Error
  • JUser: :_load: Unable to load user with ID: 46

PBFGuild

 

    PBFGuild był forum zrzeszającym miłośników rozgrywki za pomocą forum. Po dość burzliwej historii, wzlotach i upadkach finalnie przestał istnieć ponad rok temu. W poniższym tekście poprosiliśmy o wypowiedź osoby bezpośrednio związane z serwisem i śledzące jego historię z pierwszego rzędu. Na nasze zaproszenie odpowiedziała Akasha - była administratorka, której zadaliśmy kilka pytań.

Akasha - była administratorka PBFGuild

VL: Czy uważasz, że dobrze pełniłaś obowiązki administratora na PBFGuild?
    Akasha: To zależy jaki okres czasowy bierzemy pod uwagę. Napiszę szczerze, że uważam, że z początku dobrze je pełniłam. Podobało mi się to; zresztą gdyby tak nie było, nie przejęłabym forum z rąk założyciela. Prawda była taka, że PBFG wypełniał mi tę lukę, gdzie mogłam powiedzieć, że mam coś "swojego" i sprawia mi to frajdę, po prostu mnie cieszy (a przy tym może przysłużyć się także innym). Wszystko diametralnie zmieniło się pod koniec - myślę, że moja długa, niezapowiedziana nieobecność mogła się znacząco przyczynić do jego upadku. Wtedy akurat zbiegło mi się kilka dość nieprzyjemnych spraw prywatnych, od których chciałam odpocząć. PBFG jak bardzo by mnie nie cieszył, jego prowadzenie było i tak dość ciężką „harówką”, dlatego gdy przysiadałam do komputera, wszystkim, czego oczekiwałam, był święty spokój. Niestety, ale "powrotu" nie ułatwiali mi ci z użytkowników, którzy otwarcie działali na szkodę moją i samego forum. Starałam się jakoś to wszystko utrzymać, bo po prostu nie lubię w ten sposób zostawiać ważnych dla mnie rzeczy. Potoczyło się jednak nie tak, jak chciałam i nie tak, jak zamierzałam. Odpowiadając więc na pytanie: przez większą część czasu tak, później - pod koniec - się starałam, ale nie wystarczyło to do bycia dobrym administratorem.

VL: Dlaczego projekt PBFStation był zaniedbywany?
    Akasha: Umówmy się tak – PBF Station był świetną inicjatywą i wspaniałym konceptem. Właśnie ten koncept, niestety, przyczynił się do jego zaniedbywania. Biorąc pod uwagę grono ludzi, jakie sprawowało nad tym projektem swoją pieczę, nie dało się utrzymywać tego konceptu w tej samej, pierwotnej formie, jaką ustalił założyciel. Nie mam tu na myśli bynajmniej samych redaktorów – ci odwalali kawał naprawdę świetnej roboty i nadal podziwiam ich za chęci i pracę, jaką włożyli w to, by e-zin był po prostu dobry. By było jasne – gdyby PBFS miał ukazywać się po prostu jako .pdf, w dodatku co tydzień, jak miało mieć to miejsce na początku – ukazywałby się. W tej samej formie, w jakiej ukazał się numer oznaczony cyferką „0”, czyli „próbny”. O ile dobrze pamiętam nie został on objęty korektą (która była mu naprawdę potrzebna), ani nie był opatrzony żadną grafiką. Te dwie rzeczy w późniejszych numerach należały do moich obowiązków i przez to nie było po prostu szans utrzymywać go jako tygodnika, toteż zrobił się z niego miesięcznik. Może to zabrzmieć dziwnie i liczę się z tym, ale czasopismo zabił w głównej mierze mój perfekcjonizm. Posiadacz tej cechy nigdy nie będzie wydajny. Drugie miejsce należało do niewystarczającej ilości czasu przy sporym nawale obowiązków. Te kilkustronicowe artykuły częściej niż rzadziej potrzebowały poświęcania im podczas korekty naprawdę dużych pokładów tego wcześniej wspomnianego czasu; z powodzeniem mogłam więc powiedzieć, że „czarna robota” przedsięwzięcia spadła na mnie (to tak pół-żartem – nikt nie zamierzał brać tego chronicznie na siebie ;)). Do tego dochodziła grafika, która pochłaniała mi go jeszcze więcej, gdyż nie posiadałam w głowie odgórnie ustalonych schematów jak miałoby PBFS wyglądać zawsze (a patrząc z perspektywy czasu wiem już, że powinnam).
     Czasopismo miało się „odrodzić” w formie zbioru luźnych artykułów gromadzonych na portalu o nazwie Głos Wieloświata należącym do PBFG – łatwiejszej i być może dla wielu przystępniejszej. Zależało mi, lub nam, na utrzymaniu i rozwoju tego aspektu Gildii; zmianie miał podlec jedynie „nośnik” informacji.

VL: Czy jako administrator możesz powiedzieć, że dołożyłaś wszelkich starań do tego by Guild nie podupadł?
    Akasha: Tak. Gdy jednak poczułam już zwykłe zmęczenie, postanowiłam oddać go całkowicie w ręce Ishie – choć nie powiem, odejście z forum było dla mnie jedną z najtrudniejszych decyzji, o czym to wiedzą osoby zaangażowane.

VL: Czy głos użytkowników na PBFGuild był głosem, który administracja brała pod uwagę? Jak wyglądały relacje administrator-użytkownik na Guildzie?
    Akasha: Napiszę w ten sposób: nigdy nie identyfikowałam się z góry jako jedyna słuszna opcja. Nawet teraz, będąc jedną z administratorek Cytadeli, jestem otwarta na sugestie graczy i pomijając obowiązki zarządzania takim forum, jestem jego użytkownikiem i tak też się czuję. Użytkownikiem, który czasem pomaga, czasem egzekwuje i w zasadzie jedynie to odróżnia mnie od innych w tej społeczności. Podobnie było na PBFG, nie zdążyłam się tak bardzo zmienić przez dwa lata. ;)
    (Dowodem na powyższe może być chociażby fakt chęci zmiany formuły „głosowania” w Adamantowych Piórach, na którą niektórzy z upływem czasu poczęli się skarżyć. Ostatecznie została ona zmieniona, ale AP nigdy więcej nie miały już okazji się, niestety, pojawić. Przypominam, że to tylko jeden z wielu przykładów, wypisany na szybko)
VL: Dlaczego zdecydowałaś się przejąć po Elianie PBFGuild?
    Akasha: Należy szukać w tym przyczyn w fazie „prenatalnej” Gildii – forum postawionemu w serwisie pun.pl. Elian założył pbfy.pun.pl (które jeszcze istnieje, można więc zajrzeć i pooglądać jeśli ktoś byłby ciekawy z czego PBFG wyewoluowało) w przeświadczeniu – jak przypuszczam – że zostanie ono małym, zrzeszającym „okolicznych” zainteresowanych (nie ukrywam, trzon naszej aktywności stanowili gł. użytkownicy puna, potem także mojeforum.net) forum; miejscem, w którym ludzie, którzy wcześniej nie mieli gdzie rozmawiać na związane z grami przez fora tematy, będą mogli się „osiąść”, poprosić o radę, rozwijać się, pogadać o pogodzie i zawrzeć fajne, nowe znajomości.
    Z czasem jednak, pbfy.pun.pl zaczęły się coraz bardziej rozwijać. Powoli bo powoli, ale jednak. Powstawały nowe inicjatywy – jak wcześniej wspomniany PBF Station; która to była pierwszą z nich, schodziły się nowe twarze, no było wszystkiego po prostu więcej, choć niekoniecznie „lepiej”. Przyznam, że z początku byłam do tego wszystkiego bardzo sceptycznie nastawiona. Właśnie podczas tego nieco większego zainteresowania elianowym tworem, napisałam do niego z propozycją pomocy przy szacie graficznej. Jako, że jednak nie znałam go wtedy zbyt dobrze, a swoje „doświadczenia” z nim opierałam gł. na jego już wtedy znanym „słomianym zapale”, zaznaczyłam, że tę szatę wykonam, ale pod warunkiem, że po prostu tego nie porzuci. Zgodził się.
    Nie byłam najaktywniejszym członkiem tego forum. Zmieniło się to, gdy podczas rozmowy z Elianem ten przyznał się, że myśli o porzuceniu projektu PBF-S (z różnych powodów, z których większości już nawet nie pamiętam – to dość stare dzieje). Sama uważałam to za decyzję nieco głupią i przede wszystkim pochopną – nie szukał pomocy przy tym, choć powinien. Ponownie zaproponowałam, że zajmę się szatą graficzną; tym razem szatą .pdf-a. Nie pamiętam już nawet jak to się stało, że zostałam rednaczem – jestem jedynie pewna faktu, że to nie ja wyszłam do Eliana z taką propozycją, bo to po prostu nie jest w moim stylu (co być może niektórych, szczególnie tych, którzy znają mnie lepiej niż ja sama zdziwi – bo jak to tak, ja nie chciałam z premedytacją zaszkodzić magazynowi poprzez stawianie się na tym stanowisku? ;)). Przez to poczułam się wręcz w obowiązku, by związać się z tym forum nieco mocniej niż wcześniej. To także ja zaproponowałam Elianowi przejście niedługo potem na „własny” serwer, bo poczciwe pun.pl przestawało nam powoli starczać. Ze mną także na szybko – przyznam – konsultował nazwę. No i tak powstała nasza Gildia.
Zaskoczeniem była dla mnie samodzielna decyzja Eliana by mianować mnie na tej odsłonie administratorem. Tak – tu także nie pytałam o to stanowisko, nawet przed zarejestrowaniem się na nowych podwalinach Gildii nie przypuszczałam, że zostanę nim obdarowana. No, ale zostałam. Tu zadziałało wcześniej wspomniane przeze mnie już wypełnienie luki, uczucie posiadania czegoś. Cieszyło mnie to, po prostu. Niedługo po tym jednak zapał Eliana zaczął stopniowo przygasać, mój natomiast wręcz przeciwnie – rósł. Wprowadzałam (oczywiście w konsultacjach z head adminem) własne pomysły, jak np. Adamantowe Pióra, rozmyślałam nad patronatem i kilkoma innymi rzeczami, których już nie jestem sobie w stanie przypomnieć. Moderatorem została także Novenis, wyłoniona ze stosiku innych zgłoszeń. Dokładnie – nie znaliśmy jej wcześniej, ani ona nie znała nas (by zaprzeczyć rzekomemu „kolesiostwu”). Po zachowaniu Eliana wiedziałam jednak, że kwestią czasu jest już jego dymisja, dlatego przygotowałam się na to psychicznie i nie spadło to na mnie jak przysłowiowy „grom z jasnego nieba”. Po prostu oddał Gildię pod moją pieczę. Tylko tyle, albo aż tyle. Istnieje jeszcze pytanie dlaczego sama nie zrezygnowałam… Zwyczajnie nie chciałam. To był ten moment, w którym powiedziałam sobie, że zrealizuję swoje plany wobec tego forum, a trochę ich było. No i jak pisałam, dopiero zaczynało mi to odpowiadać. ;)

VL: Jak oceniasz pracę kolejnej administratorki forum - Ishie?
    Akasha: Ishie ze wszystkich znajomych mi osób, które darzyłam także zaufaniem, była najodpowiedniejszą osobą na to stanowisko. Bez względu na to, jak to wszystko się finalnie potoczyło, wciąż – gdybym mogła – podjęłabym podobną decyzję; moje zdanie w tej kwestii się nie zmieniło.

VL: Jak postrzegasz PBFGuild z perspektywy czasu?
    Akasha: Hm… Ludzie mają tendencje do wyrzucania z siebie złych emocji powiązanych pośrednio lub bezpośrednio ze złymi zdarzeniami – co jest zupełnie normalne, chciałabym nadmienić – często w nawale tych kłębów zapominają jednak te dobre chwile. Nie uważam, by Gildia została wiernie oddana w wypowiedzi Jass, a co za tym idzie – by została ona dobrze napisana. Forum to przez długi okres swojego istnienia było pewnego rodzaju oazą. Był to okres znacznie dłuższy niż to, co działo się pod jej burzliwy koniec, a który to czas został potraktowany po macoszemu zaledwie dwoma, czy trzema zdaniami i zalany z góry i dołu lawiną właśnie tych negatywnych odczuć. W związku z tym nie uważam, by tytuł „wspomnienia” był tu adekwatny.
    Gildia była miłym miejscem, którym starałam się zarządzać najlepiej jak umiałam, wraz z moderatorami i pod koniec – także drugą adminką. Zdecydowana większość pojawiających się na niej w tym czasie osób przyzwyczaiła się do tego forum, poznała na nim wiele innych ludzi i dyskutowała na tematy nie tylko związane z PBF-ami. To było takie „nasze miejsce”. Owszem, zdarzały się też kłótnie, zdarzały się niesnaski, ale to jest – pragnę przypomnieć – normalne w społecznościach. Z tych kłótni i niesnasek wyszła większość dzisiejszych przeświadczonych o własnej racji i skrzywdzeniu „hejterów” (oklepane i niesamowicie wytarte już słowo, ale pasuje tu jak ulał – szczególnie, gdy się zna jego definicję). Takie podejście nie jest zdrowe i każdy człowiek to zauważy – to, o czym oni mówią, to nie była Gildia. Gildia była tym, o czym mówią osoby wspominające o niej niekoniecznie w jakichś superlatywach, ale zupełnie neutralnie i właśnie tego powinno się trzymać.

 

    Jeszcze poza pytaniami – korzystając z okazji rozmowy o forum, wspomnę o jednej, małej, acz niezwykle ważnej dla mnie rzeczy: w naszych „kręgach” (PBF-owców (?) związanych jakoś z PBFG i/lub VL) panuje pewne mylne przeświadczenie, którego, niestety, sama byłam „heroldem”. Novenis nie miała nic wspólnego z zaglądaniem do bazy danych forum pod koniec jego istnienia, a za co samowolnie wzięła na siebie odpowiedzialność. Bazę najpierw sprawdził Elhonir, później także ja. Informuję także, że sprawdziliśmy ją w przypadku jedynie małej garstki userów, których liczbę można określić na palcach jednej ręki. Myślę, że jestem wraz z tym oświadczeniem już całkowicie „na czysto”. To było jedyne kłamstwo, jakiego dopuściłam się na łamach PBFG, a o którym nie mieli prawa wiedzieć niewtajemniczeni.

Dziękuję za wywiad i życzę miłego dnia. :)

Akasha

 

Jass - była redaktorka PBFStation

Po co ten tekst? Zbierałam się do spisania tych wspomnień już od dawna. Z jednej strony budził się we mnie sentyment, z drugiej zaś chęć rozwiania pewnych wątpliwości i przedstawienia obrazu tego co było w sposób najbardziej klarowny. Przewijam się przez środowisko PBFów już ładnych parę lat. Z zainteresowania tą formą rozrywki zrodziła się chęć uczestniczenia w projektach skupiających się na wspieraniu i popularyzowaniu zabawy na forach. Jednym z nich, a właściwie pierwszym tak poważnym tworem było miejsce, które zasłynęło jako gildia skupiająca i graczy i twórców. Właściwie od samego początku do końca byłam tam redaktorem.

    Zaczęło się od tego, że Elian zamieścił ogłoszenie na forum pomocniczym hostingu mojeforum.net o naborze do redakcji PBFStation czyli gazetki o PBFach. Zgłosiłam się, zostałam prawie z miejsca przyjęta i tak nawiązaliśmy współpracę. Dostałam link do forum (swoją drogą jeszcze istniejący adres - http://www.pbfy.pun.pl/ ), tam poznałam się z resztą ekipy i trwały prace nad pierwszym wydaniem. Skądinąd wiem, że Elian już na początku chciał porzucić projekt (wszyscy znamy jego słomiany zapał), ale sporo osób też go dopingowało w kontynuowaniu prac. W tym także ja. Moje wsparcie było jednak dość specyficzne i wiązało się z reprymendami delikatnie mówiąc za zbyt powolne postępy. O swoją część pracy zawsze dbałam i wszystko robiłam na czas. Podobne problemy z wydaniem po numerze zerowym miał numer drugi. Bodajże Elian miał wówczas jakieś komplikacje z programem graficznym, zaś ja się na tym kompletnie nie znałam... wystarczyło jednak parę kulturalnych upomnień, a gazetka wyszła, chociaż może mniej efektowna niż zwykle. Dlatego właśnie współpraca z pierwszym adminem układała mi się naprawdę dobrze. Może i dość szybko tracił zapał, ale wystarczyło kilka nieco solidniejszych ponagleń, po których potrafił zebrać się w sobie.

    Niestety sytuacja z PBFStation zaczęła się pogarszać kiedy naczelną została Solarie przemianowana później na Akashę. Nie chodziło już tylko o opóźnienia, ale kompletny brak zapału z jej strony. Gazetka nie spóźniała się dni, a tygodnie czy nawet miesiące. Dwa razy naczelna rozważała zamknięcie PBFStationa, chociaż popyt na niego był. Redaktorzy robili swoje, przy czym niestety nie potrafiliśmy złożyć tego do kupy, więc spadało to na głowę tego projektu. Akasha sama wyznaczała termin do jakiego gazetka ma się ukazywać. Niestety, grubo nie potrafiła go dotrzymać, łatwiejszym rozwiązaniem w jej mniemaniu wydawało się zamknięcie tego popularnego przedsięwzięcia... i za każdym razem robiła się niemała afera na forum, wypowiadało się masę ludzi chcąc PBFStation utrzymać przy życiu. Zwykle w ciągu zaledwie paru dni nabijano kilka stron tematu protestu przeciwko takim zamiarom naczelnej. Sama nie raz informowałam znajomych z różnych forów o wyjściu kolejnego numeru PBFS czy podrzucałam im link do ściągnięcia i ludzie naprawdę chwalili ten projekt. Nic więc dziwnego, że byli zawiedzeni gdy raz po raz próbowano go zamknąć. Dopiero gdy na Guildzie (następcy forum znajdującego się na punie) robiło się nie małe zamieszanie, dopiero wtedy naczelna z wielkim bólem składała kolejne wydanie obiecując w przyszłości dotrzymanie terminu... co oczywiście znowu nie następowało. I kolejne czekanie miesiącami, kolejna próba zamknięcia PBFStationa, kolejny bunt czytelników.

