamian za niezbędną dla wyprawy wiedzę.
             Nieświadoma podstępu Lorraine przekonała swoje plemię do pomocy, wyczekując chwili, w której okręt będzie sprawny i zabierze ją na nieznane lądy. Henry, młodzieniec, któremu współcześni baśniopisarze dopisują rzekome i jakże odwzajemnione uczucia do Aborygenki, mydlił oczy dziewczynie do ostatniej chwili. Kiedy więc Endeavour gotów był do dalszej podróży, Lorraine miała się przekonać, jak okrutnie ją wykorzystano. Pozostawiona na lądzie i wyśmiana przez Josepha Banksa, pomysłodawcę parszywego podstępu i człowieka patrzącego z wyższością na Aborygenów, popadła w rozpacz, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła. Słowa o tym, że kobieta na morzu przynosi tylko nieszczęście, odbijały się echem w jej głowie, gdy biegła w stronę wzgórza, na którym załoga Cooka rozpoczęła budowę latarni morskiej. Ostatnim, co Brytyjczycy zobaczyli, nim zniknęli na horyzoncie, było jej bezwładne ciało, spadające prosto w morskie bałwany. Czy rzuciła się z rozpaczy, czy może chcąc ostatni raz zobaczyć Endeavour osunęła się w głębiny - to do dziś dnia pozostaje tajemnicą. Wiadomo natomiast, że sam James Cook, świadomy udziału swojej załogi w tej tragedii, nadał powstałej tam osadzie nazwę Lorne na cześć młodej Aborygenki, której zawdzięczali tak wiele, a którą takim zdrobnieniem nazywano na okręcie. Poza jej imieniem uwzględniono topografię wybrzeża, stąd funkcjonujące współcześnie Lorne Bay. Od przeszło 250 lat latarnia morska stoi w tym samym miejscu, aby uhonorować pamięć dziewczyny. Mówi się jednak o jej duchu, który od setek lat wypatruje Endeavour, jednocześnie strzegąc Lorne Bay przed przybyszami, którzy względem miasta mogliby mieć niecne zamiary.

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz