Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

 rasa

Jass: Z tego co czytam na edenie twój "rasistowski" artykuł byłby mile widziany


Skoro tak, to nie zostaje mi nic innego jak powrócić do porzuconego tekstu. Pierwsza wersja została bowiem wyrzucona do kosza. Usunąłem pliczek zarówno z dysku twardego, jak i googledisk, bo nie byłem zadowolony z tego, co spisałem - a ogrom danych, liczb, tabelek i grafik dotyczących danej tematyki po prostu mnie przytłaczał. Miałem wrażenie, że gdzieś zagubiłem sens w miarę luźnego felietonu i w jego miejsce tworzyłem coś, co na upartego można było uznać za pracę domową ze statystyki albo jakąś rozprawkę z historii czy innego wos-u (nie jest jednak wykluczone, że wrzucę gdzieś tutaj parę danych i cyferek).

A nie o to chodzi, prawda?

Trochę już lat siedzę na forach. Przetoczyłem się przez kilka naprawdę fajnych PBFów, ale - pomijając oczywiście wszelkie fantasystyczne, mangowe/animowane i azjatyckie cuda - gdzie nie spojrzeć, widać było tylko białych mężczyzn i białe kobiety. Bladych Amerykanów, blade Europejki. Ludzie o innych kolorze skóry stanowili i stanowią jak się okazuje prawdziwą rzadkość. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

Przecież tyle się mówi, że jesteśmy tacy sami, że nic nas nie różni, że człowiek to człowiek, nic więcej, że nie ma ras, że wszyscy jesteśmy ludźmi, że naszym domem nie jest Polska czy Korea Południowa albo Hawesville, Kentucky, tylko planeta Ziemia. Czemu więc tak mało, tak rzadko widuje się przedstawicieli innych ras? Dlaczego tak niewielu czarnych i żółtych jest na forach? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, albo przynajmniej spróbować odpowiedzieć.

Stereotypy nie wzięły się znikąd. Może to jest powodem takiego stanu rzeczy? Jeśli widzimy Azjatę, to bardzo możliwe, że pierwsze, co nam przychodzi do głowy, to (zależnie od wieku) geniusz, gangster, modelka, studentka, kucharz albo stary mistrz kung-fu. Widząc czarnoskórego możemy się spodziewać gangstera, bandyty czy rapera, mordercy bądź aktora (ewentualnie jedno i drugie jak pokazuje HBO, ta dziewczyna ma na koncie morderstwo i gra morderczynię w serialu), lub szefa policji tuż przed emeryturą. Rdzenny Amerykanin to albo żyjący w zgodzie z naturą hippis, albo ktoś z marginesu, albo pracownik kasyna, albo jedna z wielu twarzy w tłumie. Żyd kojarzy się z cwaniactwem, wielkim spiskiem przeciwko ludzkości i ogromną tragedią (podobne, jak nie większe tragedie, miały miejsce w Kongo za czasów Leopolda i gdy odkryto obie Ameryki, w Azji ii bodajże w Indiach, ale mniejsza z tym). Biali z kolei to faszystowskie, homofobiczne świnie. Także tego.

Różnice w końcu są - Korea to albo ludzie w garniturach, jeżdżący drogimi samochodami, którzy zamiast broni palnej sięgają po siekiery, noże, tasaki i kije albo ciężko pracująca klasa średnia czy biedota mówiąca śmiesznym językiem i pisząca krzaczkami. Czarnoskórzy to pełni tatuaży, biżuterii, w luźnych ciuchach “ludzie ulicy”, niezbyt mądrzy, za to bardzo impulsywni. Japończycy to honorowi aż do przesady i śmiertelnie niebezpieczni biznesmeni. Latynosi to morderczy, pozbawieni skrupułów psychopaci tworzący Kartele i ciężko pracujący ludzie, chcący tylko spokoju. Biali to przekrój wszystkiego, od zwolenników nazistowskich teorii, poprzez udających czarnych gangsterów, aż po szaleńców z aktówkami, którzy jednym podpisem mogą zniszczyć czyjeś życie i mieszankę czego tylko się da. Ci, co najgłośniej krzyczą, są najbardziej rozpoznawalni.

Zacznę od mojego forum, bo to chyba najlepszy punkt wyjścia. PBF osadzony na początku lat dwudziestych, na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, w stanie Massachusetts. Akcja osadzona jest naprawdę w paskudnym dla kolorowych mniejszości czasie, więc nie dziwię się, że nie ma tam wielu murzynów czy skośnookich. Jest jednak kilka czarnoskórych postaci, było parę osób rodem z dalekiego wschodu, trafił się nawet rodzynek z Indii i jedna cyganka, jednak na ten moment jest tylko dwóch czarnych i jeden żółty.

W przypadku Zewu winę za taki stan rzeczy ponoszę tylko i wyłącznie ja. Mało kto jest w stanie odnaleźć się w realiach historycznych, tym bardziej takich, gdzie czarni czy żółci byli traktowani jako ktoś gorszy, nie wart nawet splunięcia. Zacząłem jednak przeglądać inne fora i doszedłem do dość zaskakujących wniosków (aczkolwiek nie spoglądałem w archiwa danego PBFa, na konta nieaktywne, porzucone, czy też karty postaci dopiero w budowie, bo to niejako mija się z celem).

Niedźwiedzie Grizzly Lane posiada Azjatkę, czarnoskórego i czarnoskórą. Nie ma w tym nic dziwnego, że w małej mieścinie trudno spotkać kogoś innego, ba, w mojej rodzinnej miejscowości jest chyba tylko jeden murzyn i dwóch Chińczyków a i co do tego nie mam pewności. W równie małym miasteczku, jakim jest White Oak znalazłem Azjatkę, Azjatę i czarnoskórego.

Podobnie też sytuacja wygląda w przypadku Shelter Deck - są tam dwie, czarnoskóre postacie. Mało, prawda, powiedziałbym, że w miarę realistycznie. Większe miasta jednak… czyli Boston (tutaj widzę dwie murzynki, Azjatkę i Azjatę) czy San Francisco (murzynka) albo Nowy Jork (cztery murzynki, trzy Azjatki, pięciu czarnych, Azjata) prezentują się niezbyt ciekawie. W przypadku małej mieściny mała ilość kolorowych jest w sumie łatwa do wytłumaczenia, ale gdy chodzi o duże miasto, pełne możliwości… słabo.

Można więc powiedzieć, że mitem jest to, że fora są faszystowskie i nie sposób znaleźć na nich ludzi o innych kolorze skóry. Prawdą jest jednak to, że jest ich strasznie mało biorąc pod uwagę ogólną liczbę użytkowników oraz to, jak prezentuje nasz, prawdziwy świat. Nie chcę jednak wprowadzać bzdurnych parytetów ani starać się na siłę zmuszać do akceptacji i tolerancji i odgrywania czegoś, czego nie lubimy, skądże znowu.

Źródło jest wiarygodne, pozwala też spojrzeć na to, jak rozkładają się procenty poszczególnych ras w Stanach Zjednoczonych. W Nowym Jorku na niecałe dziewięć milionów mieszkańców mniej niż połowa to biali. Jedna czwarta to czarni. Azjaci stanowią mniej więcej dziesiątą część (dwanaście procent), reszta to latynoskie albo jeszcze inne mniejsze mniejszości. Prędzej spotkamy murzyna niż latynosa, a Chińczyka czy Koreańczyka łatwiej dorwać niż Meksykanina czy Hiszpana. Forumowa wersja Nowego Jorku w pewnym sensie dość dobrze odzwierciedla stan rzeczywisty, ale ten kocioł mógłby być jeszcze lepszy. Bronx, Brooklyn, Queens czy inne dzielnice można zróżnicować naprawdę mocno i wyciągnąć sporo dobra - tutaj teren jest okupowany przez taki i taki gang, tam rządzi taka i taka banda, tu nie da się ujrzeć białego/czarnego, a tam każdy bez wyjątku dostanie w pysk, bo czarni/biali/żółci nienawidzą innych i tak dalej.

Baltimore z kolei (oficjalne dane) to ponad połowa czarnoskórych, jedna trzecia białych i reszta stanowiąca mieszankę Azjatów oraz latynosów, czyli jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w całych Stanach. Nawet wikipedia zawiera odnośniki do stron FBI i źródeł w gazetach, a tam z kolei widać coś takiego: “Baltimore's homicide rate (...) has soared with 46 murders in the past 41 days”. Dane stare, to prawda, ale ciągle przerażające. Jeśli więc komuś marzy się forum o mafiach, gangach, przestępcach, niech śmiało sięgnie po “Body-more, Murdaland”. Trzeba tylko pamiętać, że większość stanowią tam czarni i znacznie łatwiej oberwać kulkę, czy zarobić kosą w żebra, niż w spokoju wypić kawę. I polecam przy okazji The Wire, magnum opus HBO, serial idealny, będący obowiązkową pozycją dla każdego, kto zamierza stworzyć forum czy nawet i postać powiązaną ze szkolnictwem, prawem/przestępczością, prasą czy polityką.

Trzymając się jeszcze wschodniego wybrzeża - w Bostonie połowa z pół miliona mieszkańców to biali, jedna czwarta czarni, jedna dziesiąta żółci i reszta będąca mieszanką wszystkiego. Na PBFie liczącym ponad sto siedemdziesiąt użytkowników mniej niż pięć stanowią kolorowi. Nie sądzę, by był to dobry wynik, ale zły też nie jest. Ciągle jednak nie wiem, dlaczego tak mało ludzi wybiera postacie o innym kolorze skóry. To nudne? Nudniejsze niż gra białym maklerem, policjantem, dziennikarzem, lekarzem? Na forach przecież chodzi o dobrą zabawę, o wykorzystywanie wyobraźni, a próba sprawdzenia się w innej roli stanowi niejako sedno tej rozgrywki.

Śmiem nawet twierdzić, po tych kilku przykładach (a nie skończyłem jeszcze, bo zaraz będą kolejne, z zachodniego wybrzeża USA), że widok czarnoskórego na forum to coś porównywalnego do dziecięcej ekscytacji, gdy malec z małego miasteczka po raz pierwszy na własne oczy widzi kogoś o innym kolorze skóry i krzyczy “mamo patrz murzyn!”, a nie coś zwykłego, normalnego.

San Francisco to mniej niż milion mieszkańców. Prawie połowa to biali, jedna trzecia to Azjaci, a jedna dwudziesta (mniej więcej, bo to sześć procent) to czarnoskórzy - na By the Bay znalazłem tylko jedną czarną postać, ale bardzo możliwe, że po prostu kogoś jeszcze przeoczyłem. Niemniej to trochę słabo wygląda, bo Chinatown w San Fran to chyba największe i najstarsze skupisko skośnookich poza Azją. Relatywnie blisko do Japonii, Chin, Korei, Tajwanu, czy Wietnamu, a mimo to Azjatów jest mało. Można niby wrzucać na forum stereotypowe postacie niezależne, ale to nie jest do końca to samo, co prawdziwi gracze. Nie jest to też tak aż tak bardzo egzotyczne i nietypowe, jak Arabia czy inny Egipt lub Kongo, a przy tym daje sporo możliwości gry i opcji fabularnych, zarówno pod kątem przestępczym, jak i obyczajowym, czy nawet i mistycznym (w końcu religie dalekiego wschodu i zwyczaje są inne niż to, co znamy).

Z kolei Los Angeles to mniej więcej równe rozłożenie białych i latynosów (odpowiednio - ci pierwsi to czterdzieści dziewięć procent, ci drudzy to czterdzieści osiem), a także jedenaście procent Azjatów i, uwaga, tylko dziewięć procent czarnoskórych. To chyba wystarczy by przedstawić, że Stany Zjednoczone - czyli miejsce, gdzie osadzone jest najwięcej forów - są bardziej niż zróżnicowane. Można wybierać do woli, od miast pełnych murzynów i murzynek, poprzez takie, gdzie czarni stanowią rzadkość i łatwiej znaleźć Chińczyka niż kogoś o skórze czarnej jak asfalt czy brązowej niczym czekolada.

LA, podobnie jak San Fran, może stanowić tygiel w którym spotykają się dwa odmienne społeczeństwa, jednak zamiast białych i żółtych można postawić na Amerykanów i Meksykanów, co niejako otwiera drogę do świata przestępczości, z kartelami i wszystkim, co tylko się da (i raz jeszcze, polecam The Shield, świetne ukazanie świata w którym żyją stróże prawa i przestępcy każdego koloru skóry).

