ShelterDeck 5po12

Dni stawały się coraz krótsze, słońce budziło się w środku dnia pracy, a zachodziło jeszcze przed obiadem. Mieszkańcy Homer nie mogli pozbyć się uczucia letargu, walcząc codziennie z sennie opadającymi powiekami. Wzrok męczył się coraz bardziej od pracy przy żarówkach o zbyt słabej lub zbyt wysokiej mocy. Niewiele osób przepadało za zimą, za odśnieżaniem chodników, wykopywaniem tuneli w śnieżnych zaspach, za zepsutymi samochodami i zerwanymi liniami energetycznymi. Codzienne braki w dostawie prądu są uwarunkowanie nie tylko wichurami, ale również oszczędnościami, jakie wprowadziło miasteczko. Miejskie latarnie włączają się równo o siódmej rano i palą się trzy godziny, po czym wracają do pracy na kolejne trzy tuż po godzinie szesnastej. Ilość prądu dostarczana do domów jest ograniczana na kilka godzin, które według burmistrza mieszkańcy miasteczka powinni poświęcać na sen. Prawdopodobnie Tasker Point zaczął zarabiać więcej na świecach, niż na naprawdę lubianych przez mieszkańców produktach.

Alaska!

Wieści o forum osadzonym w tym miejscu krążyły po internecie od naprawdę długiego czasu (była nawet mowa o forum historycznym!), chętnych do gry była masa, ale jakoś mało kto naprawdę potrafił przysiąść i zrobić porządny PBF. Na początku grudnia stała się jednak rzecz nieprzeciętna — oto wcale nie tak duża mieścina, gdzieś w zapomnianych przez Boga ostępach Alaski, pośród gór i lasów, nad brzegiem zimnego oceanu, zasypana przez śnieg i owiewana mroźnym powietrzem, z dość surowymi zasadami i jeszcze surowszym klimatem, który jest raczej niszowy niż mainstreamowy, zgromadziła ogromną ilość ludzi.

Zachodnia część miasta została odcięta od dostaw prądu z powodu wichury. Pracownicy tamtejszych zakładów pracy dostają bezpłatny urlop do czasu naprawienia usterki, co niestety oznacza niższe pensje w tym przedświątecznym miesiącu. Miasto zorganizowało miejsca noclegowe dla mieszkańców tego obszaru na sali gimnastycznej Homer High School. Utrudnienia mają potrwać nie dłużej niż 48 godzin.

Ale co będę pisał, niech cyfry i fakty same przemówią. Shelter Deck ma na karku trochę ponad tydzień. W tym czasie na forum pojawiło się ponad dwieście pięćdziesiąt osób. Mistrz Gry jest nad wyraz aktywny i co najmniej trzydziestu graczy (w tym wszyscy mieszkańcy konkretnej części miasta dotkniętego problemami wynikającymi z pogody czy czegoś takiego) ma swoje wątki i zadania, które musi dla swojego dobra wykonać — przytoczony na początku fragment o śnieżnych burzach, braku prądu i innych katastrofach tylko to potwierdza. Napisano ponad sześć tysięcy postów, zarówno w offtopie i relacjach, jak i w czasie najzwyklejszej, fabularnej gry. Dziennie na forum siedzą prawdziwe tłumy, gdzie nie spojrzeć pojawiają się nowe posty.

Główna trasa komunikacyjna na północ jest zablokowana z powodu powalenia kilkunastu drzew. Straż pożarna i służby porządkowe starają się wyznaczyć trasy objazdu. Ruch samochodów ciężarowych na tej drodze został wstrzymany do odwołania. Pomiędzy zawalonymi drzewami utkwiło kilka pojazdów.

