avadakedavrapotter

"Voldemort uniósł różdżkę. Głowę wciąż miał przechyloną na bok, jak zaciekawione dziecko, jakby się zastanawiał, co się stanie, jeśli zrobi następny krok. Harry wpatrywał się w czerwone oczy i pragnął, by stało się to teraz, szybko, póki jeszcze może utrzymać się na nogach, zanim straci nad sobą kontrolę, zanim się wyda, że panicznie się boi...

Zobaczył poruszające się usta i błysk zielonego światła... i wszystko znikło."

Początek wyszedł mi trochę dramatyczny, ale wbrew pozorom jest dość mocno związany z treścią tego artykułu. Będzie o magii, tej w ujęciu potterowskim oczywiście, a konkretniej mówiąc o wykorzystaniu tej magii. Albo odwrotnie, o zupełnym braku jej na forach. Myślę, że znaczna większość osób, które przynajmniej przelotnie zetknęły się z tematyką HP, dobrze wie, jaka jest skala tego problemu. Bo ja to nazywam problemem, chociaż dla niektórych być może jest to zjawisko wręcz pożądane. Podchodzę do tego nie jako admin, nie jako użytkownik, tylko jako Mistrz Gry. Mistrzuję na forach już jakieś pięć i pół roku, przede wszystkim u siebie, ale planowałam też sesje kryminalne, urządzałam przygody w uniwersach fantastycznych, mangowych i może właśnie z tego powodu dla mnie to problem, którego ja na dodatek nie rozumiem. Może właśnie dlatego nie wyobrażam sobie świata fantasy, czyli świata, w którym na porządku dziennym są czary, magiczne stworzenia, tajemne artefakty, jako świata, w którym praktycznie cała akcja kręci się wokół losów czysto obyczajowych.

Znowu marudzę. A może nie? Wydaje mi się, że jestem dość tolerancyjna. Nie przeszkadzają mi fora typowo miasteczkowe, nic mi do popularnych Naruciaków, nie patrzę na fora yaoi jak na pomioty szatana. Każdy bawi się jak chce i przecież w żaden sposób nie szkodzi tym innym. Jedyne na co bardziej surowo zwracam uwagę, to na konsekwentne podejście do tematu. Innymi słowy, po co tworzyć forum o gangach samochodowych, jeżeli jedyne co się tam dzieje to kolejne imprezy, po co tworzyć forum o zwalczających się aniołach i demonach, jeżeli jedyne co na fabule robią obie grupy to potajemne romanse, po co tworzyć forum o superbohaterach, jeżeli jedyną rozrywką graczy mają być pogawędki w kawiarniach. Tego chyba nigdy nie zrozumiem. W pierwszym przywołanym przykładzie wystarczyłoby przecież zrobić forum o studentach spragnionych zabawy pełnej alkoholu, w drugim forum o działalności dwóch rywalizujących ze sobą hoteli, w trzecim, forum miasteczkowe pełne restauracji, klubów i pubów. Nie ironizuję, wystarczy spojrzeć jak teraz dobrze pokrywa się temat przewodni forum, z tym, co rozgrywa się na fabule. Jedność tego, co mamy w teorii z tym, co mamy w praktyce, stan idealny.

Trochę przydługawy mi się ten wstęp zrobił, ale już przechodzę do meritum. Po co tworzyć forum potterowskie bez magii? To pytanie celowo chcę zostawić bez odpowiedzi, bo wiem, że są osoby, które zupełnie inaczej patrzą na to zjawisko postrzegając je jako coś pożądanego. Nie rozumiem tego, więc ciężko mi odwołać się do punktu widzenia zwolenników takiego podejścia do tematyki. Wszyscy wiedzą, że fora potterowskie tworzone są na masową skalę. Kiedyś na czARCie powstał temat, w którym użytkownicy wręcz narzekali na tą fabryczną produkcję. Jaki był efekt tej dyskusji? Kilka osób zebrało się i stworzyło kolejnego PBFa, który po jakimś tam czasie przestał istnieć. No dobrze, mamy te kilkanaście czy nawet więcej Hogwartów albo innych tworów pochodnych. A co z magią? Mamy szkołę z internatem, gdzie młodzi uczniowie dorastają przeżywając swoje pierwsze miłości i dramaty. Czasem pojawią się chochliki czy bogin, czasem odbędzie się jakaś lekcja, czasem coś postraszy uczniów w Zakazanym Lesie, czasem odbędzie się jakiś konkurs. I tak dzisiaj rozumiany jest świat Harry'ego Pottera.

Pewnie mój sposób rozumowania jest dość staroświecki, ale według mnie jeśli decydujemy się na jakąś tematykę, to powinniśmy dążyć do realizacji założeń wybranego uniwersum. Potter stał się czymś szalenie komercyjnym, mimo upływu lat to jedna z niewielu tematyk, która wciąż jest popularna na taką skalę. Poruszane są różne okresy czasowe, różne warianty historii, ale w tym wszystkim jedna ważna rzecz została w tyle. To, co powinno być najważniejsze. Czytałeś Harry'ego Pottera? Pamiętasz jak wyobrażałeś sobie lot na hipogryfie, jak przeżywałeś te wszystkie przygody razem z bohaterami serii, jakie emocje wzbudziła śmierć Syriusza Blacka po zaciętym pojedynku w Ministerstwie Magii, jak próbowałeś rozgryźć, co oznacza napis "Komnata Tajemnic została otwarta", jak oglądając film zasłaniałeś oczy widząc gigantycznego pająka? A teraz? Gdzie to wszystko upchnięto w kolejno tworzonych forach HP?

Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie nie są świadomi z jak rozbudowanym światem obcują. Chociażby magiczne stworzenia. Odsuńmy na bok na moment standardowe chochliki, boginy czy dementorów. To istoty, które można dość łatwo wprowadzić do gry. Raz prowadziłam przygodę uczennicy, która zawędrowała w głąb leśnej puszczy, gdzie natknęła się na szmalcowników transportujących reemu, czyli olbrzymiego woła. Zwierzę okropnie cierpiało w niewoli. Uczennica zdecydowała się mu pomóc. Udało się jej wyzwolić stworzenie, a w nagrodę pozyskała fiolkę krwi reemu, która gwarantuje czarodziejowi dużą siłę. Innym razem z kolei przygotowałam zabawę dla wężoustych. Dwaj młodzi wężouści mieli okazję spotkać węża morskiego. Mogli z nim albo walczyć albo negocjować. Wybrali to drugie zyskując w tym stworzeniu cennego sojusznika. Zdarzyło mi się też prowadzić sesję dla postaci, która odkryła miejsce położenia inferiusów, czyli kolokwialnie mówiąc potterowskich "żywych trupów". Można się było pobawić w likwidację tych istot, ale gracz zrobił coś innego. Postanowił narzucić im swoją wolę i przejąć kontrolę nad niewielką armią tych stworzeń. I udało się, po odpowiednim treningu czarodziej dysponował własną grupą podległych mu inferiusów. A jeśli ktoś uważa, że bestii w tym świecie jest za mało, zawsze może dodać coś od siebie, o ile odpowiednio się to wkomponuje w całe uniwersum. Tak na przykład wprowadziłam do gry stwora zwanego błotniakiem, czyli istotę bagnistą, pokrytą zwałami mułu i ziemi, której skóra była odporna na magię. I radź sobie teraz czarodzieju!

Świat Harry'ego Pottera to również różnorakie przedmioty o magicznych właściwościach. Raz jednemu z uczestników, który wykazał się największym zaangażowaniem w bitwie jaka odbywała się w Ministerstwie Magii, przyznałam własną przepowiednię, czyli szklaną kulę zawierającą zapis dotyczący jego przyszłości. Ciekawe jak to jest być związanym pewnym proroctwem, prawda? Inna z postaci z kolei otrzymała za udział w przygodzie latający samochód, ostatnio siódmoroczna puchonka odnalazła pergamin zawierający wspomnienie Helgi Hufflepuff, jednej z założycielek Hogwartu. Nie zapominajmy też o mnogości lokacji i możliwości odkrywania ich. Nie mam tu na myśli tylko tajnych przejść w Hogwarcie czy zagadkowych komnat. Podczas jednej z misji wysłałam uczestników do Azkabanu dając im możliwość nie tylko eksplorowanie miejsca, na którego wspomnienie każdy czarodziej dostaje gęsiej skórki, ale również poznania spisku śmierciożerców. Postawiłam w Londynie Rezerwat Smoków, w którym docelowo mają być chowane młode okazy i który stał się miejscem otwartych wycieczek. Na jednej z lekcji uczniowie odbyli podróż do Uniwersytet imienia Archimedesa z Syrakuz na Olimpie, gdzie okazało się, że tzw. greccy bogowie to nikt inny jak czarodzieje pod postacią duchów czy posągów.

To również eliksiry warzone i na lekcjach chociażby i jako nowatorskie mikstury. To przede wszystkim zaklęcia i te służące do robienia porządków czy do otwierania zamkniętych drzwi i te mogące przydać się w walce. Oczywiście nie ma nic złego w zwykłej Bombardzie czy Drętwocie, ale sędziując przebieg niektórych pojedynków naprawdę czasem trudno mi było uwierzyć w to, jak pomysłowe kombinacje czarów gracze potrafili zastosować. To też postacie NPC, czyli te odgrywane właśnie przez Mistrza Gry. Można przecież korzystać i z kanonów i tworzyć własne osobowości. Kiedyś często zdarzało mi się wykorzystywać chociażby Dolores Umbridge, Igora Karkarowa albo właśnie kreować nowych bohaterów pobocznych. Zapewne sporo graczy wciąż rozpamiętuje rosyjskiego czarownika Siergieja Marmałowa, a ostatnio wpadłam na pomysł wprowadzenia do zabawy czarodzieja-wikinga, który wcale nie okazał się czarnym charakterem jak na początku sądzono.

To tylko niektóre przykłady. Czy chcę coś w ten sposób pokazać albo udowodnić? Tak, że uniwersum HP to coś więcej, że tu magia powinna istnieć na każdym kroku pod każdą postacią. Nie mam na myśli tu tego, że postać w każdym przypadku musi pakować się w skrajnie niebezpieczne okoliczności czy tego, że cały czas śmierciożercy i Zakon Feniksa muszą strzelać w siebie Expelliarmusami. Po prostu tu musi być magia. Jeśli chciałabym zagrać na PBFie, na którym akcja toczy się zwyczajnie w szkole z internatem otoczonym przylegającym do placówki miasteczkiem, to pewnie zarejestrowałabym się na jednym z forów w stylu High School. Rozumiem, że świat HP oferuje wiele możliwości pod kątem chociażby różnych czasów rozgrywania fabuły, różnych miejsc, różnych kombinacji w kwestiach tego, które kanony wciąż żyją, a które już wyeliminowano, ale co z magią? Czy w tej pogoni za kolejno tworzonymi forami nie zapomniano o tym czym HP jest w rzeczywistości?

Lubię wracać do Harry'ego Pottera jako do książki. Każdą część czytałam po kilka razy i wciąż mi się to nie nudzi. Czasem jak wyłapię jakąś ciekawostkę dotyczącą fabuły to cieszę się jak dziecko, że wciąż mogę poznawać ten świat. I tak co jakiś czas wpada mi do głowy pomysł, że może powinnam teraz graczy posłać w takie miejsce, że ciekawie byłoby gdyby spotkali takie magiczne stworzenie, że otworzę im furtkę do kolejnej tajemnicy i w efekcie prawie cały czas siedzę na koncie Mistrza Gry i coś tworzę. Tylko czasem, kiedy wyjrzę ze swojej nory to zastanawiam się czy gracze PBFów jeszcze potrafią się bawić w magię...

 

Jass

Biorą udział w konwersacji

Komentarze (8)

  • Gość (Boczek)

    Odnośnik bezpośredni

    Wszystko jest na forach w mniejszej lub większej ilości. Są magiczne stworzenia, monstra etc. Nie ma co psioczyć. Jedyne co kuleje wśród Graczy to zbytni mugolizm. Nie potrafią wczuć się w czarodzieja ani korzystać z możliwości jakie daje HP.

  • Gość (Vasemir)

    Odnośnik bezpośredni

    Pewnie mój sposób rozumowania jest dość staroświecki, ale według mnie jeśli decydujemy się na jakąś tematykę, to powinniśmy dążyć do realizacji założeń wybranego uniwersum.

    Tak. Tyle tylko, że Potter nie jest "o magii" - jest o dorastaniu małego wybrańca losu i jego przyjaciół oraz walce z Klasycznym Złym - równie dobrze mogłaby to być szkoła wampirów (u wot m8), wróżków, Inkwizytorów czy Hitlerjugend (choć ta ostatnia pewnie szybko zeszłaby z półek). Dlaczego więc nie kręcić wątków obyczajowych w środowisku silnie spolaryzowanym z *jakimiś* mugolami w tle?

    Moje słowa pięknie potwierdza Twój własny tekst:
    Czytałeś Harry'ego Pottera? Pamiętasz jak wyobrażałeś sobie lot na hipogryfie, jak przeżywałeś te wszystkie przygody razem z bohaterami serii, jakie emocje wzbudziła śmierć Syriusza Blacka po zaciętym pojedynku w Ministerstwie Magii, jak próbowałeś rozgryźć, co oznacza napis "Komnata Tajemnic została otwarta", jak oglądając film zasłaniałeś oczy widząc gigantycznego pająka?

    Zwróć uwagę, że sama nie przywołujesz rzucania zaklęć, budowy różdżek, losu mitycznych stworzeń, a skupiasz się na emocjach postaci - śmierć bliskiego, euforia podczas lotu, jakaś intryga z Komnatą, jakiś strach przed potworem... Skoro te motywy można wykorzystać w dziesiątkach (jak nie setkach) innych mniej lub bardziej fantastycznych krajobrazów, to czemu nie na tle Hogwartu?

    Mam wrażenie, że samo przeciwstawienie sobie gry obyczajowej oraz magii jest błędne - brzmi, jakby obecność magii wymazywała relacje międzyludzkie.

    Nie jestem zaangażowany w fora potterowskie, ale odpowiadam, bo... jedyne forum HP, jakie mnie zainteresowało, skupiało się właśnie na tej "grze obyczajowej"! Już nawet nie pamiętam nazwy, ale wszyscy grali gdzieś na kontynencie, z dala od Hogwartu, dorosłymi Czarodziejami, prowadząc interesy, uprawiając politykę i zajmując się sobą. Sam stworzyłem postać dość młodego, ambitnego mafioso - i co z tego, że chodził z różdżką z kroplą jadu bazyliszka, że jego rodzina od pokoleń chodziła do Durmstrangu, że nestorem rodu był wampir... Podobną postać mógłbym nakreślić niemal wszędzie. Czemu nie w realiach Pottera, skoro mnie to bawiło?

  • Zwróć uwagę, że sama nie przywołujesz rzucania zaklęć, budowy różdżek, losu mitycznych stworzeń, a skupiasz się na emocjach postaci - śmierć bliskiego, euforia podczas lotu, jakaś intryga z Komnatą, jakiś strach przed potworem...


    Nope, nope, nope... wczytaj się w ten tekst.
    Hipogryf - magiczne stworzenie;
    pojedynek w Ministerstwie - rzucanie zaklęć;
    gigantyczny pająk - magiczne stworzenie;
    napis Komnaty Tajemnic - sekret Hogwartu, generalnie szkoły.
    Mi chodziło właśnie o to - to magia buduje te emocje - zaklęcia, różdżki, magiczne stworzenia ; )

  • Gość (Vasemir)

    W odpowiedzi na: Jass Odnośnik bezpośredni

    Ale to nie hipogryf jest ważny czy Ministerstwo Magii, tylko ten "lot" i śmierć Syriusza - równie dobrze mógłby to być smok z Eragona, oswojony pterodaktyl czy kosmita-przyjaciel. Zamiast pojedynku w Ministerstwie Magii mogłaby być steampunkowa fabryka, rewolwerowcy albo kusznicy - chodziło o relacje Pottera z Syriuszem.

