sterowiec

Nazwa: Sterowiec
Forum: Steampunk – albo jakiś historyczne, gdzie istnieją sterowce
Dla kogo: Każdy dobry/neutralny/zły
Ilość uczestników: Trzech?
Poziom trudność: Bardzo trudny
Nagroda: Przeżycie? Ewentualnie zależna od prowadzącego

Wstęp
Wieki minęły odkąd pisałem ostatni scenariusz. Zdecydowanie zbyt długo to trwało, tym bardziej, że pomysł na ten wątek chodził mi po głowie od dłuższego czasu (ba, nawet studiując w stolicy, pół kraju od domu, zaczynałem pisać coś takiego na zajęcia). Najwyższa pora przelać to wszystko na wirtualny papier, prawda? Zapewne część z Was, szanownych Czytelników, słyszała o grze Arcanum. Część może nawet w nią grała. Niektórzy natomiast nie mają pojęcia co to i być może i w tym miejscu przerywają czytanie, sądząc, że to będzie jakiś dupny tekst czerpiący z komputerowej gry. I robią błąd.

W tej grze wszystko zaczynało się właśnie od sterowca. Gracz, tuż po stworzeniu swojej postaci, oglądał filmik jak wsiadał do tej ogromnej maszyny i leciał przed siebie, aż w końcu machina została zniszczona i gracz rozpoczynał swoją przygodę w okolicy wraku. W trzecim filmie o przygodach Indiany Jonesa, The Last Crusade, Indy wraz z ojcem uciekają przed nazistami i wsiadają do sterowca, który według tego co wiem, to po prostu Hindenburg, ale zamiast lecieć nim do końca, rodzina Jonesów ucieka.

Postaram się więc przerobić to wszystko tak, by pasowało do sesji.

W zamyśle mam to, by rzucić kilku graczy na pokład takiego sterowca i zmusić ich pod wpływem uciekającego czasu, rosnącego stresu i napięcia do decydowania o losie swoim, swoich towarzyszy i swoich współpasażerów. Ewentualnie sprawić, by to gracze doprowadzili do katastrofy i, jak Indiana Jones junior i senior, uciekli małym samolotem zanim będzie za późno. Albo połączyć te dwie opcje i patrzeć, jak dwie grupy graczy – chcących przeżyć i chcących zniszczyć sterowiec – walczą ze sobą i czasem.

Teoria brzmi pięknie, prawda? Na upartego można by to nawet wykorzystać jako podstawę jakiegoś małego, kameralnego LARPa, albo czegoś takiego… no, ale po kolei.

Sterowiec
Latający potwór, którego nazwę zostawiam Wam, przypomina duży okręt morski z kilkoma zasadniczymi różnicami. Pierwszą i najbardziej rzucającą się w oczy jest olbrzymich rozmiarów podłużny, płócienny balon, wzmocniony grubą, stalową siatką i wypełniony rozgrzaną mieszanką różnych gazów. Drugą różnicą są równie duże skrzydła, płozy i śmigła umieszczone w tylnej części sterowca, umożliwiające sterowanie tym kolosem. A trzecią różnicą jest sam okręt – podzielony na trzy rozległe pokłady.

  • Najniższy, “techniczny” – z maszynownią, sterownią, magazynem i mała kuchnią, będący jednocześnie najmniej komfortowy, aczkolwiek znajduje się tutaj wyjście do małego aeroplanu, przeznaczonego dla dwóch osób.
  • Środkowy, “pasażerski” – największy i najbardziej komfortowy pokład sterowca, będący czymś w rodzaju olbrzymiego salonu podzielonego na trzy części. Największą, od dziobowej części sterowca, z fortepianem, barem, fotelami i kanapami wzdłuż okien, średnią, oddzieloną korytarzem i schodami prowadzącymi w górę i w dół będącą częścią sypialną (trzy po każdej stronie korytarza) i najmniejszą, na rufie sterowca, z małą kanapą, stołem bilardowym, miejsce do gry w karty i tak dalej.
  • Najwyższy, „widokowy” – mieści się tuż pod balonem; jednak z powodu masywnych podpór przytrzymujących balon oraz transportujących gazy i umieszczonych na dziobie, środku oraz rufie nie jest zbyt przestronny. Mimo to, znajduje się tutaj kilka stolików i krzeseł, na których można się zrelaksować oraz podziwiać widoki.