    Guild funkcjonował dość przyzwoicie przez całkiem długi czas. Było to dobre miejsce do reklamy, zwykłych rozmów, dobre miejsce do spędzenia luźno czasu i dla gracza i dla admina. Organizowano różne akcje wspierające PBFy jak choćby plebiscyt Adamantowych Piór czy przedsięwzięcie mające na celu zwalczanie plagiatów. Niestety po latach grubych nadeszły te chude i spowolnienie zaczęło dawać o sobie znać... przychodziło coraz mniej graczy, coraz mniej pojawiało się postów, a PBFG zaczęło wkraczać w okres stagnacji. Po kilku miesiącach tego zahamowania, napisałam odezwę w dziale widocznym tylko administratorom, moderatorom i redaktorom o to by zacząć przeciwdziałać. Ponieważ nie byłoby z mojej strony odpowiednie tylko narzekać, a nic nie proponować, położyłam w swej odezwie szczególny nacisk na wznowienie prac nad PBFS, które było czymś, co naprawdę dobrze się "sprzedawało". Mimo pojawiania się zarówno administracji jak i moderacji na forum przez bodajże miesiąc czy nawet dwa w temacie nie odpowiedział mi nikt. Napisałam więc kolejnego posta pod poprzednim już w ostrzejszym tonem i dopiero wtedy raczono zareagować... obiecując poprawę, działanie i przysłowiowe gruszki na wierzbie.

    Etap spowolnienia doprowadził Guild do mocniej stagnacji. Oczywiście żadnych prób poprawy nie podjęto. Na forum wchodziła już tylko garstka osób. Ponieważ byłam dość zaangażowana w to forum, lubiłam je i szczególnym sentymentem darzyłam PBFStation tym razem postanowiłam przemówić do tej grupki, która jeszcze to miejsce odwiedzała. Stąd powstał mój temat "Na barykady" utrzymywany w stylu gierkowskiej odezwy do narodu. Chciałam w ten sposób skonsolidować ludzi we wspólnym działaniu. Skoro administracja miała nas gdzieś... miałam nadzieję, że uda się zebrać najbardziej aktywnych użytkowników, podzielić się wspólnie zadaniami - ktoś pomógłby w jednej drobnostce, ktoś następny w czymś innym i udałoby nam się razem coś wypracować. Temat dość szybko wypełniały kolejne posty i choć początkowo nie wychodziły żadne konkretne deklaracje pomocy to kształtowała się już ochota na współdziałanie. Dość dziwnym zbiegiem okoliczności dzień po utworzeniu tematu "Na barykady", Akasha ogłosiła oficjalnie planowane prace nad podniesieniem Guilda. Był to naprawdę niefrasobliwy przypadek, sama odniosłam wrażenie jakby administracja zaczęła się bać głosu swych użytkowników, chęci działania przez nich na własną rękę... czy może... przejęcia władzy? To ostatnie nigdy nie było moim celem, miałam i mam dość pracy ze swoim forum, by pakować się na kolejną odpowiedzialną funkcję. Skoro jednak lista planowanych zmian została rozpisana, postanowiłam, że nie będę kontynuować tematu "Na barykady" czekając na efekty tego co obiecała już publicznie Akasha. Ostatecznie administracja dała przecież sygnał, że wzięła się do pracy.

    Czas mijał i dalej nic się nie działo. Guild był już w zasadzie półmartwy, odpadła nawet część osób, które na forum regularnie wchodziły czekając na zmiany. Nic dziwnego, że wciąż narzekano, skoro kolejny raz administracja nie była w stanie dotrzymać danego słowa. I wreszcie zamiast tak wyczekiwanych zmian otrzymaliśmy... dymisję Akashy, która winą za swe lenistwo obarczyła użytkowników narzekających na to, że znowu z jej obiecanych zmian nie wychodzi nic. Kiedy stery przejęła Ishie, PBFGuild był już w opłakanym stanie. To był trup i zadanie reanimowania go graniczyło niemal z cudem. Przede wszystkim do strony zraziło się wiele osób, PBFG straciło dawną reputację, ciężko było znaleźć chętnych do pomocy. Zgodziłam się przejąć pieczę nad PBFStation wspólnie z nową administratorką, jednak i mój zapał zaczął poważnie maleć, chociaż równocześnie poczucie obowiązku skłoniło mnie do przygotowania kilku tekstów, jakie mogłyby pójść na pierwszy ogień. Niestety, pozostali potencjalni redaktorzy się wycofali, prace szły naprawdę ślamazarnie, zaś ja w międzyczasie dostałam propozycję od chłopaków majstrujących przy powstającym VL. Tak, ta słynna korespondencja, którą bezczelnie ujawniono była skierowana do mnie, co chyba wiele osób już zdążyło się domyślić. Wymieniliśmy kilka prywatnych wiadomości, a ponieważ z tego projektu płynął dość duży entuzjazm wyraziłam początkowo chęć współpracy, chociaż na wszelki wypadek starałam się zachować powściągliwość. W końcu jedna administracja już mnie zawiodła swą "gorliwością". Okazało się, że chłopaki mają całkiem zdroworozsądkowe podejście do portalu, nie przeszkadzało im, że w międzyczasie jeszcze się będę udzielała na Guildzie, co zresztą z perspektywy czasu okazało się po prostu nieopłacalne. Gazetka nie wystartowała, później nastąpiło jakieś zamieszanie z włamaniami, kolejne próby reanimacji trupa przez Ishie i ostatecznie forum zamieniło się w pustynię, którą przestała odwiedzać nawet moderacja i administracja.

    Chciałam przedstawić poszczególne etapy istnienia PBFGuild z punktu widzenia nie tylko redaktora, którego głównym zadaniem było pisanie tekstów, ale również z punktu widzenia osoby, która włożyła w w to forum naprawdę dużo serca, wysiłku, czasu i pomysłów. Nie jestem osobą, której można zarzucić, że potrafiła tylko narzekać, zaś nie podejmowała żadnych działań, żeby poprawić sytuację, bo sądzę, że byłam jednym z tych nielicznych użytkowników, które walczyły zawzięcie o to, by utrzymać PBFG przy życiu. Niestety, nikłe zaangażowanie administracji doprowadziło do powolnego i bolesnego końca nawet mimo moich starań. Mam nadzieję, że ten tekst pokaże chociaż trochę jak to wyglądało z innej strony i dlaczego akurat tak musiało się zakończyć.

Jass

 

 

Komentarze (43)

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    Chcieliśmy początkowo, by tekst ten wyglądał trochę inaczej, a napisana przez Jass część była jego fragmentem, nie samodzielną całością. Planowaliśmy zamieścić wywiady z byłymi administratorami i administratorkami Guilda, ale jak widać nie wyszło. Elian nigdy nie odpowiedział na maila (chyba że podczas rejestracji na VL podał fałszywy adres), Akasha zgodziła się początkowo z zastrzeżeniem, że nie musi odpowiadać na wszystkie pytania, a my o tym fakcie poinformować nie możemy. Finalnie po otrzymaniu przez nią zestawu pytań kontakt się urwał. Ishie całkowicie zniknęła ze sceny PBFowej, bądź działa gdzieś pod innym nickiem, także tutaj nie mieliśmy w ogóle możliwości kontaktu.

  • Ja chyba nie rozumiem, po co ten tekst został tu wrzucony. Na pewno nie jest to tekst o PBF Guild, bo o jego funkcjonowaniu i działaniu znalazły się tu zaledwie dwa (albo trzy, zależy jak liczyć) zdania. Poza tym, to tylko opisywanie upadku czegoś, co przez długi czas działało (wchodziłem tam mało) i było platformą zrzeszającą naprawdę wielu osób. Tymczasem mamy tutaj tylko wylewanie pomyj na to, jak konkretne osoby dawały dupy. Jeśli takie wspomnienia zostały tylko autorce po długim okresie współpracy na PBFG, no to cóż... pozostaje współczuć. Niemniej moim zdaniem artykuł jest kompletnie bezsensowny, gdyż nie wnosi nic, żadnej konkretnej treści (którą mogłyby być na przykład dobre inicjatywy PBFG wspomniane), chyba że potraktujemy go jako studium upadku projektu, ale kiepsko napisane. Od siebie mogę tylko wrzucić - nie psujcie sobie poziomu czymś takim :( .

    P.S. Co do komentarza wyżej, to sami sobie psujecie reputację i nie zdziwiłbym się, gdyby wiele osób nie chciało przez takie posty z Wami współpracować. Jeśli na przykład za brak odpowiedzi na maila od Was grozi opisanie tego w komentarzu administracji, do tego z jawnym zarzutem możliwego fałszowania danych, to wiadomo, że coś idzie nie tak. Co do sytuacji z Akashą i wymianą listów z nią, to też chyba niezbyt dobrze jest o tym pisać publicznie. W sensie "niezbyt dobrze" jest tu naprawdę najlżejszym zwrotem, jaki dałem radę wymyślić.

  • Punkracy, wybacz ale zupełnie nie rozumiem Twojego PS'a i nie widzę żadnego powodu, aby był on zasadny. Gdyby Kelan o tym nie wspomniał, pojawiłyby się głosy że napisano (taki a nie inny) artykuł a druga strona nie miała okazji się wypowiedzieć na temat i artykuł został spisany w myśl ,,o rany, opiszmy wszystkich bez wysłuchania ich opinii na ten temat." Czy to według Ciebie jest lepszym rozwiązaniem, niż jawne powiedzenie że nie chcieli się na ten temat wypowiedzieć dlatego nie ma głosów od nich w artykule? Jeśli druga strona tak się zachowuje i nie wyraża chęci współpracy czemu o tym nie wspomnieć? To świadczy tylko i wyłącznie o nich i o ich postawie wobec forum. Jak pisałam pod ostatnim artykułem - miejsce na takie rzeczy jest w komentarzach a nie w artykule i Kelan to zastosował.

    Nie mam zamiaru wypowiadać się na temat artykułu bo zwyczajnie nie było mi dane tam funkcjonować, ale jak widzę takie nadinterpretowanie wszystkiego to tylko usiąść i dumać, skąd takie kwiatki o zarzutach fałszowania danych się biorą.

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    Autorka w pierwszych kilku zdaniach wyjaśniła dlaczego został wrzucony. Jass była redaktorką w PBFStation, który przestał ukazywać się jeszcze w trakcie istnienia PBFG i zniknięciu tego tworu ze sceny poświęca głównie tekst. Dziwnie się czują, będąc zmuszony pisać streszczenie. Jak sam zaznaczasz na Guildzie przebywałeś bardzo mało, stąd nie masz prawa wiedzieć za bardzo o kwestiach poruszonych w artykule. Bywa tu jednak spora grupa osób, która czasy Guilda pamięta i one powyższy tekst odebrać mogą kompletnie inaczej.

    W kwestii PS'a - ręce kompletnie mi opadły, a przy fragmencie "do tego z jawnym zarzutem możliwego fałszowania danych" zacząłem się zastanawiać co ja w ogóle czytam.

  • Gość (Solarie/Akasha/Carmen, jakkolwiek)

    Odnośnik bezpośredni

    Powiem wprost - nie czytałam artykułu i pewnie przez dłuższy czas go nie przeczytam. Przeczytałam jedynie komentarze i zauważyłam, że, Kelanie, wspominasz, że kontakt się urwał. Jest to fakt, bo zwyczajnie zapomniałam o tym wywiadzie. Na większą ilość pytań odpisałam już następnego dnia, od kiedy je dostałam, jednak pojawiło się też kilka takich, których odpowiedź była nieco trudna do sformułowania. Jeżeli jest to możliwe i jakaś edycja powyższego tekstu jeszcze wchodzi w grę, mogę cały wywiad podesłać jutro na maila VL, lub jakikolwiek inny kontakt.

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Zniknelam, prawda. Bo mnie to przestalo bawic. Publikacja tego tekstu jest odpowiedzia na pytanie, dlaczego. Pewnie i tak bym wam nie odpisala, wiedzac, w jaki sposób moja wypowiedź zostanie zaprezenttowana

    dajcie sobie spokój z personalnymi zagrywkami sprzed trzech lat, wy będziecie zdrowsi i zdrowsi będą ludzie, którzy to czytają.

    trochę jestem zawiedziona, jass.
    pozdrawiam

  • Gość (Piórko Feniksa)

    Odnośnik bezpośredni

    Mam mieszane uczucia czytając ten tekst. Jasne, że nikomu się nie zabroni subiektywnych odczuć co zrobiła Jass i do tego nie mam żalu. Sam tekst uderza mocną stronniczością dla mnie. To mnie razi. Jednoznaczna stronniczość nie pasuje do VL. Cieszę się, że Akasha odpowiedziała w komentarzu i mam nadzieję, że niebawem ujrzę widzenie tego z jej strony. Szkoda, że nie będzie tutaj wypowiedzi innych osób, które założyły Guild. Z miłą chęcią bym to przeczytała. Z punktem widzenia drugiej strony sam artykuł nabiera nowego wydźwięku i nie razi tak mocno swoją stronniczością. Nie wiem czemu, ale ten tekst to taka "wpadka" w ogarniętych artykułach na VL.

  • Ja uważam, ze tekst w tej formie w ogóle nie powinien się ukazać na VL. Po pierwsze, to całkowicie subiektywne "wylewanie żalów" - już nie ważne, czy usprawiedliwione czy nie. To się nadaje na psota na forum czy na bloga, a nie jako artykuł na serwis o pbf. Jeśli nie ma możliwości, by druga strona się w publikacji obroniła - o co wywoływać wojnę? Takie teksty wartościujące i faworyzujące jedną stronę konfliktu są na miarę brukowca.
    Duży minus.

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Nie mialam tu nic wiecej pisać, bo nie ma o czym, ale skoro kelan zaczal swoje przemyslenia upubliczniać... Nikt nie probowal zlapac ze mna kontaktu. Mój nr gg jest aktualny od chyba dziesieciu lat, sporo uzytkownikow vl go mialo. A jeśli wszyscy pousuwali, mozna bylo zapytac akashe. Nikt tego nie zrobil.

    pozdrawiam

  • Gość (Piórko Feniksa)

    W odpowiedzi na: ishie Odnośnik bezpośredni

    A nie lepiej aby wypowiedzieć się w odrębnym artykule tylko robić wojnę w komentarzach?

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    I wojna na artykuly jest lepszym pomyslem? Nie sadze. Nie jestem redaktorka vl, nie mam ochoty wysylac tutaj artykulow do publikacji, podobnie jak redakcja nie chce ich ode mnie otrzymywać. Ale chyba mam prawo sie wypowiedziec w sytuacji, kiedy ktoś mówi do mnie. Publicznie i na lamach portalu.

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    @Akasha
    Skoro na nastepny dzien mialas gotowa wiekszosc odpowiedzi, to wiadomosc wysylana przez Petera po ponad 2 tygodniach (jesli dobrze pamietam) od wyslania Ci pytan, powinna przypomniec Ci o fakcie korespondencji. Nie otrzymalismy jednak zadnej odpowiedzi, stad zalozylismy ze nie masz ochoty jej kontynuowac. Jesli jednak masz chec aby nam je podeslac - nie bedzie problemu z drobna edycja tekstu.

    @Ishie
    Nikt z redakcji kontaktu do Ciebie nie posiada, a publicznego odezwu faktycznie nie pisalismy. Skoro jednak sie pojawilas chetnie i Tobie przesle zestaw pytan, jednak sama zaznaczasz, ze i tak bys prawdopodobnie nie odpisala, wiec nie ma to chyba wiekszego sensu.
    Wypowiedzi zostaja prezentowane w taki sposob w jaki nadsylaja je autorzy. Tutaj nie zamazuje sie wygodnych fragmentow i nie blokuje mozliwosci wypowiedzenia sie na dany temat.

    podobnie jak redakcja nie chce ich ode mnie otrzymywać
    Widze u Ciebie tendencje do opisywania postrzeganej przez Ciebie rzeczywistosci jako tej faktycznej. Na jakiej podstawie przytaczasz powyzsze stwierdzenie, skoro nigdy taka kwestia nie byla nawet poruszona?

    Zeby sprawa byla jasna. Nie mamy absolutnie nic przeciwko publikacji tekstow Twoich, Akashy, czy jakiegokolwiek autorstwa. Nie zdarzylo sie jeszcze, ze odeslalismy kogos na drzewo gdy chcial podzielic sie swoja tworczoscia. Zachecam rowniez do aktywnosci na VL, byle w odroznieniu od Novenis sensownej i podpisywanej wlasnym nickiem.

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Kelanie,

    dziekuje za propozycje. Jak juz napisalam, nie mam ochoty pisać dla was artykulow. Nie watpie, ze nie pogardzilbys czymś ode mnie, ale po aposoboe, w jaki sie do mnie odnosisz, wnoszę, ze nasza współpraca nie ukladalaby sie pomyślnie i odmowie. Na szczęście macie mase innych portali, z których możecie przeklejac teksty i poradzicie sobie bez mojej pomocy.

    zastanawia mnie tez po co w odpowiedzi na wiadomość moja i akashy wyciągasz novenis, ale widocznie mówienie o nieobecnych to juz standard.

    za pytania dziekuje, wstydzilabym sie podpisac wlasnym nickiem pod czymkolwiek pisanym na modle powyższego artykulu.

    pozdrawiam.

  • Nie będę odnosić się do artykułu i dyskusji pod nią, bo to nie moje rewiry i nie znam tematu. Wtrącę się z prywatą.
    Miałam pytać, czy wiadomo, czy ishie gdzieś żyje w internetach, bo kiedyś widywałam ją na literackich, udzielałyśmy się nawet na tym samym, i potem ślad jakoś zaginął. I miło widzieć ten nick znowu :) Stare, miłe czasy.

  • Gość (AmyZhotriseRiddle)

    Odnośnik bezpośredni

    Szkoda, że artykuł ukazał się w takiej formie. Bardzo odstaje od innych artykułów swoją subiektywnością i bijącą niechęcią. Ktoś kto nic nie wie o tej sprawie, uzna zapewne, że konkurencyjny dobrze prosperujący portal wiesza psy na martwym przeciwniku, chcąc podnieść swoją pozycję. Powinien być inaczej zredagowany, by nie bił tak po oczach.

    Osobiście jednak zgadzam się ze spostrzeżeniami Jass w 100%. To co działo się na PBFG pod rządami Akashy jest śmieszne. Wielkie konkursy, w których wygrywał ten kto miał czas na założenie kilkudziesięciu multikont, lub miał dużo graczy. Wielki Patronat który był nadawany i odbierany tak jak wygodnie, i niekończące się obietnice i kłótnie, jak i wtrącanie się w kłótnie innych by pokazać swoją wyższość lub też poparcie dla jednej ze stron, co nie powinno mieć miejsca na takich portalach. Ale niestety mam wrażenie, że administracja PBFG czerpała radość i podbudowywała swoje morale, robiąc afery tam gdzie się tylko dało, zamiast ukrócić konflikty w zalążku i nie wtrącać się w nie.

    Ze swojej strony dodam, że cieszy mnie fakt że jako Naczelna Wiedźma Internetu, zaraz przed swoim zaniechaniu udzielania się i odwiedzania PBFG, napisałam w jednym z postów, że i tak zapewne niedługo projekt upadnie, i nie minęło 3 miesiące, PBFG się zamknęło :D (O ja wszechwiedząca!) Niestety przez ten portal pozostał mi uraz do udzielania się na forach i portalach o podobnej tematyce, czy też jakiekolwiek angażowanie się w nie. I to jest chyba największa klęska PBFG, że zniechęciło wiele wartościowych osób (bynajmniej nie mówię o sobie) do zaprzestania zabawy z zagadnieniem PBF, uznając je za skłócone środowisko, wiecznie trolujących, wszechwiedzących osób, należących do zamkniętego kręgu.

    Cieszę się, że spora część administracji VL miała styczność z PBFG, bo wie przynajmniej jak nie postępować i czego nie robić.

    A co do komentarzy Ishe i Akashy - moim zdaniem celowe zagranie, by zostać cierpiętnikami roku, naznaczonymi przez VL. Dziwne, że tak długo nie było z nimi kontaktu, a tu w kilka godzin po napisaniu artykułu, nagle się znalazły. Ale to tylko moja szpiegowska teoria. :)

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Zabawna jestes, amy

    my robimy konflikty, afery gdzie sie da, a teraz cierpietnice, bo... Bronimy sie przed publicznym linczem? Mi artykul zostal podeslany, ale nie widzę potrzeby tlumaczenia sie z tego, ze go przeczytalam.

    patronat zostal odebrany tylko Tobie i dostalas wytlumaczenie, dlaczego.

  • Gość (AmyZhaotriseRiddle)

    Odnośnik bezpośredni

    "Uderz w stół, a nożyce się odezwą" Każdy ma prawo ustosunkować się do artykuły i tego czego dotyczy. A moje zdanie jest takie jak powyżej, a że nie potrafiliście ukrócić rodzącego się konfliktu na własnym portalu, a wręcz przeciwnie, przyłączaliście się do niego podsycając go, bo coś się nagle zaczęło dziać na PBFG, i by pokazać jacy jesteście wspaniali, odebraliście patronat forum na które próbowano się włamać i które okradziono, tylko dlatego że "broniło się przed publicznym linczem" to tylko potwierdza, że niestety artykuł Jass i mój komentarz nie są wyssane z palca, a przynajmniej to co dotyczy, stronniczości, kolesiostwa, braku obiektywizmu, braku profesjonalizmu i szukania oraz podsycania (czy też wywoływania) afer.

    Z Bogiem dziewczyny, nie ma co tu tworzyć nowej wojenki, tylko dlatego, że mam o Was i PBFG negatywne zdanie i dorzuciłam swoją cegiełkę do artykułu. Co miałam powiedzieć powiedziałam, a dalej dyskutujcie same.

  • Gość (Solarie/Akasha/Carmen, jakkolwiek)

    Odnośnik bezpośredni

    Amy jak zwykle ostatnio bezbłędna. <3 Bejbi, nie wiem czy zauważyłaś w tej całej swojej bezzasadnej zawiści, ale mój komentarz to po prostu pytanie czy mogę podesłać wywiad teraz. Nic więcej. Nie sądzę, bym zwyczajnym pytaniem zrobiła z siebie jakąś cierpiętnicę, ale nie będę zaburzać Twojego postrzegania świata, bo nie wiem co byś potem zrobiła ze sobą. :* Dodam tylko od siebie, że cieszenie się z tego, że komuś się nie udało i przyznawanie się do tego na forum publicum jest wystarczająco wymowne w swojej prostocie. ;)
    Edit: Prosiłabym, byś jednak powiedziała jakie to afery szukałyśmy, czy podsycałyśmy. W czym byłyśmy stronnicze i może też jakieś konkretne przykłady kolesiostwa, bo widzisz - rzucać ogólnikami każdy może.
    Bez Boga, bo Boga nie ma. ;)

    Kelan, nie dostałam żadnego przypomnienia. W dowód screen: http://i.imgur.com/UfYjXiw.png
    Mając na uwadze bezpodstawną łatkę rzekomego "kłamcy" ciążącą na swojej osobie, już tak na wszelki wypadek informuję, że nic z nim nie robiłam prócz cenzury po bokach z wiadomych względów. Choć prawdopodobnie znajdą się osoby, które i tak podczepią pod całość własne teorie, bo własnego życia nie posiadają, więc muszą zajmować się pierdołami (Amy, wiesz, że lubię Twoją zupełnie niekonfliktową naturę <3).

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Na moje to tu bardziej pasuje cos w stylu "uderz w nożyce i zdziw sie, ze nożyce sie odezwaly", ale w sumie co to za roznica. Niech będzie, ze to nasz spisek.

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    @Ishie

    zastanawia mnie tez po co w odpowiedzi na wiadomość moja i akashy wyciągasz novenis, ale widocznie mówienie o nieobecnych to juz standard.

    Przeczytaj raz jeszcze co w odniesieniu do Novenis napisałem, a potem raz jeszcze rozważ kwestię nieobecności na forum. Jeśli zarówno w tekście jak i moim komentarzu dostrzegasz coś więcej niż pojawiające się nicki, dalsze wyjaśnienia są chyba zbyteczne. W przeciwnym wypadku polecam uważne przeczytanie fragmentu do którego się odwołujesz.
    ale po aposoboe, w jaki sie do mnie odnosisz, wnoszę, ze nasza współpraca nie ukladalaby sie pomyślnie

    Mówisz o zadawaniu pytań w związku z Twoimi stwierdzeniami, do których nie jesteś w stanie się ustosunkować, czy masz na myśli coś innego?
    Na szczęście macie mase innych portali, z których możecie przeklejac teksty

    Również uważam, że bez współpracy z innymi serwisami pbfowymi, bądź literackimi bylibyśmy ubożsi o wiele wartościowych opinii oraz tekstów i nie przekroczylibyśmy pewnie jeszcze liczby 200 (nie uwzględniam wszystkich wydań Vision News). Jako że korzyści są obustronne, pozostaje jedynie cieszyć się z takiego układu. Szalenie nam miło, że tę współpracę dostrzegasz i doceniasz.

    @Akasha
    Jako że nie ja pytania Ci przesyłałem, jestem w stanie bazować jedynie na przekazanych mi informacjach. Postaram się tę kwestię zweryfikować i jeśli faktycznie z jakiegoś powodu wiadomość nie została wysłana/dostarczona publicznie sprostuję i przeproszę. Jeśli masz ochotę - podeślij wywiad, to całość jakoś zredagujemy. Jeśli masz kontakt z Elianem - zapytaj czy chciałby również na kilka pytań odpowiedzieć. Może mail, który podał na VL nie był prawidłowy i wiadomość nigdy do niego nie dotarła. Jak widać, publikacja tekstu Jass ma swoje plusy i może dzięki niemu uda nam się przedstawić możliwie różnorodny obraz PBFG. W innym przypadku nie udałoby się tu zebrać wszystkich osób zainteresowanych. Jak pisałem w poprzednim poście - zapraszam na VL w normalnej formie. Normalny stosunek do portalu i jego użytkowników spotka się z taką samą reakcją zwrotną i będzie to zdrowsze zarówno dla nas, jak i dla Was.

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Dziekuje za zaproszenie i troskę o moje zdrowie, ale wciąż sie nie rozumiemy. Nie udzielam sie tutaj nie z obawy, ze mnie nie chcecie. Nie chce tego robić, bo meczy mnie zolc, taka jak ta, ktora w artykule zalano akashy. Nie mam do was pozytywnego stosunku i nie zamierzam mieć. Dlatego wlasnie unikam was jak mogę. Niestety, wy za mna najwyraźniej bardzo tesknicie, bo dostalam w tym artykule wywolana przed szereg. I zapytuje: po co? Jak juz z paru komentarzy wyniklo, sprawa nie interesuje nikogo poza stronami konfliktu. Jass rownie dobrze mogla to wyslac mailem do akashy, skoro chciala jej swoje żale przekazac.

    odwracasz kota ogonem piszac, ze NASZ normalny stosunek do was (którego zwyczajnie nie chce utrzymywać, ale tym razem sie odezwalam, bo mam dość bredni wypisywanych na mój temat - to, ze prowadzicie portal, nie znaczy, ze macie prawo uprawiać sobie na nim taka chamska i żenująca prywatę) spotka sie z tym samym. Trzymamy sie z daleka. Nie trzymamy kontaktu. A mimo to po trzech latach czytam to cos. Kelan, naprawdę uwazasz ze te pytania przeslane akashy są zgodne z zapowiedzianym tematem? Wszystko widać na screenie. Gdzie pytania o rozkwit guilda? O zaslugi akashy? O formule ktora was zainspirowala do stworzenia guilda? Dlaczego one wszystkie są tendencyjne i odnoszą sie tylko do upadku portalu? To nazywasz normalnym stosunkiem? To i artykul powyżej?

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Do stworzenia vl... Wybaczcie biedy, ale autokorekta ciągle mi miesza.

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    Zwróc proszę uwagę do kogo skierowana która część mojej wypowiedzi.

    mam dość bredni wypisywanych na mój temat

    kolejne próby reanimacji trupa przez Ishie i ostatecznie forum zamieniło się w pustynię, którą przestała odwiedzać nawet moderacja i administracja. Jako że jest to jedyne zdanie dotyczące Ciebie w tekście, poprosiłbym o wskazanie czegokolwiek mijającego się z prawdą, jednak jak nauczyło mnie już doświadczenie z tej rozmowy - zadawanie pytań nie spotyka się z Twoją aprobatą, więc po prostu sobie darujmy.

  • Gość (Vasemir)

    Odnośnik bezpośredni

    Niestety, zgodzić się muszę z przedmówcami - artykuł ani ładny, ani potrzebny, psujący wizerunek VL na równi z toczącą się pod nim dyskusją.

    Co do funkcjonowania PBFG, to wspomnieć mogę tylko o tym przezabawnym projekcie/ambicjach stania się sędzią na scence PBFowej - był tam taki dział, gdzie PBFG próbowało rozstrzygać spory, głównie podnoszone w związku z rzekomymi plagiatami.

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Moze warto nadmienić, ze wspomniany projekt byl utworzony, nadzorowany i prowadzony przez autorkę artykulu.

  • Gość (Peter)

    Odnośnik bezpośredni

    Kurcze, po tym całym wstępie i takiej ilości zapewnień, że to takie niewinne wspomnienia, spodziewałem się czegoś innego. Poważnie mam wrażenie, że autorkę ktoś powinien przytulić, a nie dawać jej możliwość publikowania na serwisie, który czasem ktoś jednak czyta.
    Pierwszy admin olewa - jest fajny i ludzie go dopingują. Drugi robi to samo - wszystko się sypie. No tak, przecież to logiczne. Naprawdę na przyszłość chociaż spróbuj ukryć ten hejt, zamiast walić nim czytelnika po pysku.

    Może tak zamiast skakać po sobie, usiądziecie w kółeczku, wspólnie stwierdzicie, że pora dorosnąć i przestaniecie odwalać tą szopkę?
    Mam dla Was newsa - PBFG już nie istnieje.
    Tak, wiem - szoker, ale to jeszcze nie wszystko.
    Ci którzy na nim siedzieli wiedzą jak było. Całej reszty to - poza kilkoma naprawdę zbyt znudzonymi ludźmi - nie obchodzi.

    Sorry, ale widzę tylko kwas na kwasie z domieszką kwasu, bo widocznie brakuje Wam w życiu odrobiny czułości. Nauczcie się odpuszczać. Zwłoki po poczciwym PBFG już dawno wystygły. Jak je tak ciągle ruch... ekhem... ruszacie, to zaczynacie wyglądać co najmniej niesmacznie.

    Peace, love i róbcie PBFy. No i może lepszą selekcję artykułów przed publikacją. ;)

  • Gość (Itaru)

    Odnośnik bezpośredni

    Może to zbędę, ale jednak czuję się w obowiązku dorzucić swoje trzy słowa. Zwłaszcza, że moje sympatyzowanie z PBFG jest raczej znane, ale i do VL mam pozytywny stosunek (korzystałem z Waszego forum, a nawet zdarzało mi się wertować niektóre artykuły na potrzeby tworzonego PBFa).
    Tak naprawdę mogę się podpisać pod tym, co powiedział Peter, bo powiedział tak mądrze, że mądrzej się nie da. Wzajemne przekomarzanie się jest zupełnie bezcelowe, bo ta niechęć pomiędzy administratorami znowu staje się zarzewiem konfliktu między wymarłą Gildią, a żywą Latarnią. Dodatkowo niepotrzebnie cięgi zbiera Kelan, bo chociaż jako administrator bierze na barki ciężar odpowiedzialności, to jednak obroną tego – pożal się boże - „artykułu” powinna zająć się Jass.
    Nie bijcie mnie za to, ale odniosę się jeszcze do słów AmyZhaotriseRiddle – moja droga, wychodzę z prostego założenia, że chociaż nie zgadzam się z tobą, zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania. Z tym tylko, że Twoje słowa uryną mi w źrenice bryzgają. W szczerości wyznam, że jeszcze kilka lat temu byłaś największą kompromitacją Internetu, więc jeżeli rzeczywiście PBFG zniechęciło Cię do zagadnienia, to śmiało możemy uznać, że to jedno z naszych największych i najbardziej szczytnych osiągnięć.
    Wracając jednak do sedna samego „artykułu”: nie są to „wspomnienia” tylko jest to jakieś „litanie nieutulanego żalu” i nie są pisane „okiem redaktora” tylko „okiem hejtera Akashy”.
    W pierwszym akapicie pojawia się pytanie: „Po co ten tekst?”. Odpowiedź nasuwa się sama. Nie jest to jednak wesoła kampania antyakashowa. Jest to coś znacznie gorszego. Dla mnie to nic innego jak radosna autopropaganda. Jass, nikt nie neguje Twoich osiągnięć i zasług, ale czy pisanie sobie pochlebnych peanów nie jest trochę poniżej Twojej godności? Czy naprawdę musisz posuwać się do tworzenia „artykułu-reklamy”, by dowartościować swoją osobę w oczach wirtualnych randomów? Myślę, że wiele osób (w tym ja) ceniło Cię i bez tego. Rozrachunki z przeszłością są ważne, o ile są szczere, a nadpisywanie scenariuszy w taki sposób trąca trochę i brakiem zwykłej, redakcyjnej powściągliwości, i kompleksem bohatera. I jednak gdzieś we wnętrzu zalega trochę niestrawionego poczucia żalu, że to właśnie Ty wyławiasz zatopione dawno niesnaski. Czy przysłuży się to Gildii? Nie. Czy przysłuży się czytelnikom albo VL? Nie. Czy przysłuży się Tobie? Z pewnością nie. Niestety – mowa nienawiści to miecz obosieczny. Wstyd, Jass. Wstyd mi za Ciebie.
    Na zakończenie smutnego monologu – uważam, że powinno się to tutaj pojawić: dziękuję Kelanowi za próbę wyjaśnienia sytuacji i dziękuję wszystkim, którzy (niemal) solidarnie opowiedzieli się przeciwko takim akcjom. Wszyscy zapewne chcemy, by arena PBFów stała się lepszym miejscem, dlatego pozwólmy zmarłym wypoczywać w spokoju i nie rozdrapujmy zabliźnionych z trudem ran.
    Pozdrawiam,
    Lew

  • Powyższa burza i przepychanki w komentarza powinny dać wyraźny sygnał redaktorom VL - nie publikujcie wszystkiego i weźcie się ogarnijcie, by z portalu nie robić brukowca. Bo to ma być o pbf, tak? A nie o osobistych niesnaskach?
    Proponowałabym wiec zrecenzowac jakies forum albo zrobic jakis ąłdny poradnik, czy coś.

  • Proponowałabym wiec zrecenzowac jakies forum

    Chcę recenzować Hannibal PBF (jeśli w ogóle powstanie). Powoli piszę kolejną część Historii, scenariusz pt. Katastrofa oraz felieton nt. stad administracyj oraz informatorów. Kiedy to skończę, nie wiem, ale coś piszę ;)

  • Gość (Piórko Feniksa)

    Odnośnik bezpośredni

    Też mam niesmak po czytaniu komentarzy pod tekstem. Oglólnie rzucanie printscreenami kojarzy mi się z dawnymi czasami Guilda, banami i rozpoczęciem całej tej afery. Nie uwazam również aby przyczyny zamknięcia Stationa i upadku Guilda były na VL rzetelnie rozpatrzone. Sorry very, ale czytając pytania podesłane przez Popka do Akashy czuję negatywne nastawienie bijące z nich. Tak jak na Gildii część redakcja była traktowana jak wróg publiczny numer jeden, tak obecnie osoby zwiazane z gildią sadzę, że nie miałyby przebiica. Ponadto po komentarzach mogę sądzić, że konflikt jest nadal żywy mimo 2 lat (!) od tamtych zdarzeń. Choć wczesniej chciałam aby tekst Akashy sie ukazał teraz po tym co widzę nie mam ochoty widzieć jak ten temat jest ciągnięty.

    Nawet Akasha zrobiła temu tekstowi reklamę na swojej tablicy na FB O.o
    Pozdro!

    Komentarz ostatnio edytowany około 6 lat(a) temu przez Gość
  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    Nie do końca rozumiem całą tę nagonkę na Jass. Zaznaczyła wyraźnie, że pisze o Guildzie ze swojego punktu widzienia i oczywiste jest, że nie wszyscy z tą wersją się zgodzą. Nie pojawił się żaden głos, że opisane przez nią wydarzenia są nieprawdziwe. Nikt też nie użył możliwości komentowania do opisania Guilda z innego punktu widzenia. Zamiast tego jedynym zarzutem jest niepotrzebność tekstu. Skoro Guilda zapamiętaliście z innej strony, zaznaczcie po prostu, że Wasze odczucia co do forum były inne niż te przedstawione przez Jass i napiszcie o nich. Na pewno znalazłoby się trochę pozytywnych głosów. Moją opinię przedstawiłem jeszcze na Guildzie i zgodnie z tamtym zapewnieniem, publicznie sprawy nie będę już komentował. Wierzę (może naiwnie patrząc na podejście Ishie), że z całości można wyciągnąć pozytywy, a tekst dzięki któremu de facto się tu gromadnie spotkaliśmy, paradoksalnie umożliwi unormowanie pewnych kwestii.

    @Itaru
    Niezmiernie nam miło, że po początkowej niechęci (oboje wiemy o czym mowa) jednak do VL się przekonałeś. Ze "zbieraniem cięgów" bym się nie zapędzał - jedyną osobą, która wyraziła tu jakieś zastrzeżenia do mojej osoby jest Ishie, ale jej argumentacja jest tak absurdalna, że nie ma sensu się do niej odnosić. Jako administrator portalu jestem odpowiedzialny za publikację tekstów, więc zastrzeżenia można mieć równie dobrze do mnie.
    PS: Po przeczytaniu zdania o Amy "W szczerości wyznam, że jeszcze kilka lat temu byłaś największą kompromitacją Internetu" chciałem sparafrazować fragment Twojej wypowiedzi "Wstyd Itaru. Itaru, wstyd mi za Ciebie".

    @Akasha
    Jako że obecnie bezpośredni kontakt mam utrudnionu ze względu na miejsce w którym się znajduję, Petera o kwestię przypomnienia zapytałem przez Otorka. Choć twierdzi, że przypomnienie wysyłał przez facebooka z telefonu, historii rozmów przed sierpniem nie posiada, więc nie jest tego w stanie sprawdzić. W związku z powyższym, jeśli wiadomość faktycznie do Ciebie nie dotarła, najmocniej przepraszam za podanie niesprawdzonej informacji.

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Argumenty ad persona są niskie, kelan. Nie rozumiem zupelnie dlaczego uważasz, ze mam jakikolwiek obowiązek tlumaczenia Ci sie z tego, dlaczego nie chce z Toba wspolpracowac. Nie chce i juz, nie mój cyrk i nie moje malpy. I ja z tym cyrkiem po prostu nie chce mieć nic wspólnego i bardzo bym chciala, żeby ktoś uszanowal moja wole i po prostu dal sobie wreszcie siana z ta afera. Jestescie starsi ode mnie, dorosnijcie.

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    Nigdzie nie prosiłem Cię o wyjaśnianie braku chęci współpracy. Prosiłem jedynie o uargumentowanie niektórych z Twoich tez nie mających żadnego pokrycia z rzeczywistością. Tego się w żadnym z przypadków nie doczekałem, dlatego uważam próby podejmowania dyskusji z Tobą za bezcelowe.

  • Gość (ishie)

    Odnośnik bezpośredni

    Jeśli Ci chodzi o moja opinie w sprawie tego, czy przyjmiecie mój tekst, to kornie blagam o wybaczenie - ciesze sie,ze byscie to zrobili, ale prawde mówiąc nie wiem, o co sie oburzasz, bo moim zdaniem to wciąż niczego nie zmienia. Mi sie tego tekstu pisać nie chce i zresztą nie mam w sobie tyle zolci, żebym dorownala poziomem powyższej publikacji. Prawde mówiąc, mam dobre zdanie o większości redakcji VL.

    piszac to, mialam na myśli nasza wspolprace, na ktora nie masz ochoty ani Ty, ani ja. A jeśli Ty masz, to mmasz tez glebokie problemy z wyrażaniem uczuc, bo tego po Tobie nie widać. Nie mialam zamiaru wam zarzucać manipulacji I tego nie zrobilam (ty o niej z dupy napisales, nijak sie to mialo do mojej wypowiedzi, wiec nie mialam zamiaru kontynuować tematu, podobnie jak nie mam ochoty rozmawiac z tobą o innych bywalcach Internetu, bo oni moga mówić za siebie). Z natury jestem szczera osoba i nie myślę ciągle o spiskach, klamstwach, manipulacjach i artykulach hejcacych innych, dlatego ani nie mialam zamiaru wystosować zarzutu o manipulacje, w zdaniu, do którego sie przyczepiles, ani nie mam zamiaru merytorycznie odpowiadac na niewatpliwa prowokacje, jaka jest ten żenujący artykul.
    co sie tyczy novenis, proponuje, zebys porozmawial o tym z novenis, bo naprawdę nie pojmuje analogii.
    ustosunkowalam sie do wszystkich wątpliwości, które poruszales w swoich wypowiedziach. Widzisz, czytajac je, po prostu trochę szybciej niż Ty doszlam do wniosku, ze proba dyskusji z Toba do niczego nie prowadzi. Jeśli masz jednak z tego powodu muchy w nosie I wyrzucac to w kolejnych niekierowanych do mnie komentarzach, proszę uprzejmie, nie lubię innym przykrości sprawiać.

  • Gość (Itaru)

    Odnośnik bezpośredni

    Skoro pojawiające się opinie są niewystarczające, nieklarowne i za mało dobitne: opisane przez Jass wydarzenia są nieprawdziwe.* Czy teraz wyraziłem się wystarczająco jasno? W dalszej części komentarza wyjaśnię dlaczego.
    O samej celowości tekstu nie będę już pisał, bo zaprezentowałem swoje zdanie w poprzednim komentarzu. Samą problematykę zagadnienia można było rozpatrywać pod różnymi kątami, co być może stanowiłoby pożywną paszę dla obecnych i przyszłych administratorów. Zamiast tego zdecydowano się na formę, która jest paskudna w swej umyślności i która z historyczną prawdą ma niewiele wspólnego.
    Już pomijając nawet kryptopromocję i piętnowanie: dlaczego o samej sprawie ujawnionej korespondencji jest zaledwie jedno zdanie, skoro to właśnie ten fakt stał się iskrą zapalną w relacjach między portalami? Dlaczego słowem nie wspomniano o kuglarstwie pozorowanymi argumentami, którą uskuteczniała konkurencja na mediach społecznościowych? Dlaczego o samych włamaniach wspomniano marginalnie, jeżeli to właśnie one w zdecydowanej mierze przyczyniły się do zamknięcia projektu?
    Znam odpowiedzi na te pytania: artykuł ma charakter subiektywnej relacji Jass. Dla mnie problemem wypisanych słów jest to, że pod płaszczykiem stronniczości przemycono manipulację informacjami. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że VL to nie miejsce na takie treści, a ja dodatkowo twierdzę, że trzeba naprawdę wiele złej woli, by historie Gildii przedstawić w tak czarnych i wyblakłych barwach.

    @Kelan
    Moja niechęć od samego początku do samego końca dotyczyła jedynie prowadzonej przez Was polityki względem PBFG (oboje wiemy o czym mowa). Nigdy nie przełożyłem jej ani na VL, ani na swój prywatny stosunek do administracji.
    Ishie ma uzasadnione uwagi i dziwię się trochę, Kelanie, że tego nie rozumiesz (zwłaszcza po tych wszystkich namiętnościach, które Was łączyły ;).

    Głównym zastrzeżeniem do Ciebie jest zestaw pytań przesłanych do Akashy. Mógłbyś uspokoić skołatane nerwy uczestników debaty i po prostu wyjaśnić: „co autor miał na myśli?”. W końcu epatują one pewną dozą złośliwości, ale – jak mniemam – jest to doznanie mylne.
    Myślę, że powinieneś na moment darować sobie uroczą kurtuazyjność i przesłodką nonszalancję, by raz i konkretnie przekazać „zwolennikom” Gildii, że nie miałeś nic złego na myśli, opracowując pytania, które – pozornie – pogrążają byłą administratorkę PBFG.

    Ps: Nie mam sobie nic do zarzucenia, w końcu wierzę w to, że przynajmniej garstka osób zapamiętała wyczyny Amy. Skierowanie niektórych użytkowników na obóz przetrwania w Internecie z pewnością zbawiennie wpłynąłby na nastroje. Mnie tylko zastanawia, czy bronisz jej z przekonania, czy próbujesz się podroczyć. Wyszło słabo, bo o ile swoje słowa kierowałem do Jass jako jej były „kolega z redakcji”, tak nie podejrzewałem Ciebie o taką poufałość. Niemniej – doceniam starania.

    *wyprzedzając pytania i zarzuty: tak, jestem w stanie wypunktować, wyliczyć i wypisać wszystkie nieprawdziwe i pół-prawdziwe zdania (masa roboty....).

    Jak zawsze pozdrawiam,
    Lew

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    A już myślałem, że pewne rzeczy się zmieniają... Jak już powyżej napisałem, swoją opinią na temat Guilda i jego działań podzieliłem się dobrze ponad dwa lata temu i napisałem wtedy że tematu publicznie więcej nie tknę. Powyżej pisałem również, że wciąż liczę, że powyższy tekst będzie miał jakieś pozytywne konsekwencje, a rozgrzebywanie całej sprawy, tylko po to, żeby pokazać Ci dosadnie jak bardzo się mylisz, uważam za bezcelowe. Jeśli nalegasz na moje wyjaśnienia w tej kwestii, chętnie prześlę Ci je drogą prywatną, daj tylko znać do których aspektów konkretnie mam się odnieść. Uczulam Cię jednak na przyszłość, by pisząc o "historycznej prawdzie" ( :) ) i "manipulacji informacjami" nie opierać się na domysłach, pomówieniach i informacjach z trzeciej ręki - tyczy się to każdego aspektu życia.

    skołatane nerwy uczestników - Zabawna sprawa, że prosisz o uspokajanie użytkowników, podczas gdy sama Akasha nie miała nic przeciwko odpowiedzeniu na przesłane pytania. Pogrążać osobę udzielającą wywiadu mogą jedynie odpowiedzi - nigdy pytania (de facto - nie mojego autorstwa).

  • Gość (Itaru)

    Odnośnik bezpośredni

    Owszem, zmieniają. Zapewne sam będziesz miał okazję się o tym przekonać.
    Kelan, tylko błagam Cię, bez pustych frazesów. Napisałem prawdę, czystą prawdę i tylko prawdę. Do tego prawdę naoczną, z pierwszej ręki. Nie są to tezy oparte na bajdurzeniu wirtualnych komediopisarzy, a na tym, co sam widziałem, czego sam doświadczyłem. Pisząc więc, że „dosadnie się mylę” nazywasz mnie kłamcą, a na to nie powinieneś sobie pozwalać.
    Nie zależało mi na wyjaśnieniach, bo uznałem, że po tylu latach wszyscy dojrzeliśmy do pewnych wniosków i wspólnymi siłami postawiliśmy grubą, czerwoną linię. Skoro jednak z takim przeświadczeniem poddajesz pod wątpliwość moje przekonania – chętnie przedstawię Ci swój punkt widzenia, bo być może nie o wszystkich wydarzeniach i faktach zostałeś poinformowany.

    Co jest złego w tym, że proszę o uspokojenie użytkowników na Twoim własnym portalu? Nie wiedziałem, że nie są Twojego autorstwa, ale nie to jest istotą problemu.
    Kolejne banały? Serio? Kelan, przecież po reakcji wyraźnie widać, że takie pustosłowie na nikim już nie robi wrażenia. Oczywiście, możesz dalej mącić wirtualną kadź, dalej rzucać pięknymi i mądrymi hasłami (żeby nie było: oczywiście w tym stwierdzeniu kryło się wiele racji), ale... po co? Nawet osoby z naturalnego otoczenia VL (pozdrawiam Piórko Feniksa) piszą: „czytając pytania podesłane przez Popka do Akashy czuję negatywne nastawienie bijące z nich.”
    Czy możesz więc jeszcze raz zerknąć na te pytania, a później spojrzeć czytelnikom w oczy i napisać wprost, że nie widzisz w nich niczego niewłaściwego?

    Pozdrawiam oczywiście,
    Lew

    Ps. Kelan, nadciągam! >D

  • Rewelacyjny artykuł napisany przez byłą redaktorkę PBFG, który w sposób niezwykle wiarygodny oddał poziom Gildii niekalającej już swoją obecnością "internetów". Wzbudził dyskusję tak żywą i zajadłą, że klimat PBFG po raz kolejny odżył. Miejmy nadzieję, że po raz ostatni, bo kopanie leżącego, a tym bardziej trupa nieważnego jak bardzo obrzydliwego, jest równie... obrzydliwe.

    Pozdrowienia dla wszystkich opluwających się mniej lub bardziej subtelnie stron konfliktu.

  • Uważam, że ten tekst jest zupełnie nietrafiony. Stanowi wywlekanie na światło żali i rozczarowań, ukazując tylko jedną, tę zabawnie złą stronę PBFG. Ja wiem, tekst ten jest z tych subiektywnych, jednak w świetle całego konfliktu, jaki miały oba portale, relacji, jakie się potworzyły między administracjami oraz całą otoczką z tym związaną, a także tego, że cała sprawa została już praktycznie zapomniana... nie powinien się nigdy ukazywać i opuszczać działów redakcyjnych.
    Zawiodłam się.

  • Gość (Kelan)

    Odnośnik bezpośredni

    Najwyraźniej miałem rację sądząc, że paradoksalnie z publikacji powyższego tekstu może wyniknąć coś pozytywnego. Uzupełniłem go właśnie o podesłane mi przez Akashę odpowiedzi do wywiadu i wydaje mi się, że już w tym momencie widać, że gdyby cały tekst udało się zrealizować po naszej myśli, jego odbiór byłby trochę inny. Bez publikacji tekstu Jass zapewne nie zebralibyśmy się tu jednak tak tłumnie w starym gronie, Akasha nie przypomniałaby sobie o wysłanych jej pytaniach, ja uważałbym że je po prostu zignorowała oraz nadal nie nawiązalibyśmy kontaktu z Ishie. Finalnie nie zamieniłbym też prywatnie z Akashą kilku miłych (bez ironii) słów. Za nadesłane odpowiedzi ogromnie dziękuję i szkoda jedynie, że Elian pozostaje nieuchwytny, a Ishie nie ma ochoty na wypowiedź.

    Ze względu na zmianę formy artykułu, pozwoliłem sobie na małą korektę w oryginalnej wypowiedzi. Zdanie: „Nie uważam, by Gildia została wiernie oddana w powyższym artykule, co za tym idzie – by artykuł ten został dobrze napisany.” zmieniłem na: „Nie uważam, by Gildia została wiernie oddana w wypowiedzi Jass, a co za tym idzie – by została ona dobrze napisana.”

    @Itaru

    Pisząc więc, że „dosadnie się mylę” nazywasz mnie kłamcą, a na to nie powinieneś sobie pozwalać.

    Z całym szacunkiem, ale uważam że o poczynaniach redakcji VL, a tym bardziej swoich posiadam „odrobinę” szerszą wiedzę od Ciebie. Możemy bawić się w teorie spiskowe, utrzymywać że brzoza została naumyślnie zasadzona przez Rosjan, mgła była sztuczna, a w tle słychać strzały ale to nie Strefa11. Skoro chcesz faktów, napisz mi prywatnie które kwestie konkretnie Cię frapują, a rozjaśnię Twój obraz sytuacji.

  • Gość (Piórko Feniksa)

    Odnośnik bezpośredni

    Dopowiadając do częsci podesłanej przez Akashę, szkoda, że nie zostało to opublikowane w takiej formie jak obecnie. Tekst ma obecnie inny odbiór. A ja przyznaję się bez bicia, ze stchórzyłam mówiąc, żeby nie ciągnąć dalej tego cyrku przez podesłanie częśći z Akasha. Ze swojej strony chcę pochwalić akcję Adamantowych Piór, szczególnie w swojej pierwszych edycjach. To na pewno przysporzyło popularności gildii no i na pewno zwycięskim pbfom (Helllgates na pewno XD). Ode mnie mała prywata co do osoby Akashy, zgodzę się akurat że jej osoba jako admin nie nosiła się ani nie próbowała robić się za cholera wie kogo :) To mi się na pewno w tym podobało. Ze swojej redaktorskiej perspektywy powiem, że Station wydawany był niestety rzadko, co dało się odczuć. A perfekcjonizm niestety może zgubić każdego, więc to Kaszo dobre nie jest.

    PS. A taki artykuł z odpowiedziami Akashy daje normalny obraz i niezły tekst publicystyczny. Muszę również przeprosić za swoje słowa związane z tym, że strona guildowska nie byłaby dobrze wysłuchana. Sadzę, że wystarczy odrobina chęci, co pokazały odpowiedzi Akashy. Szkoda, że komentarze, printscreeny i niepełny tekst tak mocno popsuły możliwość dobrego ugryzienia tematu.

    Komentarz ostatnio edytowany około 6 lat(a) temu przez Gość
    z Kielce, Poland
  • W sumie, niezależnie od hektolitrów hejtu, jaki się tu wyalały z obu stron, to dobrze zobaczyć kilka starych nicków ponownie w jednym miejscu. ;)

    Po upadku PBFG moja przygoda z PBFami także się skończyła, niestety. Za to jeśli chodzi o stronę, to mam głównie wspommnienia pozytywne. Pojawiali się tam naprawdę ciekawi ludzie z niesamowitymi pomysłami i olbrzymią dozą kreatywności. Regularne wizyty na tym portalu pomogły mi wyrobić sobie zdanie na temat wielu for, poznać pewne standardy poniżej których nie warto schodzić i przede wszystkim zobaczyłam strony, gry, mechaniki trzymające bardzo wyskoi poziom i wiem już, jak odróżnić je od bezsensownej papki zalewającej każdy kawałek internetu, również ten z PBFami. Chciałam podziękować wszystkmi, którzy tę stronę tworzyli, nie tylko administracji, ale również zwykłym użytkownikom, stałym bywalcom. Mam cichą nadzieję, że może jednak parę osób (zwłaszcza piję do Ishie) zechce do PBF'ów wrócić i nawet jeśli nie stworzy kolejnego PBFG, to może chociaż zwykłego PBFa (bo ciągle żałuję, że KE zostało zamknięte zanim zdążyłam się zarejestrować). ;)

    Artykuł z wypowiedziami obu stron faktycznie ma więcej sensu i jest lepiej wyważony niż sam felieton Jass i cieszę się, że zostało to naprawione. Dzięki temu mogłam wejść na VL i powspominać stare, dobre czasy bez niepotrzebnych nerwów.

    Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam i życzę powodzenia.
    Yasi

  • Najzbawniejsze jest to, że teksty nawet bez (dobrego) lidu nazywacie artykułami.

Dodaj komentarz