  • No to będziesz w wielkim szoku Vasemirze kiedy w następnym tekście potterowskim większość z ludzi, z którymi robiłam wywiad opowie się, że to właśnie magia i ten świat wzbudziły w nich najwiękzą sympatię ; )

    @down... no właśnie Ashe dlatego na początku tekstu zaznaczyłam, że nie wypowiadam się jako admin, tylko jako Mistrz Gry, po to, żeby nie kojarzono tego z moim forum. I dlatego też zaznaczyłam, że zdarza mi się mistrzować na innych forach. Pisałam ten tekst z punktu widzenia MG, który na forach bywa, gra, prowadzi wątki i podałam przykłady jak to można wszystko zorganizować, więc doszukiwanie się tu autopromocji jest przesadną nadinterpretacją ^ ^

  • Trochę nie rozumiem, jaki był cel tego tekstu. Oprócz tego, że całość brzmi jak jedna wielka reklama forum, na którym mistrzuje Autorka (a przy okazji podkreślenie, jaka to cała reszta potterowskich pbfów jest fe i bez sensu), to kompletnie nie zgodzę się z opinią, jakoby na forach opartych na uniwersum stworzonym przez Rowling brakowało magii. Być może rozbijałyśmy się po innych miejscach, ale osobiście zdarzyło mi się grać na trzech takich tworach - i nie wiem, czy na którymkolwiek rozegrałam chociaż jeden wątek bez magicznych stworzeń i rzucania zaklęć. Wzięłam za to udział w turnieju trójmagicznym, uciekałam przed centaurami w Zakazanym Lesie, trenowałam Quidditcha, biegałam na spotkania w klubie pojedynków (gdzie, niespodzianka, rzucało się zaklęcia!:)), brałam udział w bitwie czarodziejów... nawet zdarzyło mi się szorować stoły w Dziurawym Kotle, zresztą - mogłabym wymieniać i wymieniać. Oczywiście, pewnie wszędzie trafią się gracze, których rozgrywki będą opierać się głównie na wątkach czysto obyczajowych, ale ani oni nie wadzą mnie, ani (tak mi się przynajmniej wydaje) ja im, więc nie widzę powodu, dla którego nie moglibyśmy pokojowo współegzystować na jednym forum i - nie do wiary! - nawet dobrze się przy tym bawić. Bo tak, na forach potterowskich nadal da się bawić. Trzeba tylko na moment przestać narzekać. ;)

  • Gość (czytelnik)

    Odnośnik bezpośredni

    "Kiedyś często zdarzało mi się wykorzystywać chociażby Dolores Umbridge, Igora Karkarowa albo właśnie kreować nowych bohaterów pobocznych. Zapewne sporo graczy wciąż rozpamiętuje rosyjskiego czarownika , a ostatnio wpadłam na pomysł wprowadzenia do zabawy czarodzieja-wikinga, który wcale nie okazał się czarnym charakterem jak na początku sądzono."

    na niektórych forach postaci Dolores Umbridge czy Igora Karkarowa funkcjonują na tyle czynnie, że nie muszą się tym chwalić jako osiągnięciem; osobiście nie wspominam rosyjskiego czarownika, nie znam, nie wiem kim był - mniej samozachwytu, więcej obiektywizmu, a Twoje felietony wreszcie nabiorą sensu. Warto czasem wyściubić nos poza własne forum, na innych też jest fajnie.

  • Gość (HIVane)

    Odnośnik bezpośredni

    Faktycznie wygląda to jak jedna wielka reklama forum, nawet przez chwilę chciałem je sprawdzić, ale potem zauważyłem, że brak tu jakiegokolwiek odnośnika, albo chociaż nazwy tego forum. Chyba jednak komuś naprawdę przeszkadza ten brak magii.

Dodaj komentarz