Darkest Night pomijam milczeniem z prostego powodu - tutaj są całe klany czarnych i żółtych, wampiry i wilkołaki są zarówno biali, czarni jak i żółci. Na X-Men RPG, forum ściśle związanym z VL, jest dwóch murzynów. Azjatka. Rdzenna Amerykanka. I Hawajczyk. Dawniej było jeszcze parę Azjatów, ale to tyle - ważniejszą rzeczą są tam mutanci, bo jak wiemy z filmów i komiksów (albo raczej z filmów, bo to one są ostatnio na topie) “mutant and proud”, nie ma powodu by udawać kim naprawdę jest dana postać i że różni się od ludzi w złym sensie. Jest kolejnym szczeblem ewolucji, czymś więcej niż człowiek. Albo mniej, jeśli trafi się na rasistę.

Hogwart Dream, kolejny PBF związany z VL i będący reprezentantem Pottera, posiada czterech Azjatów (dla porównania - Magiczna Kołysanka posiada w swoich szeregach trzech Azjatów, Azjatkę, murzynkę). Niby nic takiego, bo w przypadku twórczości Rowling znacznie większa rolę odgrywa czystość krwi, niż kolor skóry - rasizm, dyskryminacja i wszystko co najgorsze są jednak obecne. Stare, wielkie rody często szaleją na punkcie czystości krwi i perfekcji czarodziejów. Wystarczy wspomnieć ród Syriusza, gdy ten zakumplował się z Potterem i jego rodziną… familia Blacków go wykreśliła, podobnie każdy Malfoy gardzi wszystkimi o niższym statusie, nierzadko wyzywając od szlam.

Nie śledzę potterowych forów wczytując się w każdy wątek, więc nie wiem, czy ten aspekt jest aż tak bardzo eksponowany i wykorzystywany, ale wydaje mi się, że już samo to może dać podstawę do ciekawej zabawy. W końcu Voldemort na dobrą sprawę to taki magiczny Hitler.

Czy zatem za niechęć względem innych ras odpowiada lęk, strach, odraza? Brak pomysłu? Zwyczajne lenistwo? Cholera wie. Na pewno nie jest to wina małej ilość gifów, zdjęć czy obrazków, aktorów i aktorek jest cała masa, i nie są to puste słowa, o nie. Co prawda większość Azjatów może się wydawać łudząco do siebie podobna, ale sama ilość filmów ze Wschodu jest oszałamiająca i od możliwości może zakręcić się w głowie. Od rewelacyjnych thrillerów i kryminałów, poprzez wojenne i historyczne molochy, aż po masę komedii wybór jest ogromny… oto przykład - Ji-hyun Jun w jednym, drugim, trzecim i czwartym filmie, od thrillera, poprzez komedię i historię aż po horror. Ta sama aktorka. Cztery skrajnie różne role. Idris Elba oferuje zaskakująco dużo opcji - od głupiego bandziora, poprzez wykształconego detektywa i wojskowego aż po pilota. Można? Można. Tak samo Michael K Williams sprawdza się w postapokalipsie, historii czy gangsterce. Podobnie znany z Oldboy’a Min Sik Choi może pasować na szaleńca, bandytę, gangstera, czy jakiegoś elegancika. Wszystko zależy od tego, co chcemy osiągnąć i gdzie to chcemy zrobić. Jak już pisałem, w takim San Francisco ciężko będzie o czarnoskórego, a każdy o ciemniejszym kolorze skóry może wywoływać sensację, tak samo jak w Baltimore ktoś o skośnych oczach może paść ofiarą czarnoskórego gangu. Kolor skóry bowiem może dać naprawdę sporo fajnych możliwości do gry.

W moim przypadku, czyli forum historycznego, czarni są uważani za kogoś gorszego niż biały. Rasizm w stosunku do nich jest widoczny, odczuwalny (czarnoskóra pokojówka, choć pracuje u tolerancyjnego jegomościa, to reszta służby odnosi się do niej wrogo). Azjaci stanowią zamkniętą społeczność i niechętnie dopuszczają do siebie kogoś innego. Biali traktują wszystko jak swoją własność. To samo, tylko nieznacznie zmienione pod kątem czasu rozgrywki, można przeprowadzić na dowolnym forum.

Bo czyż nie ciekawsza wydaje się rozgrywka, gdy do szpitala, gdzie urzęduje światowej sławy chirurg o czarnej skórze, przyjęty zostaje członek KKK? Albo kiedy konserwatywny ojciec dowiaduje się, że jego ukochany syn oświadczył się Koreance? Lub weteran wojny w Wietnamie wymagający stałej opieki trafia pod skrzydła Wietnamczyka właśnie? Ewentualnie jakaś Japonka rozpoczyna pracę w gazecie, gdzie naczelnym jest rasista, zlecający jej najgorsze i najnudniejsze zadania? Nawet policjant pełen ideałów w starciu z przedstawicielami innych ras może zacząć kwestionować pewne fundamentalne zasady - garść linków statystycznych dotyczących przestępczości może się przydać. Ciekawostka, ale także wskazówka, gdyby ktoś chciał stworzyć postać zajmującą się łamaniem prawa. Tabelka, a tutaj są wykresy białych, czarnych i brązowych sprawców. Strony FBI oraz Census Bureau również mogą stanowić świetny punkt wyjścia.

 

Mortarion

Biorą udział w konwersacji

Komentarze (7)

  • Bardzo przyjemny tekst. Wydaje mi się, że kwestia deficytu ras na pbf'ach nie jest ani przejawem rasizmu, ani przejawem wynaturzenia, które w rzeczy samej statystycznie wygląda dziwne. Sądzę, że deficyt wynika z naszej mentalności i osobowości, która buduje się od dziecka. Tworząc postać, przelewamy na nią w jakiś sposób cząstkę siebie. Założę się, że 99% osób grających na polskiej scenie PBF'owej to ludzie biali, więc idąc za ciosem, pierwsze co taka osoba myśli o swojej postaci, to wygląd najbliższy jej samej. (A może nawet nie myśli o tym w ogóle, przyjmując za rzecz oczywistą kolor skóry.) Nie wyobrażamy sobie być w ciele czarnoskórej osoby, bo od zawsze byliśmy biali i w pewien sposób zakorzeniło się to w naszej podświadomości. Oczywiście, to tylko moje zdanie, które nie musi mieć pokrycia z rzeczywistością.

  • Cóż, osobiście popieram pana wyżej. Choć będąc szczerym, nigdy nie grałem jako postać czarnoskóra (raczej jako czarnośerściowa), to faktycznie widać tu decicyt postaci innych ras. No cóż, taka jest smutna rzeczywistość że "rasizm" mamy w podświadomości i automatycznie uznajemy inną rasę za gorszą. Może kiedyś się to zmieni... tak jeszcze wspomnę, że nie zawsze jest to wynik wyobrażenia. Ja mam taką metodę, że najpierw pomysł na postać, potem szukanie arta na profilowe (zazwyczaj jakieś znanej mi postaci, np:Edward Kenway z AC IV) a potem rozwijam. Teraz dopiero zauważyłem, że zawszę jak myślę "kto będzie tu pasować" to przeglądam białe postaci. Więc problem istnieje i... cóż,to od graczy zależy czy go rozwiążemy.

  • To nie kwestia rasizmu na poziomie podświadomym tylko braku świadomości na poziomie podświadomym. Większość z nas wychowała się w środowiskach, w których ras innych niż kaukaska zwyczajnie nie było - bo w większości polskich mniejszych miast, miasteczek, wiosek ich po prostu nie ma. To nie tylko kwestia tego, że oni sami byli biali, ale też tego, że wśród nich byli sami biali - i myśląc o postaci nie myślimy, że będzie czarna. Realia to sprawa drugorzędna, z której gracze nie zawsze zdają sobie sprawę (i z tego, że nie we wszystkich realiach inne rasy powinny rzeczywiście być, bo w Europie jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego stulecia jeszcze ich za bardzo nie było).

  • (i nawiasem mówiąc może to i lepiej, bo nie znając mentalności tych innych ludzi, ich problemów, tak jak znamy mentalności alkoholików, ludzi chorych i innych archetypów wykorzystywanych na forach, nie, filmy nie pokażą tego nigdy w taki sposób, żeby ktoś, kto nigdy nie był "obok" problemu mógł tego doświadczyć, nie odegramy tego dobrze, pewne cechy będą przerysowane, inne pominięte - brak rasizmu nie oznacza udawanie, że jesteśmy tacy sami, bo nie jesteśmy, zwłaszcza jeśli chodzi o czarnoskórych wychowanych w nędzy afroamerykańskich dzielnic, nie znamy ich subkultury, specyfiki, nawet w sumie przekonań).

  • Jak najbardziej podbijam przedmówcę. Brak odmiennych kolorów skóry na forach nie musi koniecznie wynikać z naszego rasizmu bądź też jakichś podświadomych faszystowskich zapędów. Najzwyczajniej w świecie nie jesteśmy na co dzień otaczani przez przedstawicieli innych ras, co może mieć wpływ na nasze ich postrzeganie. Kolorem skóry najbardziej zbliżeni do nas są Azjaci. No i proszę - zdarza się, iż na forach, wyłączywszy rasę kaukaską, stanowią oni solidną część wszystkich postaci. Murzyni są dla nas, Polaków, często nieatrakcyjni fizycznie, co bezpośrednio przekłada się na wybór wizerunku, bo - jak wiemy - niewielu jest PBF-owców, którzy nie potrzebują grać piękną i wymuskaną postacią.
    Czy to jednak problem? Nie wydaje mi się. To pewne, że obecność większej ilości przedstawicieli innych ras nadałaby grze realizmu czy też może zróżnicowania, lecz nie myślę, żebyśmy odczuwali mocno ich brak.

    Jest jeszcze jedna sprawa, którą poruszyła @jane - mentalność. Na własnej skórze przekonałem się, jak ważnym jest ona elementem każdej rasy (bowiem za każdą z nich przemawia - chcąc nie chcąc - inny kod kulturowy), kiedy stworzyłem na jednym second life postać Araba, aby usłyszeć potem od graczki, której pół rodziny wywodzi się z tego kręgu kulturowego, że koncepcja mojej postaci nijak ma się do rzeczywistości tej kultury. Zostaje wobec tego pytanie - stawiamy na maksymalny realizm ogółu i różnorodność czy może na realizm poszczególnych postaci?

    PS Jedna kwestia, czysto kosmetyczna, odnośnie treści artykułu. Murzyn jako nazwa rasy, winien być pisany wielką literą. Nie jestem jakimś chorobliwym strażnikiem równości rasowej i temu podobnych wartości, ale mój wewnętrzny purysta językowy musiał zabrać tu głos. Prawdopodobnie edytory tekstu nie podkreślają "murzyna" pisanego małą literą z tego względu, iż wyraz ten przesiąkł do polskiej mowy potocznej w kontekście pejoratywnego określenia osoby, która robi coś za drugą, albo takiej, która bardzo mocno się opaliła. Ot, zwykła uwaga, mająca na celu konstruktywną krytykę nie całości artykułu, a dokładnie tego jednego poruszonego jego aspektu. ;)

  • Gość (Pancernik)

    Odnośnik bezpośredni

    Mnie osobiście nie zdarzyło się grać postacią o skórze innej niż biała, może kiedyś była jakaś postać lekko opalona ale zwykle nie miałem okazji grać chociażby Murzynem. To jednak wynika bardziej z tego jak tworzę postać. Najpierw szukam arta, który może mnie zainspirować do czegoś lepszego niż wstępny koncept jaki mam. Przewijam dziesiątki stron i szukam czegoś co mnie zainteresuje mając wcześniej jakieś szczątkowe pomysły co mógłbym z każdą postacią zrobić. Sęk jest jednak w tym, że niewiele znajduje artów z osobami o innej karnacji niż biała, które by mnie zadowoliły i podobały mi się, a jeśli już znajdę jakiegoś czarnoskórego to nie pasuje mi do koncepcji postaci mimo że art może być naprawdę świetny to jednak będzie np. za stary, postać będzie za wysoka itp. Nie ukrywam, że gram najczęściej na forach o tematyce M&A i być może dlatego też mam problem ze znalezieniem innej rasy na obrazku. Sam artykuł uważam za bardzo ciekawy i propsuję.

  • Gość (Rasista)

    Odnośnik bezpośredni

    Ja tam kiedyś grałem czarnym gwałcicielem i złodziejem, spoko. Czy już nie jestem rasistą?

Dodaj komentarz