I co ważniejsze, te posty to nie tylko dzieło graczy, ale i prowadzących! Administracja konsultuje się z użytkownikami, pyta ich o zdanie, dopytuje się czy ktoś ma jakąś sprawę do władzy, czy nie trzeba komuś karty sprawdzić, czy to, czy tamto... prowadzi dialog — żyje z ludźmi, a nie siedzi na tronie i bawi się w swoim wąskim gronie. Powiem szczerze — na forach typu Second Life grałem wieki temu, gdy zaczynałem swoją przygodę z PBFami, ale dopiero Shelter Deck sprawiło, że naprawdę rozważam rejestrację i grę jako moja etatowa postać, czyli mieszanka złodziej/pisarz (bo czyż może być lepsze miejsca dla autora powieści, niż miasteczko na Alasce, otoczone górami i lasami?).

Wznowiono akcję poszukiwawczą kurta rybackiego KBHG. Ratownicy są dobrej myśli i mają nadzieję jak najszybciej sprowadzić rybaków do rodzinnych domów.

Czy słodzę? Oczywiście. Bo niezbyt często trafiam na forum, które naprawdę mi się tak podoba i ma ogromny potencjał, Alaska zaś ma to wszystko, albo przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie wczytywałem się w każdy z kilku tysięcy postów. Niemniej wydaje mi się, że to najlepsze na ten moment miejsce do rozpoczęcia gry. Już nie ważne czy chodzi o poszukiwanie złota w leśnej głuszy nad strumieniem, czy w niezdobytych górach. Da się zrobić! Życie w małym miasteczku i walka ze śniegiem? Czemu nie! Dosłowna walka z ciemnością albo światłem? Jasne! Rąbanie drwa na opał i opędzanie się od niedźwiedzi? Śmiało! Picie herbaty z wódką, w grubym swetrze, przy kominku, gdy za oknem wyje wiatr i spadają grube płatki śniegu? O tak!

Ratownicy górscy sprowadzają z gór ostatnich turystów. Osoby niedoświadczone w chodzeniu po górach i wspinaniu się proszone są pozostać w mieście do czasu polepszenia się warunków.

Nadchodzi zima. W Polsce może nie będzie tak wiele śniegu, a nawet jeśli spadnie, to szybko zamieni się w szarawą breję. Forumowa Alaska jest jednak w stanie dać nam poczucie klimatycznej, cudownej zimy i kontaktu z naturą, nawet, jeśli to wszystko będzie miało miejsce przez monitor, za pośrednictwem internetu i naszej wyobraźni.

Ale o to chodzi, prawda? O dobrą zabawę. Czy naprawdę warto zainteresować się nowym, tak młodym forum, sprawdźcie sami. Albo stracicie tylko kilka chwil, albo zyskacie fascynujące miejsce do zabawy. I to mówię ja, człowiek, który nie przepada za "drugim życiem".

http://www.shelter-deck.wxv.pl/

 

Mortarion

Biorą udział w konwersacji

Komentarze (2)

  • Podpisuję się pod tą recenzją wszystkimi czterema kończynami. ;)
    Dotychczas nie wyobrażałem sobie gry na SL'ach, skutecznie omijając je szerokim łukiem z różnych względów. Lecz tym razem zrobiłem wyjątek, bo coś mówiło mi że w tym przypadku jest to całkiem inny pułap. O dziwo nie myliłem się, małe górskie miasteczko na końcu świata wrąbało mnie z butami, z miejsca angażując w ciekawy wątek fabularny, choć na większości innych for miałem z tym niemały problem, nierzadko na wstępie rezygnując z gry. Ale ta jest naprawdę czymś nowym w swej kategorii, czymś czego nie potrafię nazwać, bo przecież sama koncepcja małomiasteczkowej społeczności przewijała się już w tym światku parokrotnie. Wiedzcie że moja postać prosperuje w tym spektrum od niedawna, więc mój komentarz również nie jest zbyt wartościowy pod względem chłodnego orzeczenia w temacie wad i zalet. Jak na tą chwilę mam na nosie różowe okulary, ale jeśli cokolwiek ulegnie zmianie w moim poglądzie na powyższe, dodam niechybnie.

  • Gość (Aneta)

    Odnośnik bezpośredni

    Jjku, Mortarion, sto lat Cię nie widziałam na SL :) Ostatnie to było.... To na którym grałeś Gregiem, sto lat temu.... :D Super byłoby znów wymienić kilka postów na Alasce!

Dodaj komentarz