Rzeczy ulotne

Miejsce, w którym użytkownicy forum mogą pochwalić się swoją, szeroko rozumianą, twórczością artystyczną - prozą, poezją, grafiką, śpiewem czy figurkami z plasteliny, a także blogami, portfoliami, galeriami itp.

Postprzez Fari » 19 lis 2012, o 15:02

Witam serdecznie! Jakiś czas temu zebrało mi się na napisanie jakiegoś tekstu, więc pomyślałem dlaczego by nie połączyć jednego z drugim i tak oto powstało krótkie opowiadanko, które zostało napisane w klimacie cyberpunku i jest też poniekąd zapowiedzią tego co znajdziemy na forum, gdy projekt zostanie skończony. Mam nadzieję, że nie będzie zbyt wielu błędów, tekst wyda się wam przyjemny i chociaż parę osób go przeczyta. Na chwilę obecną wrzucam pierwszą część opowiadania, gdyż druga potrzebuje korekty. Zachęcam do przeczytania i komentowania.


Rzeczy Ulotne

Część I

NewWarsaw było jednym z niewielu miast, które zostały zaprojektowane dla grupy graczy z konkretnego państwa. Co prawda trudno doszukiwać się podobieństw w architekturze oraz rozmiarach pomiędzy wirtualnym miastem a rzeczywistą stolicą Polski, ale nie o to tu chodziło. NewWarsaw, podobnie zresztą jak NewMoscow czy NewParis, stanowiła, w przeświadczeniu graczy, azyl, bezpieczne miejsce, do którego zawsze mogą się udać, gdyby inne miasta stanowiły dla nich zbyt wielkie wyzwanie. Te wirtualne miasta były całkowicie oddane w ręce graczy, którzy to używali w nich własnego, rodowitego języka, stosowali się do własnych obyczajów i ustalali własne zasady. NewAge skomentowało to wszystko w prosty sposób: ?Miasta są wasze, jednakże jakaś kontrola być musi?, dlatego też co trzy miesiące (licząc czasem wirtualnym), sporządzany był raport przez specjalnie wybierane do tego zadania osoby, w którym to znajdowały się informacje na temat graczy (zarówno starych jak i nowoprzybyłych) oraz ogólne informacje dotyczące rozwoju miast. Nie trudno się zatem domyślić, że ten sposób ?kontroli? był idealny do wszelkiego rodzaju przekrętów i fałszowania raportów, jakie zresztą miały miejsce. Jednakże wyłączenie firewall?a i przeprowadzenie dokładnej i rzetelnej inwigilacji, każdego zakamarka ?wolnych miast? zaowocowałoby falami protestów i skarg graczy, dlatego też firma machnęła ręką i póki raporty dochodziły o czasie, wszystko było w porządku. NewAge reagowało tylko wtedy, gdy nadużycia władzy były zbyt duże by je zignorować. Oczywiście wszystko trafił szlag gdy głos zabrała Sztuczna Inteligencja i rozpoczął się bunt S.N.U.
Orion Vex nie przepadał za tym miastem, chociaż słowo ?nie przepadał? mogło nie oddawać w pełni uczuć jakimi pałał do tego miejsca. Zanim więc przekroczył granicę Nowej Warszawy, zatrzymał się i zaparkował swój nowiutki SFN 6000x na poboczu i westchnął lekko gdy wysiadał z pokrytego ciemną skórą i zamszem wnętrza auta i opierając się o drzwi, przenosił co chwila swój wzrok z miasta na pustkowia, które je otaczały.
W sieci Polacy byli znani z tego, że nie opowiedzieli się po żadnej stronie konfliktu, podczas buntu. Można powiedzieć, że potraktowali nazbyt dosłownie znane przysłowie ?gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta? i zgrabnie lawirowali pomiędzy zbuntowaną S.I. a graczami, którzy walczyli by nie dopuścić do dominacji na nimi przez komputer. Nie byli oni po stronie S.I. ,jednakże nie okazywali jawnej agresji wobec S.N.U., strzelali tylko gdy jakaś zbłąkana maszyna pojawiła się na ich terenie i robiła zamieszanie. ?Blaszaki? szybko nauczyły się zachowywać w gościnie u polaków i użycie broni szybko stało się naprawdę rzadkością. Nie byli też źle nastawieni do reszty graczy, sprzedawali im nawet sprzęt, broń oraz implanty, których wcześniej nie omieszkali od nich wykraść, oczywiście po wygórowanych cenach. Wtedy można było powiedzieć, że chaos jest im na rękę i polakom żyje się po prostu dobrze, przynajmniej do czasu zakończenia krucjaty Sztucznej Inteligencji, gdy S.E.N. stał się hegemonem większości miast i ustanowił własną autonomię, mianując się zarządcą cyberświata. Wtedy też wzrok swój skierował w stronę polskich graczy. Niektórzy mówią, że NewWarsaw broniło się najdłużej i najzacieklej, dowodem na to mogą być zgliszcza wschodniej części miasta, jedno natomiast jest pewne ? jako jedne z nielicznych zdołało dojść do porozumienia z S.I. i zachowało miano ?wolnego miasta?. Zasady były proste, NewWarsaw przestało sprzedawać kradzione implanty oraz broń oraz zgodzić się na nieoficjalną kontrolę przepływu graczy. W zamian miasto było wolne od S.I. i mogło funkcjonować tak jak wcześniej. No przynajmniej po części tak jak wcześniej. Wschodnia część miasta została całkowicie zniszczona, nie ma w tym niczego dziwnego, w końcu wschodnia linia nadziemnej autostrady prowadziła bezpośrednio do NewHeaven, które to było stolicą całego cyberświata i siedzibą, którą S.E.N. uznał za dogodną dla siebie, tak więc wszystkie rozporządzenia wychodzą właśnie stamtąd. Vex zastanawiał się czemu gruzy nie zostały wycięte z kodu miasta, lub po prostu czemu wschodnia NewWarsaw nie została napisana na nowo. Być może pozostawione jest to ku przestrodze, na pamiątkę a może po prostu nikomu nie chce się za to zabierać? Jakkolwiek by nie było, mieszkańcy z żalem mówią o utraconym pięknie tego miasta. Jeżeli ktoś chciałby zapytać Vex?a, to dla niego NewWarsaw przed buntem nie wyglądało o wiele lepiej.

* * *

Zasada jest prosta. ?Wy nie macie nielegalnego handlu, my nie wtryniamy nosa w wasze sprawy?. Najwyraźniej jednak dla niektórych jest ona i tak zbyt skomplikowana, w przeciwnym razie Orion Vex nie musiałby przerywać swojego tygodniowego relaksu, na który ciężko zapracował przez ostatnie miesiące i pojawiać się w takim miejscu jak to. Co prawda były 3 oficjalne ?wolne miasta?, nieoficjalnie były dwa. Od ponad roku nie było wieści od NewMoscow, jednakże Rosjanie byli tak wykończeni po buncie, że nikogo nie dziwiłoby, jakby miasto istniało już tylko z nazwy. Wręcz przeciwnie, z nieukrywanym zaskoczeniem przyjęte zostałby informacje, jakoby w Nowej Moskwie tętniło jakieś, chociażby najbardziej parchate życie. Każde takie miasto było dla przyjezdnych jak wskoczenie do klatki pełnej lwów, będąc obwieszonym na całym ciele stekami. Znając jeszcze praktyki polskich obywateli NewWarsaw, trzeba było być naprawdę niespełna rozumu, wybierając się w te strony. Albo w robocie. Burknął w myślach Vex, gdy po raz kolejny opuszczał swoje cacuszko, na które zbierał już od długiego czasu. Spojrzał na pojazd z nieukrywanym żalem i troską. Zdecydowanie obawiał się zostawić tu swoją nową miłość, to nie było miejsce dla takich luksusowych i paskudnie drogich aut jak to i mężczyzna wzbraniał się przed zostawieniem go na parkingu, pomimo tabliczki z neonowym napisem ?parking strzeżony? i zapewnień ochroniarza.
- Zapewniam pana, wszystko będzie w jak najlepsiejszym porządeczku!- Niemal o głowę wyższy od Oriona mężczyzna w dziwnym, kolorowym kombinezonie uśmiechnął się szeroko i nieco nerwowym gestem wypraszał go ze swojej budki, w której rezydował w godzinach pracy.
Oczywiście, zapewniłbyś mnie nawet, że rozgrzany olej silnikowy jest doskonały na ból gardła, gdyby na tym polegała twoja praca. Vex w końcu dał się wyrzucić z niewielkiej, metalowej butki oblepionej wesołymi, pełnymi kolorów reklamami. Czarnowłosy zastanawiał się jeszcze przez moment dlaczego tego typu roboty nie powierzyć prostej S.I.? Szybko jednak uznał, że niektórzy nie zrozumieli słów promujących S.E.N., które wyraźnie mówiły ?Chcesz zakosztować innego, pełnego emocji i wrażeń życia? Z nami jest to możliwe!?. Być może jest to jednak jakaś odskocznia od tego wszystkiego co miało miejsce w ciągu ostatnich lat. Wprawdzie są więźniami Sztucznej Inteligencji i nie zanosi się na to aby miało się to zmienić w najbliższej przyszłości. Więc może faktycznie praca taksówkarza, kucharza w przydrożnym barze, czy chociażby strażnika na parkingu, daje ludziom chociaż cień normalności i pozwala poradzić sobie z tą rzeczywistością lepiej niż przykładając sobie do skroni lufę i pociągając za spust.
Chociaż z zewnątrz miasto nie wygląda zbyt zachęcająco, w środku tętni życiem. Niekiedy jest tu taki tłok, zwłaszcza na głównych ulicach, że Orionowi kojarzy się z ulicami NewHeaven, które to robiło za stolicę cyberświata i jeżeli ktoś uważał, że tu jest prawdziwy tłok, nigdy nie był w Centrum Astruim, gdzie mieści się główna siedziba S.I. i wszystkie ważniejsze lub mniej ważne ośrodki, które przebiły się na tyle, by wygrzebać dla siebie chociażby cień miejsca. Organizacja, firma czy chociażby pojedynczy sklepik z implantami, której udało się przebić i znaleźć lokum dla swojej siedziby, automatycznie wskakiwał z rangi ?niewiadomej? na ?elitarną?. Nie ważne jak tandetną rzecz chciałeś wcisnąć przechodniom, jak głupią nazwę ma twoja firma, jeżeli twoja siedziba mieści się w CA rosłeś, a wraz z tobą liczba zer na twoim koncie. W NewWarsaw tłok był do zniesienia, Vex nie musiał się nawet specjalnie przedzierać się przez tabuny ludzi, by w miarę sprawnie posuwać się naprzód. Ulice miasta nie różniły się (nie licząc zaludnienia) wielce od ulic innych. Wszelkiego typu reklamy i neonowe lampiony przypominały swoim wyglądem niezgrabne i pozbawione gustu ozdoby świąteczne, które oślepiały wręcz tęczą kolorów. Wszędzie pełno jasnych neonów, które wyraźnie zaznaczały granicę ulicy i chodnika przeznaczonego dla pieszych. Nad głowami rozciągała się sieć nadniebnej autostrady, która teraz była w remoncie, a może raczej była w remoncie od czasu gdy S.I. opuściła miasto zostawiając je w nieco gorszym stanie niż, kiedy się tu zjawiła. Tak czy inaczej, jedna działające w niebie linie, należały do metra, chociaż i one gdzie nie gdzie miały swoje braki i nie wszystkie przystanki były dostępne.
Mimo niedużego tłoku, Orion postanowił skręcić w jedną z bocznych alejek. Zbliżał się wieczór i z doświadczenia wiedział, że wieczorem jest zdecydowanie bardziej tłoczno niż za dnia. Czemu w cyberświecie występował taki fenomen? Na to pytanie nie potrafił znaleźć odpowiedzi, jednak jeżeli chciał szybko dość do celu, musiał to zrobić zanim pojawi się nowy tabun ludzi, który to ze słowem tabun jest w bardzo bliskich relacjach. W takich sytuacjach mapa miasta jest bardziej niż pomocna i Vex nie widział powodu, dla którego miałby nie korzystać z udogodnień techniki, skoro już po chwili miał dostęp do najbardziej szczegółowych map miasta, także tych, które oficjalnie nie są dostępne. Szybko przeanalizował labirynt zakrętów i ślepych uliczek i wybrał najkrótszą drogę, zaznaczając ją na mapie. Ścieżka, którą wybrał iskrzyła się czerwienią, on zaś zaznaczony był jako biała kropka a jego cel jako zielona. Reszta mapy, kontury budynków i większych ulic, miała blady niebieskawy odcień. Vex wywołał projekcję mapy przed siebie i zmniejszył ją do rozmiarów piłki nożnej, poczym ruszył żwawym krokiem, co jakiś czas spoglądając na mapę i biały punkcik, który migał i co chwila zmieniał swoje położenie.
Jednym z ważniejszych czynników, który trzeba brać pod uwagę, a o którym zapomina większość nowoprzybyłych do wolnych miast, jest ich kryminalna część, która to zazwyczaj jest o wiele większa od reszty. Żyjąc w spokojnych (na ile to możliwe) miastach podpiętych bezpośrednio pod sieć S.N.U., można czuć się bezpiecznym jeżeli chodzi o przestępczość, gdyż jest ona tam stosunkowo niewielka. W cyberświecie działa zasada ?im dalej od centrum, tym bardziej karmazynowe stają się ulice?, nic dziwnego więc, że Vex, który większość czasu spędza w NewHeaven, zapomniał o tych drobnych trzech szczegółach, które zstąpiły mu drogę na jednej z alejek, mniej więcej w połowie jego ścieżki. Każdy z nich był przynajmniej o głowę większy od mężczyzny, a w rękach trzymali eBriny 0.34, czyli dość podstawową broń, jaka jest dostępna w sieci. Dobre na krótki dystans, jednak wystarczy oddalić się o 50m i bronią można równie dobrze rzucić w przeciwnika. Niestety Vex stał w odległości nie większej niż 6-7 metrów, więc pistolet jest dla niego zabójczy jak każda broń palna z tej odległości. Niedbałym ruchem wyłączył mapkę, która dalej pulsowała mu przed głową i dokładniej przyjrzał się trójcy, którzy to byli wyraźnie zadowoleni ze swojego dzisiejszego łupu.
- Dzień dobry. ? Zaczął wyjątkowo uprzejmie jeden z nich, który stał pośrodku i uśmiechnął się lekko. Vex nie dał się zwieść, chociaż nie można było ukryć, że poczuł lekkie zdziwienie. ? Pan będzie łaskaw oddać nam cały swój sprzęt, broń o ile jakąś pan posiada oraaaz.. ? Przeciągnął i wyjął zza pasa migające urządzenie, na którym pojawiały się różne cyferki. ? Proszę przelać cybercash na to konto. ? Dokończył i wyciągnął do Oriona rękę z urządzeniem, poczym uśmiechnął się nader serdecznie. Vex zmarszczył lekko brwi.
Ogłupieli? Przecież jak tylko połączę się z DatBazą, będę miał o nich wszystkie dane, co za problem potem będzie ich wyśledzić, zawiadomić władzę i .. Vex westchnął lekko i uderzył się w myślach w czoło. Jaką władzę kretynie. Przecież to NewWarsaw?
Orion sięgnął do kieszeni płaszcza i wyciągnął z niej małe zawiniątko, które z wyglądu przypominało zwiniętego w kulkę pancernika. Całą tą czynność wykonał powoli, kiwając przy tym głową, dając jasno do zrozumienia, że zrobi wszystko aby tylko wyjść z tej sytuacji z życiem. Palcem uruchomił urządzenie, przestawiając je na tryb ?incognito? i z kulki wystrzeliły trzy leciutkie promienie skanera, które były widoczne tylko dla niego oczu, pokazując wszystkie dane na temat trójki, która stałą przed nim. Żaden z nich nie stanowił dla niego wyzwania i bez problemu mógłby się z nimi rozprawić w każdej chwili. Jednakże musiał brać pod uwagę fakt, że nie da rady zdjąć wszystkich trzech od razu, dwóch owszem, ale nie trzech, a ta chwila wystarczyłaby aby trzeci mógł skorzystać z broni, którą każdy z nich trzymał w ręku i nawet jeśli nie trafiłby bezpośrednio w Vex?a to odgłos strzału na pewno zwabiłby większą publikę. Niekoniecznie taką, która zdecydowałaby się biernie uczestniczyć w przedstawieniu. Nie miał też czasu na zbytnią zabawę z mężczyznami, dlatego też postanowił ponownie skorzystać z dostępnych mu nowinek technologicznych. W jednej chwili chował do kieszeni kulkę, w drugiej zniknął mężczyzną z oczu, dezorientując ich na ten krótki moment, w którym robiąc przewrót w przód, dobył dwa ostrza i wyłączając kamuflaż przebył odsłoniętą krtań olbrzymowi stojącemu po lewej, drugie ostrze wbił w oko drugiego, stojącego po prawej, aż po samą rękojeść. Nim trzeci, wygadany z nich zdołał pojąć co się właściwie stało, został posłany na ziemię mocnym kopnięciem w splot słoneczny. Nie zdążył dobrze upaść a już ta sama noga, która posłała do na ziemię, przygniatała mu krtań, dusząc go.
-Prawo zabijania, punkt 2. ? Zaczął spokojnym tonem Vex, przykładając lufę z budowanym tłumikiem do oka mężczyzny, wciskając je lekko w oczodół. ? ?Każdy rodzaj przemocy i jawnej agresji wobec Głosu i jego wysłanników karany jest śmiercią. Odnotowując taki akt agresji, Strażnicy mają prawo a nawet obowiązek, zlokalizować źródło problemu i bezzwłocznie je zlikwidować.? ? Nie każdy jest obeznany z lekturą ?Prawo zabijania?, dlatego też potrzebne są słowa wyjaśnienia. Za Głos uznany jest S.E.N. a jego wysłannikami jest reszta S.I. oraz ludzie, którzy opowiedzieli się za jego stroną i postanowili dla niego walczyć. Rzadko zdarza się, aby ktoś jawnie lub też nie, podnosił rękę na osobę odzianą w biało niebieskie płaszcze. Mało kto się na to decyduje nawet poza miastami objętymi ramionami sieci. Wiadome jest, że takich osób nie bierze się z ulicy, że są szkoleni do jednego zadania i zadanie to wykonują z pełnym zaangażowaniem i profesjonalizmem. Ci, którzy starają się okraść (jak ci tutaj) lub co gorsza zabić wysłannika sieci, albo nie wiedzą z kim mają do czynienia, albo są na tyle głupi i zdesperowani, że wszystko im jedno. Albo uznali, że skoro żyją w wolnym mieście, mogą robić co chcą. I mają racje, a przynajmniej mieli do czasu, gdy któryś z nich nie złamał zasad umowy. Teraz prawo sieci obowiązuje także ich. Wygadany olbrzym chciał coś powiedzieć, jednak metalowa podeszwa buta skutecznie mu to uniemożliwiła.
- Na mocy danego mi prawa, ja Orion Vex, Strażnik 4 Poziomu, odbieram Ci życie. ? Rzekł beznamiętnie i patrząc na czerwoną, przerażoną twarz, w której oku tkwiła lufa broni, pociągnął za spust.

Koniec części pierwszej.
Avatar użytkownika
Fari
 
Posty: 110
Dołączył(a): 12 wrz 2012, o 13:26
Numer GG: 8886007

Powrót do Nasza twórczość

cron