Odprawa nie powinna trwać długo, za to powinna pozwolić zapoznać się wszystkim graczom i postaciom niezależnym. Poniżej znajduje się kilka przygotowanych przeze mnie członków ekipy oraz pasażerów, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by dowolnie to zmieniać.

  • kapitan w stylu zrzędliwego i ekscentrycznego wilka morskiego, z szarawą brodą, wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna o poważnej twarzy, ale za to z pilotką na czubku głowy.
  • niski, wątły, blady i chuderlawy jegomość, drugi pilot i pierwszy oficer zarazem, pomocnik kapitana, cierpiący na chorobą lokomocyjną.
  • mechanik pokładowy, tęgi, umięśniony, pyskaty, rubaszny, nie stroniący od alkoholu, taka “złota rączka”, co to z każdym porozmawia i wszystko naprawi.
  • pierwsza pasażerka, młodziutka, wysoka i smukła blondynka z “wyższych sfer”, wiecznie rozmarzona.
  • pierwszy pasażer, łysiejący, roztrzęsiony staruszek z aparatem fotograficznym u szyi.
  • druga pasażerka, zgrabna szatynka w obcisłej, przylegającej do ciała sukni, uśmiechająca się prowokująco do każdego.
  • drugi pasażer, niewysoki, cuchnący alkoholem gbur, awanturnik szukający zwady.
  • trzecia pasażerka, szatynka w krótkich, kręconych włosach, szczęśliwa aż do przesady, uwieszona ramienia…
  • ...trzeciego pasażera, równie szczęśliwego jak ona postawnego bruneta, para nowożeńców bez wątpienia.

Bez problemu można przerobić sterowiec na coś większego czy mniejszego, tak samo można manipulować pasażerami, ich liczbą, stosunkami i planami oraz zachowaniem. Niech każdy sterowiec będzie inny! Niech załoga i pasażerowie różnią się od siebie! Puśćmy wodze fantazji, bo to, co teraz zacznę pisać, to trzy potencjalne sposoby przeprowadzenia tego scenariusza. I, jak zawsze, nie będzie to spisanie wszystkiego krok po kroku, punk po punkcie, tylko luźny szkic, zarys, uwypuklenie kilku punktów wokół których może krążyć zabawa.

Dzięki temu będzie można uniknąć zastojów i przerw, a nawet jeśli się pojawią, to bez większych kłopotów będzie można po prostu improwizować i krążyć wokół celu jak sęp, by w końcu wszystko powróciło na właściwą drogą. Coś takiego jest najlepszym wyjściem, bo tak jak w drabince można ominąć parę szczebli, ale ciągle iść do przodu, tak i podczas sesji można pominąć niektóre elementy, całość zaś się rozwijała.

I to się sprawdza. Mówię tak z blisko dekady doświadczenia!

Startujemy!
Najlepszym wyjściem jest dwóch, trzech graczy – trzech, jeśli chcemy wprowadzić dodatkowy smaczek w postaci konfliktu między uczestnikami albo wywołać coś podobnego. W końcu jedyna możliwość ucieczki ze sterowca to tylko mały aeroplan, z dwoma miejscami – tak, jak w jednym z filmów z Indianą Jonesem. Miejsce dla pilota, miejsce dla pasażera/strzelca/kogoś takiego.

Nie ma wielkiego znaczenia czy bohaterowie będą się znali, czy też nie. Poznać mogą się przed odlotem, tuż po starcie, mogą się znać wcześniej, może jedyną wspólną rzeczą będzie dokonanie sabotażu sterowca. Poniżej znajduje się parę pomysłów i sposób na rozpoczęcie oraz zawiązanie akcji.

  • Jeśli uczestnicy się znają – mogą się udać na wspólną wycieczkę, lot sterowcem dla przyjemności, wygrali bilety w zakładzie czy w karty, mają jakąś rocznicę albo coś takiego.
  • Jeśli się nie znają – w barze, przy alkoholu, może dojść do zapoznania się. Sztampowe, przyznaję, ale biorąc pod uwagę sam sterowiec i jego lot (a także kolesia z aparatem fotograficznym, którzy może być przedstawicielem prasy), może to być całkiem miły początek.
  • Ewentualnie ktoś im zapłacił za dokonanie zniszczenia sterowca. Albo z sobie tylko znanych powodów chcą go zniszczyć.
  • Jeden, dwóch lub trzech pracuje dla linii lotniczej i jego/ich obowiązkiem jest witać pasażerów, oprowadzać ich, służyć radą, pomocą i wsparciem.
  • Zgodnie z kliszą filmów katastroficznych o samolotach – piloci, mechanicy, ogółem personel w jakiś dziwny sposób (zatrucie?) nie jest w stanie pełnić swoich obowiązków i bohaterowie muszą przejąć ich role. Albo ich celem jest właśnie wyłączenie personelu i upewnienie się, że tak zostanie do końca.
  • Konkurencja dokonała małego sabotażu i sterowiec, po osiągnięciu odpowiedniej wysokości, ma poważne problemy – rury, uszczelki puszczają, albo coś takiego.
  • Na pokładzie jest sabotażysta-terrorysta, który jest gotów popełnić nawet i samobójstwo, jeśli zajdzie taka potrzeby i zdetonuje kilka ładunków wybuchowych, powodując reakcję łańcuchową.
  • Ktoś z załogi jest przekupiony, by zniszczyć sterowiec i dokonuje szeregu usterek tu i tam, które prędzej czy później doprowadzą do katastrofy.


Kiedy więc wszystkie pionki będą już rozstawione na planszy – można zacząć działać. Stosunki pomiędzy bohaterami graczy a bohaterami niezależnymi zostawiam Wam, szanowni Czytelnicy i szanowne Czytelniczki, sądzę jednak, że szkielety i szablony jakie przygotowałem (czyli króciutki opis załogi i pasażerów) mogą w jakiś sposób pomóc.

Fabularnie plan jest względnie prosty, ale i tutaj daję parę opcji wyboru – kto wie, może to właśnie gracze będą mieli za zadanie dokonać czegoś takiego? Może zamiast ratować swoje i cudze życie będą chcieli je odebrać?

W powietrzu
Zależnie od tego, po której stronie opowiedzieli się gracze lub którą ze stron wybrał prowadzący, całość będzie się prezentowała inaczej. Można więc ten scenariusz przeprowadzić nawet i dwa razy, raz jako ludzie, którzy chcą zniszczyć maszynę i dokonać pogromu pasażerów i raz jako bohaterowie, którzy walczą o swoje i cudze życie. Sam lot nie powinien więc być nudny i nieciekawy. Sam co prawda nie miałem przyjemności znaleźć się w samolocie, dlatego zbyt wiele nie mogę tutaj napisać i jestem zmuszony opierać się na domysłach oraz internecie (i filmach, które oglądałem). Nie można jednak przesadzać z tym, co znajduje się poniżej.

  • Sam start sterowca można okupić jakimiś potężnymi wstrząsami, gdy wszystko zaczyna działać i maszyna odrywa się od ziemi. Ktoś z pasażerów może nawet wpaść w panikę, może stracić przytomność albo coś.
  • Podczas wznoszenia się na odpowiednią wysokość ludziom może robić się niedobrze z powodu zmiany ciśnienia, ktoś może wymiotować, ktoś może okupować barek i chla ile wlezie.
  • Turbulencje powinny być rzadkie, ale bardzo wyczuwalne.
  • Burza tak samo, jak się pojawi, to koniec, więcej jej nie można już wykorzystać, bo szybko się znudzi. Można za to wprowadzić ją po jakimś czasie i niech sobie trwa, niech leje deszcz, niech śmigają pioruny i tak dalej.
  • Może nawet za wszystko odpowiadać będzie właśnie burza? Może to samotny piorun pieprznie w balon, w kadłub i zniszczy coś cennego? Może pasażerowie, gracze, zamachowcy i personel będą musieli współpracować?


Daje to wystarczająco dużo miejsca na improwizację, na rozwinięcie jakichś relacji pomiędzy postaciami, na zapoznanie się z budową sterowca, a może nawet na podziwianie widoków. W końcu niezależnie od tego czy podróżujemy pociągiem, samochodem, statkiem czy samolotem przynajmniej przez jakiś czas wgapiamy się w okno i krajobraz za nim, prawda? Można tutaj opisać majestatyczne góry z postrzępionymi, przysypanymi śniegiem szczytami (rankiem/wieczorem widok będzie spektakularny z powodu odbijających się promieni słońca), nieskończone, soczyście zielone lasy czy błękitne morza i oceany, albo jeśli ktoś chce i forum pozwala, można wrzucić kolejnego sterowca, jakiś balon czy fruwającego hipogryfa. I w ten sposób możemy przejść do najważniejszego.

Katastrofa
Jej powód może by różny. Burza i piorun, jak pisałem wyżej, zamachowiec-samobójca, sabotażysta z samotną laską dynamitu, specjalista z kilkoma buteleczkami nitrogliceryny rozmieszczonymi w strategicznych miejscach, zabawa zaworami i gazem, coś takiego. Możliwości jest masa, dlatego nie będę się na nich już skupiał i zostawię to wszystko Wam. To, co teraz będę opisywał, to sam przebieg katastrofy, co się dzieje z ludźmi, ze sterowcem i jaki może być finał.

  • Zależnie od miejsca wybuchu – zakładając, że dojdzie do wybuchu – wszystko będzie się prezentowało inaczej. Jeśli pieprznie w maszynowni, to sterowiec będzie po prostu dryfował tak długo, jak będzie paliwo/gaz. Jeśli wybuch pojawił się w sterowni, gdzie są piloci, albo na rufie, gdzie są skrzydła i wirniki, to tak samo będzie dryfował.
  • Na górnym widokowym pokładzie może jednak dojść do pożaru i albo wszystko od razu runie na ziemie w kuli ognia, albo będzie opadać coraz szybciej i szybciej.
  • Na pokładach głównych, tj. pasażerskich, wybuch dokona zniszczeń i spowoduje pożar, utrudniając poruszanie się i walkę o każdy oddech – wysokość w połączeniu z dymem i ogniem to zabójcza mieszanka.
  • Pasażerowie mogą wpaść w panikę i zamiast pomagać, będą przeszkadzać. Ktoś może zachowywać się agresywnie, ktoś spróbuje popełnić samobójstwo, ktoś będzie chciał przekupić towarzyszy by mu pomogli, i tak dalej, i tak dalej.
  • Może dojść do walki o aeroplan, jeśli oczywiście nie został zniszczony.


Bardzo ważna informacja – teraz nie można już przeciągać i lać wody. Sterowiec bowiem szlag trafił, dryfuje bądź lada moment zacznie opadać, każda sekunda jest bezcenna. Jeżeli jednak ktoś z graczy zacznie się obijać i smęcić o czymś totalnie od czapy, należy go delikatnie upomnieć.

Wystarczy w tym celu pokazać jedną z postaci niezależnych, która też marudzi, obija się, traci czas i w rezultacie dostaje kawałkiem lampy, stali, deski czy czegoś takiego w głowę i pada nieprzytomna na ziemię.

Zakończenie
Nie bójmy się krzywdzić graczy, wiem doskonale, że możecie mieć opory przed czymś takim (bo znacie tego gracza, a z tą graczką bujacie się po forach od gimnazjum czy coś), ale trudność w oddychaniu spowodowana dymem, jakieś oparzenie w wyniku wybuchu pożaru czy rozcięcie na ramieniu/nodze doda pikanterii i wyzwoli masę emocji.

Wiele razy byłem świadkiem jak podekscytowani gracze dyskutowali na czacie o swoich postaciach i o tym, co może im się stać, co im grozi, jak zastanawiają się, co robić, co jest dla nich najlepszą rzeczą w danej sytuacji. Walka o życie w statku powietrznym, który może runąć na ziemię w każdej chwili jest fascynująca. Tym bardziej, jeśli prowadzący opisze, jak całość maszyny drży pod wpływem kolejnego wybuchu!

A jak ktoś dotrze do aeroplanu… cóż, czy uda mu się bezpiecznie wylądować, to już inna sprawa. Co będzie dalej? Może śledztwo dlaczego w ogóle doszło takiej sytuacji? Pościg za ocalałymi z katastrofy? Nagonka prasy i fanów? Wywiady, wizyty w zakładach pracy? Albo kolejne zadanie, dotyczące zniszczenia tym razem pociągu towarowego przewożącego coś naprawdę cennego...

 

Mortarion

Additional Info

  • Data publikacji: Czwartek, 30 Czerwiec 2016
More in this category: « Sen o wolności

Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz