jak cie widza tak cie pisza

Za ten tekst być może poleje się fala hejtu. Bo pomimo tego, że jest to "zjawisko", które powszechnie występuje na forach, trochę jest to temat tabu. Trochę unikamy mówienia wprost o tym, trochę podchodzimy do sprawy naokoło, chociaż jak jest to wszyscy widzą. Poza tym jest to kwestia bardziej personalna. Trudno przecież oceniać człowieka, którego nie znamy osobiście, za to znamy go z PBFów, które tworzył i na których grał. I rzeczywiście taka ocena nie jest na miejscu, natomiast skupie się tu na ocenie tylko w zakresie działalności PBFowej. To czy poczciwy admin przeprowadza staruszki przez drogę czy może nocami rozbija szyby samochodów mnie nie interesuje.

Zacznijmy od tego, że się już w większości wszyscy znamy. Z anonimowością bywa różnie. Niby można zarejestrować się pod innym nickiem, niby można udawać zupełnie inną płeć (i na dobrą sprawę taka mistyfikacja może się udać), ale wielu jest takich użytkowników, których "znamy" z nicków powtarzających się na VL, na czarcie, na edenie, na innych forach, w innych miejscach, a jeśli nawet staramy się wszędzie występować pod inną ksywką, to czasem zdarza się, że podajemy o sobie tyle informacji (czy bezpośrednio czy pośrednio), że pozostali mogą całkiem łatwo dojść do tego, że X tutaj, to Y tam. Idąc dalej, można dopasować kto na jakich forach grał, kto na jakich forach adminuje i tak oto kształtuje się pewna opinia o tej osobie. Opinia, która ma ogromne znaczenie w naszym małym świecie i która kształtuje obraz tej osoby będący dla niej albo nieprzyjemną łatką albo błogosławieństwem.

Ze zwykłymi użytkownikami przeciętnego forum sprawa jest prostsza. Wolno im przecież zniknąć bez uprzedzenia, wolno narobić bałaganu, wolno się pokłócić. Na dobrą sprawę wszystko wolno, bo nie podejmują się żadnego zobowiązania. Oczywiście, trochę dymu czasem się za nimi ciągnie, tym bardziej, że są osoby tak zżyte z nickami swoich postaci, że czy na jednym PBFie, czy na drugim, występują pod takim samym loginem. Jeśli gracz jest dobrze kojarzony automatycznie może być mu łatwiej wbić gdzieś, jeśli raczej niekoniecznie zdobył sobie wcześniej naszą sympatię, nawet gdy solennie obiecamy sobie brać pod uwagę jedynie stan obecny i jego obecne chęci, nie jesteśmy w stanie wymazać z głowy tego, co już wiemy. Chcąc nie chcąc jesteśmy skazani na ciche podszepty podświadomości.

O wiele ciekawsze sprawa jest z administratorami. Teoretycznie admin też nic nie musi, w praktyce pełnienie tej funkcji jest jak dobrowolne narzucenie sobie pewnych obowiązków. To trochę tak jak z polityką, bo nasi kochani parlamentarzyści nie mają przecież obowiązku wypełniania swoich obietnic wyborczych, to nie jest żadne zobowiązanie, za którego nie spełnienie czekają ich konkretne kary czy niedogodności, to jest tylko ich dobra wola. I jak często się przekonujemy program wyborczy to jedno, a rzeczywistość to zupełnie co innego. Administrator jest postrzegany przez pryzmat forów, które tworzy, a ponadto tak samo jak użytkownik, jest postrzegany przez swoje wypowiedzi i zachowania, ale skupmy się na tym pierwszym. Na pewno większość z Was potrafi wymienić przynajmniej jedną osobę, która tworząc PBFa niemal na pewno stworzy mało grywalny gniot i tak samo wielu z Was potrafiłoby polecić przynajmniej jedną osobę, która tworzy dobre fora i u której można się dobrze bawić. Wpływ na to ma w zasadzie wszystko, bo kształtowanie opinii o danej personie to proces wieloczynnikowy. I tak może o tym zadecydować zarówno to na jakich forach osoba ta grała, w jakich rolach występowała w środowisku PBFowym, przy czym i gdzie pomagała, jak długo jej fora istniały, czy jest osobą kontaktową, która chętnie się wypowiada czy raczej cichą myszką, jakie środki i w jaki sposób wykorzystuje do promocji forum, jak potrafi sobie radzić w sytuacjach kryzysowych, jak broni swojego forum i jak wypowiada się o innych tworach (także tych konkurujących), czy jest złośliwą mendą, która upiera się, że zawsze ma racje czy może szanuje zdanie innych i słucha tego, co ludzie mają do powiedzenia. Jest tego sporo, ale nie da się nie zauważyć, że w naszym małym świecie rozwinęły się zarówno takie osoby, których nick automatycznie przyciąga do stworzonego przez nich PBFa, jak i takie osoby, które swoją osobą odpychają od konkretnego tworu. Każdemu powinniśmy dać szanse, to prawda, ale pewne opinie kształtują się jednak same.

Najpierw skupmy się na beneficjentach chwały. Nie na darmo sporo osób chce wiedzieć kto tworzy dane forum. Czasem wystarczy, że wśród założycieli pojawi się jeden znany, lubiany nick. I to może być jednym z powodów, dla których w pierwszy dzień po otwarciu forum mamy takie masy zarejestrowanych użytkowników. Oczywiście nie jest to jedyny powód, ale szczególnie da się zaobserwować te tendencje wśród chociażby second life'ów. Mamy też osoby, które przyciągają nas swoją rzeczowością, wiedzą i doświadczeniem. Kiedy taka osoba tworzy PBFa możemy w ciemno powiedzieć, że będzie to twór dopracowany i staranny. Są też osoby, które siedzą w kręgu odbiorców danej tematyki naprawdę długo, znają wielu użytkowników, wielu graczy za nimi po prostu pójdzie na to forum, które stworzą, bo wiedzą, że jest to zaufana persona, można na niej polegać i która nie zostawi swojego PBFa przy pierwszej możliwej okazji.

A teraz słówko o tych, którzy nie cieszą się zbyt wielkim poparciem. Kiedy widzimy, że ktoś po raz n-ty tworzy forum z tej samej tematyki, pomimo że poprzednie okazały się totalnymi niewypałami. I nie, nie chodzi mi tu o osoby, które rozwijają się, uczą się na błędach, bo nikt na początku nie był alfą i omegą, ale o tych, którzy często tworzą kopie swoich poprzednich PBFów z zaledwie kilkoma zmianami. To samo z osobami, które tworzą co prawda zróżnicowane twory, ale porzucają je bez słowa wyjaśnienia. Znikają jak kamień w wodę bez zorganizowania sobie odpowiedniego zastępstwa. Wiadomo, życie. Ale kiedy to zdarza się po raz n-ty, potencjalny użytkownik naprawdę ma wątpliwości czy warto poświęcać swój czas na taki twór. Podobnie z tymi niezdecydowanymi, którzy niby tworzą jedno forum, zapowiadają drugie, a reaktywują trzecie. Admin, który na kilku poprzednich swoich PBFach był adminem nieobecnym, jedynie widniejącym w spisie administracji również może zapewnić sobie mało przyjemną łatkę na przyszłość. Osoby, które zraziły do siebie spore grono graczy także nie mogą liczyć na tłumy zarejestrowanych.

Ten tekst nie ma na celu nikogo wywyższyć, na nikogo też bezczelnie nie wskazuje palcem, bo te przypadki nie są przypadkami jednostkowymi. Chce tylko pokazać, że opinia na jaką sobie zapracował administrator ma naprawdę duży wpływ na to, jakie powodzenie będzie miał jego twór. Wiadomo nie jest to jedyny czynnik, ale z tego co mam okazję obserwować nie można lekceważyć jego znaczenia. Tak jak już gdzieś wyżej napisałam, każdemu trzeba dać szansę, ale równocześnie ze zdroworozsądkową rozwagą. Skoro tworzymy jakieś miniaturowe społeczeństwo to naturalne, że podlegamy w nim różnym ocenom. Dla dobra swojego PBFa warto jednak zadbać, żeby te oceny były przyzwoite.

 

Jass

Biorą udział w konwersacji

Komentarze (6)

  • Gość (korekta obywatelska)

    Odnośnik bezpośredni

    cię*! Małą literą, przecież to nie list.

  • Zaraz tam hejty. Ja tam nie widzę powodów do hejtów. Krótko, solidnie i na temat.
    Brakuje mi tu jeszcze wzmianki o tym, że przesadna, zła opinia o adminie lub przesadnie dobra opinia tworzona jest przez Graczy. Częściej jednak stykamy się z tą złą opinią. Często jest tak, że "pokrzywdzony" Gracz usilnie będzie szerzyć złą opinię, a ta się będzie rozszerzać na dalsze zakątki fandomu PBF. Więc tak nie do końca jest tak, że jak cię widzą tak cię piszą. Duży wpływ ma to, co ktoś trzeci będzie na nasz temat opowiadać. Zdarza się, że ktoś kto nigdy nie grał na forum x admina, wypowiada się jaki to on jest zły, bo zrobił to to i to.

    Na koniec, artykuł leci do moich ulubionych ;)

  • Gość (Jaszczur)

    Odnośnik bezpośredni

    W moim odczuciu autorka tekstu próbuje przybliżyć, bardzo delikatnie, że nasze decyzje mają swoje konsekwencje. Niestety w internecie (coraz częściej również w życiu), ludzie tego nie rozumieją.

    Nikt nie jest anonimowy, nie w internecie. Zmiana którą zaobserwowałem na PBF to coraz większa otwartość na dzielnie się tym, kim jesteśmy. Czytaj - podajemy profile naszego twarzoksiągu (facebook), gdzie nie tylko są podane nasze imię i nazwisko ale również zdjęcie nasze, naszych rodzin, zwierzątek... oraz miejsce zamieszkania. Są osoby które to ignorują, mimo wszystko.
    Czy zwykłemu użytkownikowi wolno zniknąć bez słowa, bez konsekwencji? Nie, oczywiście, że nie. To zależy od naszego podejścia. Jeśli puścimy mu to płazem, to rzeczywiście - konsekwencji nie będzie. Tylko ta znikająca osoba może np. wstrzymać trwanie sesji na tydzień-dwa dla innych graczy, ba - być może prowadziła kluczową - dla danego momentu fabularnego - postać. Dlaczego mam nie wyciągać konsekwencji? Zwłaszcza, że te osoby dość często wracają. Czasami na te same konta, jakby nigdy nic. Ba! Wręcz chwal się swoim powrotem, są dumne, że zostawiły wszystkich bez słowa - a teraz powrót syna marnotrawnego.
    WYCIĄGAJCIE KONSEKWENCJE. Chce nową postać? Nope. Jakieś gadżety, ulepszenia, ciekawa fabuła? Niestety - jego to ominie. Szkoda. Ale mógł nie znikać. Nie jest trudno napisać w przeznaczonym do tego miejscu, że z jakiegoś powodu trzeba zrobić sobie przerwę. Oczywiście - są ludzie i ludzie. Jednemu padła faza, potem wróciła - tak więc i on wrócił. Innemu przejechali kota, którego miał od wieku 4 latek za dzieciaka. Nie wymagajmy tłumaczenia się nam czyjegoś życia. Ale każdy z nas rozpozna, gdy powracający gracz napisze bezpośrednio do nas i chociaż okaże, że wie, jak sytuacja wygląda ale chciałby wrócić do gry. Nie wchodzi z czerwonym dywanem, który sam sobie rozkłada.
    Inną kwestią jest po prostu potajemne powracania na innym koncie. Drodzy gracze. Ekipa forum wie, że to wy. Zawsze. :-)

    Co do administratorów... cóż, wielu jest takich, którzy chcieliby posiadać pełnię siły, władzy, posłuchu administratora... oraz żadnych obowiązków z tą funkcją związanych. Wtedy właśnie obserwujemy różne... sytuacje z forami PBF. Osobiście poradzę tylko jedno - myślcie samodzielnie, a nie czyimiś negatywnymi/pozytywnymi opiniami. One mogą być podkładem, jednak prawdę należy odkryć samodzielnie. A można to zrobić w kilka minut, po prostu sprawdzając danego administratora z pierwszej ręki. Shoutbox, Chatbox, PM czy GG. Napisać, pogadać - wszystko samo się wyjaśni. Zadawajcie trudne pytania i zobaczcie jak reaguje. Stracił cierpliwość na pierwszym? A może spokojnie wyjaśnia bzdury aż po 15 pytanie? :-)

  • Jeśli ktoś podaje wszędzie jak leci swoje dane osobowe, to rzeczywiście, nie jest anonimowy. Ale jeśli tego nie robi, to do cholery, czemu twierdzisz, ze anonimowość w internecie nie istnieje? Wystarczy nie być głupim i wiedzieć co nieco o zabezpieczeniach, a do tej wiedzy ma dostęp każdy. Nie rozumiem jak w XXI wieku człowiek może być na tyle ograniczony, że mając dostęp do nieograniczonych zasobów danych, nie potrafi z tego skorzystać.

  • " Zadawajcie trudne pytania i zobaczcie jak reaguje. Stracił cierpliwość na pierwszym? A może spokojnie wyjaśnia bzdury aż po 15 pytanie? " - po takim testowaniu poznasz raczej usera, którym niekoniecznie warto sie przejmować, niż admina, który jest czegoś wart. Bo admin, który jest dobry, wie, na co powinien poświęcać swój czas i energię - i nie są to prowokacje ani pytania, na które odpowiedzi można znaleźć czytając dostępne na forum zasoby.

  • Gość (Jaszczur)

    Odnośnik bezpośredni

    @Test
    To akurat zostało dawno temu udowodnione. Po prostu to na co my mamy wpływ to nieujawnianie naszych danych samodzielnie. Czyli tak jak powiedziałeś. Jednak nadal nie czyni to nas... anonimowymi. Nie jesteśmy cieniami, których nie da się odnaleźć. :-)

    @maha
    W tym zdaniu akurat nieco wyolbrzymiłem. Jest różnica między prowokacją, a graczem który np. zapyta czy może stworzyć taką postać, czy moc powinna być taka lub inna, co myślimy o charakterze, czy możemy mu coś doradzić, czy taki element historii pasuje, czy wykorzystanie kanonu w historii w tym miejscu jest okej - a może nie?
    15 pytań nie musi pojawić się jedno po drugim w ciągu np. 5 godzin rozmowy.
    Ale powiedzmy sobie szczerze. Są tam "administratorzy" którzy po trzecim pytaniu już mają kogoś dość, nawet gdy rozmowa toczy się na linii człowiek - człowiek. :-)

Dodaj komentarz