Jeżeli nigdy nie grałeś w PBF i chcesz zacząć tę przygodę, to warto abyś przeczytał ten tekst do końca. Jeżeli masz trochę doświadczenia, ale wciąż czujesz, że czegoś Ci w twojej grze brakuje, odgrywanie postaci przychodzi trudno lub za każdym razem wygląda tak samo, to być może pomogę zreflektować się, spojrzeć inaczej na twój styl i wszystko to, co już wiesz i czego być może jeszcze nie wiedziałeś. Może Cię nie zanudzę, może znajdziesz dla siebie coś, co pomoże ci stawać się coraz lepszym graczem. A jeżeli jesteś już za pan brat z PBFami, może nawet zjadłeś na nim zęby i czujesz, że już wszystko wiesz w tym temacie, to tym bardziej zachęcam do lektury. Może spojrzysz z innej strony na rozgrywkę, może inaczej ubiorę ją w słowa i odkryjesz u siebie złe nawyki lub zawoalowaną rutynę czy może nawet nienazwane wcześniej, nieodkryte, niezauważone schematy, które powielasz grając, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Może nawet napiszesz od siebie czego można się od Ciebie nauczyć. Dużo tych może...

Nie twierdzę, że mam patent na dobrą grę fabularną przez forum.
Nie obiecuję, że po przeczytaniu dostaniesz natychmiastowego olśnienia.
Nie przewiduję, że wyczerpię temat, lub że niektóre twierdzenia będą na tyle kontrowersyjne, że mogą mieć tyle samo kontrargumentów.
Niemniej postaram się, aby czytało się w miarę dobrze, a jeżeli uważasz, że to była strata Twojego czasu, to tym bardziej daj temu upust w konstruktywnej krytyce. A jeśli będzie to punktem wyjścia do głębszej refleksji, myślenia „outside of the bun”, zmiany twoich przyzwyczajeń i dotychczasowego stylu, to niezmiernie mnie to ucieszy, a tekst spełni minimum swojego zadania.

   Z graniem fabularnym jest tak samo jak ze zdobywaniem nowych umiejętności, doskonaleniem ich, a później wykonywaniem ich w praktyce w każdej innej dziedzinie życia. Jeżeli na początku zaczniesz źle, to masz pod górkę, narażasz się na wyrobienie złych nawyków bardzo trudnych do wykorzenia jeśli puszczą korzenie. Istnieje ryzyko, że popełniając wiele niepotrzebnych błędów w rezultacie zniechęcisz się do tej formy RPG. Staram się zaoszczędzić Ci drogi graczu żmudnej drogi nauki na własnych porażkach, w trudnym i długim wydaniu forumowych padających, umierających lub byle jakich sesji. Ucz się na cudzych błędach, a potem może sam będziesz robił mniejsze już nieco bogatszy o poniższe refleksje, jeśli zechcesz poświecić im chwilę uwagi. Pamiętaj jednak, że to jak stawać się coraz lepszym graczem PBF to proces, który z pewnością na przeczytaniu tego się nie skończy. Pisząc "moje refleksje" jest to nadużycie. Po latach grania w PBF, rozmawiania o nich, czytania wypowiedzi ludzi mądrzejszych lub wręcz czerpania z porad z podręczników graczy, w pewnym stopniu zaciera się jasna granica między tym, co jest odkryte i empirycznie poznane przeze mnie, a co jest procesem nasiąkania tematem i brania pewnych już odkrytych prawd za własne. Na forum jest również ten zacny temat (Jak grać w PBFy żeby się dobrze bawić), do którego i ja wrzuciłem 5 groszy w kontekście czerpania frajdy z odgrywania postaci podstawowej na drodze jej osobistego rozwoju podczas życia przygodą. Wiele z tego, co tutaj napiszę zostało już wspomniane wyżej przytoczonym temacie. Jednak chyba nie wszystko.

   Jako prolog do rozwinięcia już po i tak przydługim wstępie, zakładam, że:

[*] wiesz w jakich klimatach, systemie chciałbyś zagrać,
[*] upatrzyłeś sobie tą wyjątkową rekrutację u budzącego w Tobie zaufanie Mistrza Gry,
[*] masz gotową ciekawą postać, którą rozumiesz i lubisz,
[*] przeszedłeś pomyślnie etap rekrutacyjny,
[*] jesteś zwarty i gotowy do gry w sesji, na którą masz czas niezmącony udziałem w pierdylionie innych.

   Zatem zbliża się moment rozpoczęcia się lastinnowej sesji (dobra znowu odwlekam, ale zaraz przejdę do sedna). O tym co prowadzi do tego, a co wypunktowałem z grubsza powyżej, to temat lub nawet kilka, na odrębne eseje. Tutaj skoncentrujemy się już konkretnie na graniu, choć należy pamiętać, że bardzo istotny jest kontekst tych powyższych elementów, które znacznie ułatwiają dobre odgrywanie postaci, przy niemal optymalnych warunkach PBFowego środowiska zabawy na sesji.

   Okay. Po pierwsze w postach musisz podejmować działanie. Bez tego nie ma gry. Brzmi trywialnie prawda? Pamiętaj, że Twoja postać, choć to wytwór wyobraźni, osoba fikcyjna i tak dalej, to w świecie wykreowanej gry żyje, a Ty drogi graczu ją prowadzisz, czyli podejmujesz za nią przede wszystkim działanie. Niby truizm, a łatwo o tym zapomnieć. Niezależnie od ustalonej przez prowadzącego od formy gry, która może, choć nie musi, narzucać styl odgrywania postaci, bohater musi coś robić. Myśleć, wspominać, dużo dialogować, to już różnie bywa. W dużym uproszczeniu są dwa skrajne przykłady typów sesji i związanych z nimi sposobów odgrywania, czyli sesje „powieściowe” oraz „kilkulinijkowce”. Reszta to taka szara strefa pochodnych tych dwóch modeli, rzadziej kompromis pomiędzy tymi dwoma biegunami.

   W niektórych sesjach stawia się na emocjonalność postów, czyli wczuwanie się w doznania, odczucia. A więc przelewasz na papier myśli i emocje postaci. Przelewasz, lejesz i polewasz sosem doznań i wrażeń. Wręcz taplasz się w słowach i wrażeniach niczym w „pebeefowym sensualizmie” wchodzenia w postać. Im głębiej siedzisz pod skórę odgrywanego bohatera, tym łatwiej ci to przychodzi nie tylko na intelektualnym poziomie rozumienia tego, co się dzieje w jego głowie, lecz również w sferze uczuć, z którymi utożsamiasz się jak ze swoimi. Wzruszasz się na sesji. Cieszysz. Jesteś dumny. Zły. Wściekły. Nawet agresywny. Zapominasz się. Często przekraczasz granicę między sobą a postacią lub balansujesz bardzo blisko niej. A jak postać zginie niejednokrotnie może nawet cierpisz, płaczesz. Z pewnością to drugie dosłownie, jeśli już zdarza się wrażliwszej płci żeńskiej, jeżeli w ogóle.

   Z kolei w innego typu rozgrywkach, prowadzący może nie życzyć sobie uzewnętrzniania bohatera. Chcieć, aby to przede wszystkim jego słowa i czyny opisywały go w sposób, jak najwierniej oddaje to tradycyjne RPG „przy stole”. MG może wymagać formą, aby w postach na sesji było mało introwertycznej egzaltacji doznań kontemplowanych w głowie czy tez sercu postaci i przelewanych na ekran sesyjnego posta, a zwłaszcza w środku burzliwej sceny dramatycznej. Zamiast tego woli więcej dynamicznej akcji, która w przypadku zbytniego rozwlekania może zwolnić i uśpić mniej wrażliwego czytelnika (czyt. innego gracza, MG).

   Wspólnym jednak mianownikiem tych dwóch sposobów pisania na sesji jest podejmowanie działania przez bohatera. O tym nie można zapomnieć. Jeżeli postać będzie unikała bezpośredniego kontaktu ze światem, nie będzie wchodziła w bezpośrednią interakcję inną od introwertycznych przemyśleń lub dialogów, z których nie wynika co chce zrobić, to co właściwie taki bohater robi w grze a gracz na sesji? Ciąga się za drużyną jak smród po gaciach? Opisuje namiętnie swoimi słowami to co napisał prowadzący, aby było punktem wyjścia dla postaci do podjęcia działania? Rób coś. Rusz dupę. Czasem jak nie wiesz co, to rób cokolwiek innego niż zbyt częste oddawanie inicjatywy innym. Przecież postać nie zamienia się w słup soli, nie kamienieje jak troll o poranku, nie zamienia się w mima. Czekać aż cos się w sesji wydarzy robiąc pauzę od odgrywania to chowanie głowy w piasek. Przecież jest to wtedy świetny moment aby dać prowadzącemu amunicję, a sobie poszukać motywacji do może jakiegoś nowego wątku. Przez zaniechanie działania okradasz siebie, resztę graczy i prowadzącego z dobrej zabawy. A jeżeli postać robi duże NIC jako taktyczny wybór postaci, to ono też musi być odegrane ciekawie. Musisz grać, bo to jest gra i musi ona być materiałem dla prowadzącego do ciągnięcia fabuły dalej, rozliczania skutków działania postaci, jego zaniechania, do tworzenia opowieści. Nie prowadź manekina lub kukiełki na luźnych sznurkach.

   Po drugie pamiętaj, że w PBFie operujesz słowem pisanym w określonych ramach czasowych, przez co dysponujesz niesamowitymi narzędziami do kreowania postaci i jej gry. Masz dużo większy wpływ niż klasyczna improwizacja gry na żywo. Nie musisz tak jak na sesjach w realu zamieniać w improv aktora i mówić, mówić, mówić, gestykulować, językiem ciała opisywać bohatera, jego emocje, słowa, czyny wyobrażając sobie scenerię otoczenia i zanurzoną w niej postać w swojej głowie, aby reszcie pokazać blade odbicie tego obrazu. Nie musisz wskakiwać w rolę i dystansować się od niej jednocześnie przez wychodzenie z niej co chwila, aby coś dopytać, sprawdzać kartę postaci, łypać okiem na rzucone kości i tak dalej. Tutaj masz czas aby dokładnie wczytać się w opisy prowadzącego, wyobrazić sobie dokładnie przedstawione środowisko postaci, dopytać się o szczegóły jeżeli uważasz, że są istotne a niedopowiedziane, lub wreszcie możesz mieć wolną rękę światotworzenia. A więc korzystaj z tych narzędzi, opisuj swojego bohatera dla graczy i prowadzącego najlepiej jak potrafisz. Ma manierę? Nie zapominaj jej odgrywać. Pokazuj jaka postać jest przelewając to na papier, a nie zakładając, że gracze widzą ją tak samo jak ty to sobie wyobrażasz opisując ją jej imieniem lub przezwiskiem. Na dobra sprawę to nie samo nazwisko lub ksywka nadają postaci charakter, lecz to raczej styl bycia, zachowania w konkretnych sytuacjach. To właśnie granie opisuje jak kojarzymy ją pod tym imieniem. Dokładnie tak samo jak w codziennym życiu. Ludzie nie różnią się od siebie tylko tym, że mają inne imiona i nie jest tak, że gdy mają takie same, to są klonami. Znajdź czas na pokazanie w poście gestów i mowy ciała postaci, gdy cos robi, mówi lub nawet kiedy myśli. Nie pisz tylko „Jaki piękny las. - pomyślał elf”, ale oddaj tę jego jakby nieistotną refleksję wrażenia choćby jednozdaniowym opisem. Pokaż co widzi. Pokaż, że go to tak za serce chwyciło. Odegraj również byle jednym zdaniem, jak melancholicznie urzeczony zapatrzył się w ten las. Jak jego lica zrobiły się jeszcze bardziej szlachetne, bo poruszone pięknem natury, które mogły też nieść osobiste wspomnienia. Zamiast jednej krótkiej linijki wyjdzie kilka, które pokarzą nie tylko jego banalną myśl, ale również pozwolą zobaczyć jego postać w tej chwili. Taki obraz jak fotografia zostanie na dłużej w pamięci twojej, graczy i prowadzącego. I może wtedy odkryjesz coś nowego w bohaterze, na sesji zrodzi się jego większe zrozumienie, bo wymyślisz w tej głupiej chwili, co się tak naprawdę się stało, dlaczego akurat ten las tak mu się spodobał i tak dalej. Wyjdzie z tego być może fragment sceny życia tej postaci wyryty w jej pamięci. Kiedy będziesz potrafił z takich banalnych drobiazgów robić naturalne szkice, to jakże łatwiej będzie opisywać działanie bohatera w dużo ważniejszych sytuacjach? Pisząc pokazuj to, co widzisz oczyma bohatera - twojej wyobraźni. Jak inaczej zobaczą twoją postać inni jeśli jej nie zamkniesz w opisach czy to myśli, czy słów, czy działania? Słowo pisane i czas na zapisanie go w formie posta to atuty, z których rezygnujesz pisząc sucho, płytko, na szybkiego, bez zastanowienia, bez pobudzania wyobraźni kreślonymi słowem obrazami. I nie oczekuj od prowadzącego, że będzie biczem pobudzającym do nieustannego biegu terenowego na poligonie sesji. Jeżeli tak robi lub tak to wygląda to znaczy, że lituje się nad graczami, którzy bez chwili wytchnienia zatrzymaliby się jak nienakręcone misie... Sam sobie szukaj motywacji do uczestniczenia w wątkach sesyjnych proponowanych przez MG, unikając sztuczności, zmuszania się do jechania na szynach i ostentacyjnego przeżywania tego w postach. „Geez... I co ja tu robię? Co ja tutaj robię?”

   A więc po trzecie nie oczekuj, że wszystko w sesji zostanie podane na tacy. Im więcej będziesz wychodził naprzeciw prowadzącemu czy to w formie ustaleń pozasesyjnych, czy to stwarzaniem sytuacji, dzięki którym możesz znaleźć się postacią w ciekawej do odegrania sytuacji, tym lepiej. Jeżeli będziesz podejmował większą inicjatywę, tym więcej ugrasz i tym lepszym będziesz stawał się graczem. Pamiętaj, że przy wszystkich swoich zaletach, które daje PBF, największym minusem jest komunikacja. Słowo pisane może być źródłem różnej interpretacji, może nie być tak jasne i precyzyjne jakby się tego chciało, bo najczęściej wszyscy bawiący się piórem na sesji to bardziej lub mniej aspirujący grafomani. Pamiętaj też, że nie sposób jest prowadzącemu zawrzeć fotograficzne opisy otoczenia lub przewidzieć wszystkie alternaty dla wyborów jakie bohater chciałby dokonać. Bez bliższego kontaktu z MG, odpisując tylko na posty sesyjne w formie bezpośredniej reakcji na dane opcje, nie wyciśniesz z gry więcej niż wymagane minimum. Bądź kreatywny, bądź ciekawski, ciągnij MG za rękaw, a może sypnie Ci informacjami dodatkowymi, które ubogacą grę sprawiając przyjemność wszystkim zaangażowanym w sesję. Znajdź czas aby wyciągać rękę i zdobywać sobie materiał do posta, do gry. W czasie pisania znajdź chwilę na kontakt z prowadzącym lub współgraczami. Rozmawiaj z MG na temat swojego bohatera, a jeśli nie ma jak, to daj go poznać jak najlepiej w postach. Sama historia postaci to jakże często tylko dobrze napisane CV. Oby nie była to reklama bez pokrycia. Gdy przychodzi co do czego okazuje się, że MG i Gracz nie poznaje postaci lub widzi w niej na sesji coś zupełnie sprzecznego. Zdobądź to, co potrzebujesz do realizacji ciekawych wyborów, do napisania posta godnego uwagi, do nietuzinkowego zagrania, aby swoją grą zaskakiwać nie tylko pozostałych graczy ale i MG. Nie czekaj, aż wszystko zostanie podsunięte ci pod nos, bo nie zawsze będzie. Nie bądź kołek. Choć sesja powinna być ucztą, dobrą zabawą, to tutaj jesteś przecież również i przy szwedzkim stole. Czerp z niego garściami. Tryskaj pomysłami. Niech ci się chce.

   Kolejną kwestią do uświadomienia sobie jest fakt, że uczestnicząc w sesji, w drużynie jesteś częścią opowieści, a nie teatrem jednego aktora. Musisz znaleźć zarówno swoje miejsce w niej (opowieści i drużynie), jak również jakiś dystans do postaci, BG współgraczy i świata gry. Nie oczekuj, że całe uniwersum będzie kręciło się tylko wokół twojej postaci, a sesja wokół ciebie. To ty musisz znaleźć motywację do podejmowania działań oraz wyborów twojej postaci. Nie oczekuj, że wszystko będzie się naginać do sztywnych ram twojego wyobrażenia o niej ani tego, czego ta postać nigdy by nie zrobiła. Albo chcesz grać fabularnie albo nie. Jeżeli nie będziesz stawiać się w trudnych sytuacjach lub pozwalać na to prowadzącemu, to co chcesz osiągnąć, co chcesz przeżyć, co chcesz ugrać? Czy grając zawsze zachowawczo i sztampowo zgodnie ze swymi stereotypami, swoja rutyną i swymi nawykami nie jesteś kłodą rzuconą pod nogi jakiegoś ciekawego wątku lub całej przygody? Musisz mieć mały dystans do swojej postaci, wznosić się ponad panel sesji i szerzej patrzeć na obraz dobra przygody. Sesja nie rozgrywa się tylko dla ciebie. Pozostali gracze nie są drugoplanowymi bohaterami niezależnymi, a postacie niezależne właściwe nie są sztucznymi konstruktami Matrixa, one w świecie gry też żyją – tak samo jak Twoja postać. Im częściej będziesz o tym pamiętał, dystansował się do prowadzonej postaci i patrzył na nią, jak na głównego, lecz nie jedynego bohatera spisywanej opowieści, to czasem nawet i umniejszając jego dokonania lub dając innym BG zagrać wbrew jego woli, stworzysz razem z całą drużyną być może ciekawszą historię. Nie twierdzę, że za każdym razem ma tak być czy powinno jak najczęściej. Po prostu przez zachowanie dystansu znajdziesz się w wielu ciekawszych do odegrania scenach, a przecież o to w tym wszystkim chyba chodzi? Na dodatek nie dasz się zranić emocjonalnie, gdy ktoś w świecie gry źle pomyśli, powie czy zadziała przeciwko twojemu bohaterowi. Na dobrą sprawę to tylko postać, która nie istnieje tak naprawdę poza sesją, powołana jest do życia w celu próby opowiedzenia jakiejś opowieści, dzięki której możesz mieć albo dużo radości, albo dużo zszarpanych niepotrzebnie nerwów. To nie jest porcelanowa lalka i ty jako gracz taką być nie powinieneś. Zatem grając w sesji z innymi przez internet pamiętaj, że nie odgrywasz solówki, ani nie warto robić z bohatera od początku do końca neurotycznego outsidera, który często nie może pogodzić z myślą, co on właściwie robi w tej drużynie? Tego, co zawsze działa na przekór w imię wielkiej i skrajnej oryginalności; jest królem i królową dramy. Bo o ile o to nie krzyczy fabuła i założenia sesji, to po co wtedy zawracać wszystkim tyłki?

   Chciej być w trudnych sytuacjach bez wyjścia, koszmarnych opałach, czuć na karku oddech szach mata. Akceptuj wszystkie niepowodzenia mechaniczne czy storytellingowe. To jest jedna z tych najtrudniejszych rzeczy do przyswojenia i związana jest z wyżej wspomnianym dystansem oraz chęcią brania udziału w stworzonym, ciekawym środowisku na odgrywanie postaci, pokonywanie konfliktów. Chciej być niepoprawnym optymistą i ucz się na błędach. Obracaj je w zwycięstwa. Dostrzegaj w spektakularnych potknięciach sposoby na bardziej niesamowitą grę, rozwój postaci przez zbierane doświadczenia. Koncentruj się na tym jak postać wstaje, a nie jak upada. Jak spadasz z deszczu pod rynnę to dalej jest ciekawie. Jak z deszczu spadasz w przytulne pielesze to jest nieco nuuuuudnooooo (jak tam nie ma choć jednego ciacha).

   Egoizm fabularny w formie przytoczonego braku dystansu może również przenosić się poza świat gry, na sprawy około sesyjne, takie jak podważanie decyzji prowadzącego, spory munchkinowskie, płakanie i żalenie się w postach sesyjnych, psucie pozytywnej atmosfery na sesji, ośmieszanie sesji łącznie z MG lub innymi graczami, tudzież niepotrzebna agresja werbalna czy też fabularna. Trudno będzie ci ukończyć zaczęte sesje od początku do końca, bo często będziesz z nich sam uciekał lub był usuwany przez MG, któremu puszczą nerwy lub skończy się cierpliwość. Jeżeli nie potrafisz zatem znaleźć dystansu do swojej postaci, to uważaj, bo możesz rozczarować swoja grą co najmniej innych, bo siebie to tylko wtedy, gdy uświadomisz sobie źródło problemu. A kiedy już stanie się tak, że nie będziesz mógł w sesji patrzeć na swojego MG lub współgracza/współgraczy to znaczy, że ktoś stracił ten dystans. Nie trać go ty. PBFowy klincz to nie jest najlepsza taktyka, a zaufaj mi, że nie zabraknie ci przez to sytuacji do ciekawej gry, znajdowania się w zupełnie nowych sytuacjach, czerpania większej radochy z odgrywania postaci.

   Reasumując, na sesji PBFowej graj opisem działania dobrze wykorzystując otrzymany na to czas, bez spinek i płakania po postach; akceptując również i niepowodzenia, wychodząc naprzeciw nowym wyzwaniom jakie niesie przygoda; z dystansem do siebie i odgrywanej postaci, bo ani ty nie jesteś centrum sesyjnej osi, ani twój BG świętą krową opowieści, lecz raczej współtworzącymi tą forumową grę składnikami i narzędziami do świetnej, dobrej zabawy. Graj w ten deseń lub około niego, a nie będzie gorzej, wręcz lepiej.

Campo Viejo

Tekst pochodzi z portalu LastInn. Oryginał znajdziecie TUTAJ

Additional Info

  • Data publikacji: Środa, 02 Październik 2013

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz